<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869</id><updated>2012-02-11T11:26:40.961Z</updated><title type='text'>Haneczka Online</title><subtitle type='html'>Czyli układanie sobie życia po angielsku</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>181</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-5756996956990867388</id><published>2012-02-06T20:54:00.001Z</published><updated>2012-02-06T20:54:56.900Z</updated><title type='text'>Uff</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy doleciał. Zdążył na wszystkie samoloty, chociaż z tym ostatnim to miał fuksa. W ciągu 25 minut musiał wyjść z samolotu z Madrasu, przedostać się z jednego terminala bombajskiego lotniska do drugiego i odprawić się, zanim zamknięto odprawę na lot do Londynu. Udało mu się dzięki braku bagażu i przepłaceniu kierowcy tuk-tuka, który o mało ich nie zabił pędząc na złamanie karku. :) Na szczęście się udało i 9 godzin później Guy wylądował na Heathrow. Udało mu się też złapać wcześniejszy pociąg do Newton Abbot (8 mil od Torquay) i dzięki temu będzie w domu dwie godziny wcześniej niż planował.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja nie spałam dzisiaj od 6 rano i teraz jest mi bardzo źle. Wszystko mnie boli i chce mi się spać, Maluchy rozpychają się po żebrach i kościach miednicowych, a ja wciąż nie chcę się położyć, ponieważ za godzinę przyjedzie Guy. Dam radę. A potem kto mnie obudzi, zostanie przeklęty!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-5756996956990867388?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/5756996956990867388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/02/uff.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5756996956990867388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5756996956990867388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/02/uff.html' title='Uff'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-8836941025542391280</id><published>2012-02-05T12:35:00.000Z</published><updated>2012-02-05T12:35:58.979Z</updated><title type='text'>Śnieg. No i co z tego?!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym kraju chyba nigdy się nie nauczą, że ze śniegiem da się normalnie żyć. Co roku, jak tylko trochę poprószy, wszyscy panikują, szkoły i biura są zamykane a kierowcy namawiani do pozostania w domu. O zimowych oponach też nikt nie słyszał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj w wiadomościach wspomniano, że temperatury mogą spaść do -12 stopni. Dodano też bardzo dramatycznie, że "to tak zimno, jak w Himalajach".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja wiem, że jeszcze nie jest tak źle, bo w Torquay (możliwe, że najcieplejszym rejonie UK) śniegu nie ma. W zeszłym roku był i wtedy można było mówić o naprawdę zimnej zimie. Nieważne. Byłam rano na spacerze z Poppy, 5 stopni na plusie, słoneczko i niebieskie niebo. Gdyby nie skurcze Braxtona-Hicksa (próbne skurcze, przygotowujące macicę do porodu), to by mi było bardzo przyjemnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem wkurzona na ten kraj, ponieważ odwołano Guy'a lot z Indii na jutro. Lotnisko Heathrow odwołało ponad 300 lotów, ponieważ w zeszłym roku mieli tyle problemów związanych ze śniegiem i przepełnionym lotniskiem, że teraz odrobinka śniegu wystarczyło by dyrektorzy spanikowali i zaczęli redukować ruch samolotowy. Super. Kiedy wczoraj w wiadomościach wspomniano o tym, że sporo lotów na Heathrow nie zostało zrealizowanych, na wszelki wypadek sprawdziłam prognozę pogody na poniedziałek. 3 stopnie na plusie i deszcz - to normalna angielska pogoda. Poza tym pomyślałam, że w końcu to długi lot z Indii, więc byłoby głupotą go odwoływać tylko dlatego, że w Anglii jest odrobina śniegu. Rano okazało się, że "na wszelki wypadek" anulowano mnóstwo poniedziałkowych lotów, głównie British Airways, w tym ten Guy'a. Guy od razu zarezerwował lot z Virgin Atlantic, który wylatuje o pół godziny wcześniej z Bombaju (a tego lotu nie odwołano!), tylko nie wiadomo, czy Guy na niego zdąży, ponieważ najpierw musi dolecieć z Port Blair na Wyspach Andamańskich do Madrasu a z Madrasu do Bombaju. Jak będzie miał chociaż malutkie opóźnienie, to nie dotrze na czas na lotnisko w Bombaju i wtedy będzie musiał zostać tam na 10 godzin, kiedy to przewidziany jest (i jeszcze nieodwołany) następny lot British Airways. Normalnie super. A potem jeszcze Guy musi dotrzeć pociągiem z Heathrow do Torquay, co też nie wiadomo, czy będzie możliwe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, że na pogodę nie można nic poradzić, ale wkurza mnie ta atmosfera paniki w kraju i utrudnianie ludziom życia z powodu czegoś tak normalnego jak śnieg. Jeżeli co roku są takie problemy, dlaczego nikt nic z tym nie robi, żeby przygotować naród na gorszą pogodę? Jak ludzie sobie radzą w Skandynawii (o Polsce nie wspomnę, bo tam też jeszcze daleko do sprawnego funkcjonowania kraju) albo na Islandii??&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wrrr. Jestem wkurzona. Idę się przespać, żeby przypadkiem nie urodzić.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-8836941025542391280?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/8836941025542391280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/02/snieg-no-i-co-z-tego.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/8836941025542391280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/8836941025542391280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/02/snieg-no-i-co-z-tego.html' title='Śnieg. No i co z tego?!'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-1598902807812983864</id><published>2012-02-03T00:01:00.000Z</published><updated>2012-02-03T00:01:11.629Z</updated><title type='text'>Jeszcze troszkę...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze cztery dni i Guy będzie w domu. Cieszę się jak głupek ale nie chcę zapeszać. Mniej niż połowa mnogich ciąż trwa dłużej niż 36 tygodni. Mnie 36 stuknie we wtorek i mam wrażenie, że Maluchy się nigdzie nie spieszą. Wciąż się ruszają i rozpychają, dziewczynka chyba wciąż się przekręca i fikołki robi (chłopiec siedzi głową w dół od 20 tygodnia), więc o ile nie odejdą mi nagle wody, to chyba żadnych nieplanowych porodów nie będzie. Becky będzie trochę zawiedzona, bo liczyła na to, że będzie ze mną rodzić, ale pomimo tego, że ona wie o wiele więcej od Guy'a, to jednak wolę, żeby to on powitał Maleństwa na świecie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze cztery dni. Liczę na palcach od ponad tygodnia. Czas płynie bardzo wolno, ale pomaga mi fakt, że większość dni i nocy i tak przesypiam. Trochę mnie głowa pobolewa, czasem brzuch, więc biorę paracetamol i idę spać. Jak się budzę, to na ogół jest lepiej. Wieczory spędzam w łóżku lub na kanapie z nogami do góry i niczym się nie stresuję. Trochę mnie męczy wychodzenie z Poppy, ale mam panią, która ją wyprowadza w poniedziałki, środy, piątki i soboty rano, więc mi pozostają trzy poranki i wszystkie popołudnia, a z tymi jest łatwiej. Musiałam też zabronić Reg'owi zabierania Poppy na spacery, ponieważ na ostatnim Poppy spotkała kolegę ridgeback'a Merlina, który ma z 10 miesięcy i ta dwójka, podczas zabawy, z impetem wpadła na Reg'a zmiatając go z nóg. Na szczęście nic mu się nie stało, poza pewnie siniakiem na pupie i najedzeniem się wstydu, ale tego się zawsze obawiałam i teraz, jak to się wydarzyło, stwierdziłam, że nie chcę ryzykować, by 80-latek (po wylewie, więc jego prawa strona nie jest do końca sprawna) sobie coś złamał. Oczywiście nie obeszło się bez wielkiej dyskusji. Reg nie dopuszcza do siebie myśli, że z wiekiem, może być trochę bardziej kruchy niż kiedyś i że jak już coś złamie, to mu się tak szybko nie zagoi. Poza tym on kocha Poppy i uwielbia ją zabierać na spacery, dlatego nie pozwala sobie powiedzieć, że deszczowa zima i 25-kilogramowy pies, to za duże ryzyko. Teściowa też się wtrąciła, tym razem nazywając mnie "dziecinną" (childish), ponieważ jeden upadek i ja zabieram Reg'owi zabawki. A to nie tak. To, że ona się nie przejmuje i nakazuje swojemu mężowi wchodzenie na drabinę i dźwiganie ciężarów, to jej sprawa. Ale ja nie wezmę na siebie takiej odpowiedzialności. Z resztą co mi po tym, jak teść mnie wyręczy i weźmie psa na spacer, kiedy ja będę siedzieć w domu i się martwić, że coś mu się stanie. Guy mnie rozumie i dopiero, jak po moim wyjściu, rodzice zadzwonili mu się poskarżyć, to on sam im wytłumaczył, że mam rację i że mają mi dać spokój. Jeszcze cztery dni i on sam będzie Poppy na spacery zabierał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oj, jak ja nie mogę się doczekać!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A z innej beczki, to do nas wreszcie przyszła zima. Nawet się troszkę ucieszyłam, bo mam super kombinezony dla Maluchów i się martwiłam, że będzie za ciepło na ich noszenie. No, ale wraz z zimnem, przyszedł problem "w co się ubrać?". Mając niecałe trzy tygodnie, nie będę kupować ciążowych ciuchów. Ubieram się więc w co mogę, na cebulkę. Oto przykład z wczorajszego nocnego wyjścia z Poppy: getry, spodnie, dwie bluzki, sweter, Guy'a bluza, szalik, Guy'a czapka (prezent gwiazdkowy), rękawiczki i ocieplane kalosze. Ubranie się tak zajęło mi z 15 minut. Poppy wysiusiała się w 5 minut, po czym stwierdziła, że jest za zimno i pobiegła do domu. Dziś też się tak ubrałam i muszę przyznać, że system warstwowy działa. To nic, że dzisiaj było nie zimniej niż -4... To totalna Syberia z punktu widzenia mieszkańców Torquay. I nie wiem czemu, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć, żebym aż tak ciepło się ubierała w Polsce, a tam temperatury spadały przecież dość nisko. Pamiętam walki z mamą o czapkę i szalik i ze wszystkimi o krótkie sweterki. Czyżby z wiekiem odczuwanie zimna się pogłębiało?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nD1EsIinaFo/Tysi8VrSbrI/AAAAAAAARn0/kkf9MmrbeVc/s1600/photo.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-nD1EsIinaFo/Tysi8VrSbrI/AAAAAAAARn0/kkf9MmrbeVc/s400/photo.JPG" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-1598902807812983864?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/1598902807812983864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/02/jeszcze-troszke.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/1598902807812983864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/1598902807812983864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/02/jeszcze-troszke.html' title='Jeszcze troszkę...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-nD1EsIinaFo/Tysi8VrSbrI/AAAAAAAARn0/kkf9MmrbeVc/s72-c/photo.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6205067121162667796</id><published>2012-01-23T23:40:00.001Z</published><updated>2012-02-03T00:13:13.689Z</updated><title type='text'>Chyba jestem w ciąży...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez ostatnie 8 miesiecy pytano mnie czy mam dziwne zachcianki a'la "kobieta w ciąży". Nic takiego mi się nie przytrafiało i zwalałałam brak zachcianek na zbilansowaną i urozmaiconą dietę. Jedzenie wielkiej ilości ogórków konserwowych (praktycznie po każdej wizycie w polskim sklepie) nie liczy się, ponieważ robiłam to również przed ciążą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie wróciłam z Poppy z nocnej wyprawy do ogrodu na siusiu i zachciało mi się pić. Ale nie wodę czy herbatę miętową, jak zazwyczaj, tylko miałam ochotę na coś innego...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajrzałam więc do lodówki i od razu znalazłam to, na co miałam ochotę: sok z limonki, woda gazowana, lód i troszkę miodu. Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że limonek nienawidzę, nie cierpię wody gazowanej i nie przepadam za zimnymi napojami, a już w szczególności z lodem. Tego drinka wypiłam praktycznie jednym duszkiem. Dobre było! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-tzz5LJqpYe8/Tx3v48dWQCI/AAAAAAAARm4/NWLmR5MF8x4/s640/blogger-image--1949780686.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh3.googleusercontent.com/-tzz5LJqpYe8/Tx3v48dWQCI/AAAAAAAARm4/NWLmR5MF8x4/s640/blogger-image--1949780686.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6205067121162667796?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6205067121162667796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/01/chyba-jestem-w-ciazy.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6205067121162667796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6205067121162667796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/01/chyba-jestem-w-ciazy.html' title='Chyba jestem w ciąży...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-tzz5LJqpYe8/Tx3v48dWQCI/AAAAAAAARm4/NWLmR5MF8x4/s72-c/blogger-image--1949780686.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7838236557046518620</id><published>2012-01-21T19:07:00.002Z</published><updated>2012-01-21T19:07:30.974Z</updated><title type='text'>Dzień Babci</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mama Taty umarła bardzo dawno temu, jeszcze przed moim urodzeniem, więc nigdy jej nie znałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całe życie w Bydgoszczy spędziłam mieszkając z rodzicami i mamą Mamy - czyli babcią właściwą. Jak to w rodzinie bywa, miewałyśmy czułe momenty i awantury, ale babcia Wanda była spoko. To ona gotowała pyszną kaszkę mannę na parze, piekła super jabłecznik (raz nawet bez jabłek!), zgodziła się podpisać dla mnie umowę na komórkę "na abonament"(co to była za radość!), a jak zrobiła się zapominalska po zapaleniu płuc i nazywała mnie mamą, moją mamę (swoją córkę) - babcią, a mojego tatę (swojego zięcia) - mężem, to była prześmieszna. Babcia umarła 4 miesiące po moim wyjeździe do UK. Podobno szczególnie w ostatnich miesiącach była najszczęśliwsza, bo nie pamiętała, że była stara. Wydawało jej się, że ma 20 lat (a nie 85) i że może wszystko. O złych rzeczach zupełnie zapominała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Została mi jedna babcia - przyszywana. Najdziwniejsze jest to, że nie poznałam jej do 2004 roku. Kiedy zaczęłam spotykać się z Adamem po maturze, bardzo zżyłam się z jego rodziną, włączając w to Babcię Irenę, która jest tylko kilka lat starsza od mojego taty. I pomimo tego, że babcia ma dwa podwójne zestawy wnuków, to mnie przygarnęła i dbała jak o swoje. Pamiętam jak zimą nie mogła patrzeć na moje krótkie sweterki i odkryte nerki (brrr!) i dała mi w prezencie podkoszulek z jedwabną koronką. Podziękowałam grzecznie i odłożyłam do szafy. Rok później dzwoniłam do babci dziękując, tym razem szczerze, bo byłam już w Anglii, pracowałam i nie mogłam sobie pozwolić na choroby. W dodatku tak przyjemnie było mieć coś pod bluzką, wracając z pracy w bardzo zimne wieczory. Każda wizyta w Polsce to obowiązkowe odwiedziny u babci, która chętnie gotuje pyszne obiadki i cieszy się, że mnie widzi. Raz nawet dostałam całą blachę jabłecznika na drogę powrotną - siedziałam w samolocie i palcami wyjadałam kruszonkę z plecaka... :) Babcia zawsze opowie co u niej, poplotkuje o rodzinie, przyzna co boli i strzyka, ale też stara się nie narzekać, bo sama nie lubi słuchać marudzenia. Gdy zaczęłam spotykać się z Guy'em, nie bała się wyrazić swojej opinii i chyba do tej pory nie jest do końca zadowolona z różnicy wieku między nami, ale cieszy się, że jestem szczęśliwa i że niedługo dołączą do nas bliźniaki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Śmiesznie było w tym roku, kiedy zadzwoniła do mnie przed świętami dziękując za kartkę z życzeniami. Sama stwierdziła, że wysyłać nic nie będzie skoro ma telefon. :) Fajnie jest mieć taką babcię - namiastkę rodziny, w mieście, gdzie już się nie ma rodzinnego domu, a tata mieszka hen, daleko w polu. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlatego też co roku dzwonię w ten dzień do Babci Ireny z życzeniami i cieszę się, kiedy ona mi mówi, że czekała, bo wiedziała, że zadzwonię... :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-r4O_A2JgVNQ/TxsM56gNsTI/AAAAAAAARmk/x4kDwtrJAXY/s1600/GrandmaCartoon_edited.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="275" src="http://1.bp.blogspot.com/-r4O_A2JgVNQ/TxsM56gNsTI/AAAAAAAARmk/x4kDwtrJAXY/s320/GrandmaCartoon_edited.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7838236557046518620?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7838236557046518620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/01/dzien-babci.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7838236557046518620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7838236557046518620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/01/dzien-babci.html' title='Dzień Babci'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-r4O_A2JgVNQ/TxsM56gNsTI/AAAAAAAARmk/x4kDwtrJAXY/s72-c/GrandmaCartoon_edited.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-5773541854377725079</id><published>2012-01-13T14:32:00.000Z</published><updated>2012-01-13T14:32:07.960Z</updated><title type='text'>Noworoczne Postanowienia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytałam sobie od kilku dni zaległości z blogów innych osób i trafiłam na sporo notek o postanowieniach noworocznych. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że ja nie ma żadnych postanowień. Chwila dłuższego zastanowienia i doszłam do wniosku, że to dlatego, że:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Jestem szczęśliwa i mi dobrze tak jak jest.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Przez bliźniaki nie mam zielonego pojęcia jak moje życie będzie wyglądać od lutego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Na ogół, jak już dochodzę do wniosku, że trzeba coś zmienić, to nie czekam do 1 stycznia, żeby wprowadzić tę zmianę w życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę przyznać, że te spostrzeżenia mnie bardzo podbudowały. A co!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A żeby było jeszcze bardziej optymistycznie, wklejam zdjęcie zrobione kilka dni temu podczas spaceru z Poppy w przydomowym ogrodzie. Wiosna jest z nami. :) Szkoda tylko, że zima gdzieś zbłądziła, ale w tym roku powstrzymałam się od marudzenia, bo miałabym wielkie problemy z doborem ubrań gdyby było zimniej. Guy'a bluza, którą nosze codziennie na spacerach nie jest mrozo-odporna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-i4cKUN6FMcw/TxA_7RvQM0I/AAAAAAAARmA/ppXLLJsyGmw/s1600/photo-2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-i4cKUN6FMcw/TxA_7RvQM0I/AAAAAAAARmA/ppXLLJsyGmw/s400/photo-2.JPG" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-5773541854377725079?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/5773541854377725079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/01/noworoczne-postanowienia.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5773541854377725079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5773541854377725079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/01/noworoczne-postanowienia.html' title='Noworoczne Postanowienia'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-i4cKUN6FMcw/TxA_7RvQM0I/AAAAAAAARmA/ppXLLJsyGmw/s72-c/photo-2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-1109829782476297801</id><published>2012-01-10T00:32:00.002Z</published><updated>2012-01-10T00:32:51.711Z</updated><title type='text'>Ech, życie jest ciężkie...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...szczególnie jak przesypia się całe dnie i noce a mimo wszystko wciąż jest się zmęczonym... :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bycia w ciąży ciąg dalszy. W ciągu najbliższych 6 tygodni nasze dzieci pojawią się na świecie. Dobrze by było, gdyby poczekały na tatusia, który wyjechał w zeszłą środę i wróci dopiero około 9 lutego, więc też oszczędzam się jak mogę. Z resztą jest mi tak niewygodnie, że poza spacerami z psem, to ja i tak dużo zrobić nie mogę. Chociaż wczoraj i dzisiaj poukładałam wszystko w mojej i Guy'a szafie i wyprasowałam stertę ubrań.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To takie przygotowanie na jutro, kiedy to będę prała wszystkie niemowlęce ubranka, które nakupowałam, dostałam w prezencie i pożyczyłam od Becky. Do tego sterta prześcieradełek, ręczniczków, kocyków i będę prawie gotowa. Spakowałam też torby do szpitala, na wszelki wypadek i kupiłam szpitalne ubrania, czyli takie tanie, o 3 rozmiary za duże, które po wizycie mogę po prostu wyrzucić. Muszę przyznać, że już powoli nie mogę się doczekać. Na szczęście jest jeszcze kilka rzeczy na liście "do kupienia", pomimo tego, że zakupy robię regularnie od 2 miesięcy i że dzisiaj byli u mnie Justyna z Neil'em i zostawili mnóstwo przydatnych akcesoriów dziecięcych. Jak wszystko na liście będzie odhaczone, to naprawdę odetchnę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A tak z mniej ciążowych tematów, to Święta minęły nam dosyć ciekawie. W Wigilię byliśmy u Justyny i Neil'a w Plymouth. Było bardzo polsko, ale przez to, że oprócz Neil'a, był też Guy, wszyscy mówili raczej po angielsku. Biedna Mama Karoliny i Justyny - jedyna, która nie rozumiała do końca konwers acji i trzeba było tłumaczyć. No, ale atmosfera była bardzo przyjemna: podzieliliśmy się opłatkiem (ku zdziwieniu Guy'a), zjedliśmy barszcz z uszkami i inne wigilijne potrawy, dziewczynki (Iza - 6, Leila - 2.5 i Jane - chyba 7) rozpakowały prezenty spod choinki, psy gadały tylko ze sobą a nie z nami i ogólnie czas upłynął szybko i radośnie. Poniżej zdjęcia z Karoliną i Justyną. Dla tych, co ciekawi są, jak bardzo "urosłam" (Justyna nawet poduszkę pod bluzkę włożyła, ale nic jej to nie dało... :).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HRi5HilaSO4/TwuEVTfp2GI/AAAAAAAARlQ/bQHV5R1kMIw/s1600/DSC_0010.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-HRi5HilaSO4/TwuEVTfp2GI/AAAAAAAARlQ/bQHV5R1kMIw/s400/DSC_0010.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gdd8-O_8BbY/TwuEfZpSr5I/AAAAAAAARlY/4ssyZUQNhGQ/s1600/DSC_0012.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-gdd8-O_8BbY/TwuEfZpSr5I/AAAAAAAARlY/4ssyZUQNhGQ/s400/DSC_0012.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szkoda tylko, że następnego dnia Guy się bardzo ciężko rozchorował. Dał radę rozpakować prezenty u rodziców, ale wyjazd do siostry postanowiliśmy odłożyć na następny dzień. Rodzice pojechali a my wróciliśmy do mieszkania. Wydaje mi się, że Guy nie chciał nikomu zrobić przykrości, ponieważ siostra się bardzo rozczarowała i wszyscy się cieszyli, że przyjedziemy, więc kilka godzin później ruszyliśmy jednak w drogę. Ja prowadziłam przez cały czas a biedny Guy cierpiał. Na szczęście trochę mu się poprawiło po dojechaniu na miejsce i daliśmy radę usiąść ze wszystkimi do świątecznego obiadu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-AOh8RC82G24/TwuFpNvm_8I/AAAAAAAARlk/4i28UYXiF1w/s1600/DSC_0012.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/-AOh8RC82G24/TwuFpNvm_8I/AAAAAAAARlk/4i28UYXiF1w/s400/DSC_0012.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rodzina w komplecie plus czwórka sąsiadów podczas świątecznego obiadu (Indyk, żurawina, brukselki i te sprawy...)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W drugi dzień świąt, według angielskiej tradycji, Ci co chcieli, wybrali się na łowy. Guy czuł się lepiej i ustrzelił dwa bażanty. Duma też go dosyć dobrze podleczyła. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Droga powrotna do domu była o wiele przyjemniejsza, bo nie martwiłam się już tak mocno o Guy'a. Zatrzymaliśmy się nawet w Bristolu w wielkim centrum handlowym John Lewis, gdyż według kolejnej angielskiej tradycji, wszystkie sklepy mają poświąteczne wyprzedaże. Nakupowałam pościeli i kocyków - wszystkiego, co chciałam dotknąć zanim kupię, ponieważ resztę wybieram na ogół przez internet, a tu chodziło o miękkość i jakość. Prawie też zamówiliśmy wóżek, ale Guy chciał jeszcze raz sprawdzić, czy nigdzie nie ma tańszego (nie ma) i do tej pory go nie zamówił. No cóż...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po świętach przyszła pora na organizację Sylwestra, której Guy się podjął kilka miesięcy temu. Przyjechali do nas na kilka dni Bianca z Chrisem - starzy przyjaciele Guy'a: Chris z Torquay a Bianca z pracy na jachtach. Razem z nimi przybyli Ben (6), Jack (1.5) i Poppy (siedmioletnia labradorka). Zaprosiliśmy też Ceri i Dave'a z Cardiff (świeżo zaręczonych!) oraz Becky z Paulem i Ellę z Oliverem. W planach była elegancka kolacja, szampan i fajerwerki, wszystko przygotowane i zaserwowane przez Guy'a. Ja rozchorowałam się w czwartek wieczorem (na to samo, co Guy) i cały piątek i pół soboty przeleżałam w łóżku. Na szczęście do pomocy w kuchni przybyła Bianca oraz teściowa (która po prostu nie może stanąć z boku i się przyglądać, ale tym razem nikt nie narzekał na jej wkład a deser bezowy jej roboty zrobił furrorę).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszyscy się elegancko ubrali, był szampan, dobre wino, wędzony łosoś i kawior jako przystawki (zjedzone wraz z talerzem salami i chorizo przez naszą Poppy, jak tylko opuściliśmy salon), smażone foie gras na pierwsze danie (jedyny mój wkład, ale skromnie przyznam, że tylko ja wiem, jak je idealnie przygotować), potem grillowane steki wołowe i jagnięce, toast o północy i fajerwerki, potem dziewczyny pozrzucały kiecki (poza mną) i wskoczyły do gorącego jacuzzi, a panowie ucztowali w deserach. Impreza naprawdę się udała. A najfajniejsze było to, że kiedy teściowie wrócili z ich imprezy około 3 rano, Carole zamiast iść spać, udała się do kuchni i zaczęła zmywać. Podobno rano zostały tylko garnki do umycia, którymi zajęli się Bianca z Reg'em. Zanim my dotarliśmy rano do dużego domu (spaliśmy w mieszkaniu), wszystko było posprzątane. Nie ma to jak super goście i teściowa z OCD (obsessive compulsive disorder - nie mam pojęcia jak ta choroba nazywa się po polsku).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gB_ojpYpQpo/TwuGCniVMbI/AAAAAAAARlw/rgXQhzk17Z0/s1600/IMG_2421.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="210" src="http://1.bp.blogspot.com/-gB_ojpYpQpo/TwuGCniVMbI/AAAAAAAARlw/rgXQhzk17Z0/s400/IMG_2421.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ekipa sylwestrowa plus Poppy x2. :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To tyle. Jest już po północy i od pół godziny oczy same mi się zamykają. Chciałam jednak uaktualnić bloga, żeby nikt sobie nie pomyślał, że poszłam rodzić. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-size: x-large;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-size: x-large;"&gt;&lt;i&gt;Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-1109829782476297801?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/1109829782476297801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/01/ech-zycie-jest-ciezkie.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/1109829782476297801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/1109829782476297801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2012/01/ech-zycie-jest-ciezkie.html' title='Ech, życie jest ciężkie...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-HRi5HilaSO4/TwuEVTfp2GI/AAAAAAAARlQ/bQHV5R1kMIw/s72-c/DSC_0010.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-160222586062791186</id><published>2011-12-23T23:44:00.001Z</published><updated>2011-12-23T23:44:19.000Z</updated><title type='text'>Już prawie Święta</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A tutaj zero nastroju. Mamy pożyczoną sztuczną choinkę z pożyczonymi ozdobami (na żywą się nie zgodziłam, bo Guy wyjeżdża tuż po Nowym Roku, a ja jej nie będę wynosić na śmietnik. Zaś w przyszłym roku będziemy w dużym domu, więc choinka będzie żywa i ogromna). Kartki świąteczne rozesłałam i trochę ich też do nas dotarło. Prezenty kupione i zapakowane. Włożyłam je w wielkie pudło i poprosiłam Guy'a, żeby zabrał je do domu rodziców, bo tam będziemy je otwierać. Ten wczoraj sam miał "gorącą wymianę zdań" z rodzicielką, więc pudło zawiózł, ale zostawił w nieużywanym pokoju tuż przy wejściu do domu, ponieważ nie chciał się z nikim widzieć. Jest bardzo ciepło, jak na drugą połowę grudnia - wczoraj nasz ogrodnik przycinał żywopłot w koszulce z krótkim rękawkiem. Ogólnie jakoś miałam większe oczekiwania co do pierwszych świąt spędzanych w UK od czterech lat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, ale jutro jest Wigilia i jedziemy do Justyny i Neila do Plymouth na polską wieczerzę. Będzie ich rodzina, z Karoliną włącznie, więc może nastrój mi się udzieli. Szczególnie, że kiedy byłam młodsza, to po rodzinnej kolacji zawsze jechaliśmy z rodzicami do Cioci Hani na ciasta i zabawy ze świeżo rozpakowanymi prezentami, a potem, po powrocie do domu, leciałam do Karoliny dwie ulice dalej, żeby załapać się na kilka pierogów z kapustą a potem iść na pasterkę. Teraz też nie mogę się doczekać, żeby spędzić wieczór bardziej polsko i to jeszcze w towarzystwie, które znam od lat. Może święta się wreszcie rozpoczną!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co do sytuacji z teściową, to od awantury w środę, nie rozmawiałam z nią do niedzieli, kiedy to po porannym spacerze z Poppy, zaproszeni przez teścia, wpadliśmy do nich na herbatę i oczywiście wszyscy postanowili udawać, że nic się nie stało. Wieczorem przyjeżdżała siostra z mężem i synami, więc chyba chodziło o przełamanie lodów. Przy kolacji było bardzo miło i wesoło, szczególnie po tym, jak Guy nauczył swoich siostrzeńców wypełniać imprezowe petardy bitą śmietaną (tak, że po pociągnięciu za sznurek, zamiast kolorowych tasiemek, wyleciała z rozpryskiem śmietana). Teściowa zachowywała się naprawdę dobrze, ale jak usiadła obok mnie na kanapie i zaczęła macać po brzuchu, to mi się ciśnienie podniosło. Na takie rzeczy trzeba sobie zasłużyć. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po kilku dniach spokoju, przyszła kolej na Guy'a, kiedy to po raz kolejny musiał uświadomić (przypomnieć) rodzicom (głównie rozwścieczonej mamie), że mieszkają w jego domu i nie robią mu wielkiej przysługi tym, że się wyprowadzają w przyszłym roku. To on im robi przysługę spłacając od 15 lat kredyt, płacąc wszystkie rachunki i nie eksmitując ich stamtąd już teraz. Tak więc atmosfera w świąteczny poranek może być od lodowatej do ciepłej, w zależności od tego, jak rodzina postanowi się zachować. Mnie tam już wszystko zwisa. Przynajmniej z Guy'em się dogadujemy w większości spraw i możemy na siebie liczyć. Byliśmy dziś na kolacji w Number 7 i teraz Guy siedzi w pubie z kolegami, a ja idę spać najedzona i zadowolona. Czego więcej chcieć? :))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym, którym jeszcze nie życzyłam:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-size: x-large;"&gt;Radosnych Świąt Bożego Narodzenia,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-size: x-large;"&gt;zdrowia, miłości i wspaniałej rodzinnej atmosfery!&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Wojtkowi wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-160222586062791186?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/160222586062791186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/12/juz-prawie-swieta.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/160222586062791186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/160222586062791186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/12/juz-prawie-swieta.html' title='Już prawie Święta'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7965011853473770464</id><published>2011-12-16T00:07:00.002Z</published><updated>2011-12-16T00:07:42.528Z</updated><title type='text'>A miało być tak pięknie...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy wczoraj wrócił do domu po długiej nieobecności i po 24-godzinnej podróży. I było super! Przestraszył się wielkiego brzucha, ale ucieszył się, jak tylko dzieci zaczęły skakać, żeby się z tatusiem przywitać. Tak długo na to czekałam. Nie muszę wychodzić z Poppy, ktoś inny za mnie się schyla po psią miskę i podnosi ciężkie rzeczy, a przede wszystkim przytula i rozpieszcza. Taka piękna bajka w naszym mieszkanku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem, w domu nieopodal... Wybraliśmy się wczoraj wieczorem na kolację do rodziców i było całkiem miło. Teściowa, która ostatnio nagrabiła sobie u syna (i u mnie) bardzo się starała nikogo nie wkurzyć. Mnie cały dzień plecy bolały, więc ledwo wysiedziałam przy stole. Ta już zaczęła komentować, niby żartem, że co ja sobie myślę - noszę bliźniaki, to jest mi ciężej niż innym? &amp;nbsp;Po chwili jednak się zreflektowała i zakończyła wypowiedź twierdząc, że jestem bardzo dzielna i świetnie sobie radzę. No i dalej wieczór upływał spokojnie, ja nawet przysnęłam na kanapie, kiedy reszta oglądała finał Master Chef &amp;nbsp;(program kulinarny). Na koniec teściowa przyniosła deser dla każdego: banoffee pie, czyli ciasto kremowo-bananowe z toffee, podane z lodami i śmietaną. Każdy swoje zjadł i odłożył talerz na ławę, a Carole swój talerz dała do wylizania Poppy. I tu się zaczęło. Poppy jest z nami od 18 miesięcy i tyle czasu każdego uczę, że pewnych rzeczy (jak śmietana lub lody) pies jeść nie może, bo cukier i tłuszcz jeszcze nikomu nic dobrego nie dały. Do tego Poppy jest nauczona, że jak jemy przy stole, to nie ma co liczyć na dobre kąski. Ewentualne kawałki mięsa z obiadu może dostać do miski po tym, jak wszyscy skończyli. Dzięki temu nie mamy psa żebraka, pomimo tego, że ogólnie Poppy jest bardzo łakoma i zjadłaby wszystko gdyby mogła. No i nigdy, ale to przenigdy pies nie dostaje tych kąsków z naszych talerzy, nawet do wylizania - dzięki temu mogę postawić talerz z kanapką na stole i wrócić do kuchni po herbatę, a Poppy "przypadkiem" nie pomyli jej posiłku z moim. Wszystkie te zasady egzekwuję od początku i dzięki temu mamy psa, który umie się zachować. Wiem, że jak zostawiam Poppy u teściów, to oni i tak jej dają, co chcą - tosty, ciastka, kiełbaski, no bo przecież inaczej, to psu będzie smutno. Jednak, kiedy jestem u nich i ja, to pilnuję i tłumaczę, dlaczego ciastko, to nie jest dobry pomysł i że Poppy naprawdę będzie ich nadal kochać, nawet jak nie dostanie tosta lub w ogóle czegokolwiek (to się jeszcze nie zdarzyło!). W ostatnią sobotę nawet byłyśmy u teściów na kolacji i miałam dokładnie taką samą rozmowę, kiedy im tłumaczyłam po raz setny, dlaczego Poppy nie może wylizać talerza po mielonej wołowinie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracając do wczorajszego wieczoru, to jak zobaczyłam, jak Carole daje Poppy swój talerz pokryty śmietaną i rozpuszczonymi lodami, łamiąc przy tym wszelkie zasady, to zirytowana zareagowałam i zwróciłam teściowej uwagę. Ta jednak zamiast od razu zabrać talerz, zaczęła tłumaczyć, że to przecież tylko odrobina i że psu nic nie będzie. Ja na to, że to nie chodzi o jej zdrowie, tylko o zasady i że psu nie wolno i już. Teściowa znowu nic, pokazuje mi tylko na łyżeczkę i twierdzi, że przecież nie więcej niż łyżeczka śmietany tam była. Ja, zmęczona, z bolącymi plecami i zirytowana taką postawą, podniosłam głos i jeszcze raz poprosiłam, żeby natychmiast zabrała talerz psu. W odpowiedzi usłyszałam wykrzyczane, że przesadzam i jestem głupia - po raz pierwszy prosto w twarz. No to nie było więcej dyskusji. Wstałam i wyszłam, Guy za mną i tyle nas widzieli.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To nie pierwszy raz, kiedy teściowa nie daje sobie nic powiedzieć albo robi sceny. A jeszcze po ostatnim wybryku, o którym jednak pisać nie będę, bo to za długa historia, to już w ogóle straciłam dla niej wszelkie zrozumienie. Zraniła mnie i to bardzo ciężko, a jednak dałam się teściowi przekonać i nigdy nie wracałam do sprawy, udając, że nic się nie stało, bo, jak to on twierdził: "Ona tak naprawdę nie chciała, tylko tak jej to wszystko źle wyszło". Teraz już nie mam najmniejszej ochoty udawać, że nic się nie stało, ale idą święta i nie wiem co robić. Teściowa nie przeprosi, to wiem, a jak dzisiaj Guy zajrzał do nich do domu, to ta nawet się z nim nie przywitała. W niedzielę przyjeżdża siostra z rodziną na dwa dni i mieliśmy wszyscy razem spędzić ten czas, ale ja już się zastanawiam, czy nie "zachorować", żeby oszczędzić wszystkim stresów. A na święta my wszyscy jedziemy do siostry na wieś, więc nie możemy spędzić tego czasu sami. A tak się cieszyłam na gwiazdkę w tym roku. Miało być tak pięknie...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7965011853473770464?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7965011853473770464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/12/miao-byc-tak-pieknie.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7965011853473770464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7965011853473770464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/12/miao-byc-tak-pieknie.html' title='A miało być tak pięknie...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-5428301414643007812</id><published>2011-12-06T17:23:00.001Z</published><updated>2011-12-06T17:34:50.247Z</updated><title type='text'>Męska bokserka?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj w ciągu dnia śniło mi się, że Guy mnie łaskotał. Nie chciał przestać, to się bardzo zezłościłam i miałam ochotę mu przyłożyć. Byłam tak zła, że już miałam zaciśniętą pięść i celowałam w jego twarz. Na szczęście zadzwonił telefon, obudziłam się i okazało się, że to Maluchy mi w brzuchu tak rozrabiały, a nie Guy ze snu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nigdy Guy'a nie pobiłam, ale nie wiem co mam o tym myśleć. Może siedzi we mnie jakiś nieujawniony męski bokser? Jedno jest pewne - nie cierpię jak ktoś mnie łaskocze. :) A Guy stwierdził, że jak wróci, to mi kupi rękawice bokserskie, żebym mu przypadkiem w nocy nie przyłożyła, jak znowu Bliźniaki będą rozrabiać... :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A z innej beczki, to ostatnie trzy dni przeleżałam w łóżku (tzn. od porannego spaceru do wieczornego), bo Reg wyprowadzał mi Poppy w ciągu dnia. Dzisiaj postanowiłam z tym skończyć, bo cholerka, mam jeszcze 11 tygodni do przeżycia, więc "trzeba być twardym a nie miętkim" i nie wysiadać z byle powodu. No to zaliczyłam popołudniowy spacer z Poppy i teraz piękę sernik. Dwie czynności w jedno popołudnie - co za wyczyn! I już oczy mi się zamykają, więc pewnie zdrzemnę się z godzinkę...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-5428301414643007812?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/5428301414643007812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/12/wczoraj-w-ciagu-dnia-snio-mi-sie-ze-guy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5428301414643007812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5428301414643007812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/12/wczoraj-w-ciagu-dnia-snio-mi-sie-ze-guy.html' title='Męska bokserka?'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7330865789481196415</id><published>2011-12-04T22:58:00.001Z</published><updated>2011-12-04T23:58:10.275Z</updated><title type='text'>Ech...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nawet pisać mi nie chce. Cierpię na totalny brak energii, jest mi strasznie niewygodnie i oczywiście co chwilę coś mnie boli. Kto powiedział, że ciąża to taki wspaniały stan? Chyba jakiś facet. A może to tylko ja tak mam. Tata twierdzi, że moja mama była aktywna do prawie samego rozwiązania, bo całe lato spędzili na Mazurach. No ale ona miała tylko mnie, a nie bliźniaki wielkości ogórków szklarniowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym razie narzekam co chwilę, ale cieszę się jak głupek w każdy wtorek, kiedy wybija mi kolejny przechodzony tydzień, a Maluchy wciąż zdrowo rosną i rozrabiają po dwóch stronach pępka jak tylko mogą. Niech tak zostanie. Wytrzymam te 11 tygodni a potem będę je tulić i pieścić i płakać, bo czemu one nie śpią, jak w książce jest napisane, że powinny...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zeszły weekend wybrałam się do Cardiff. Odpuściłam sobie jazdę samochodem, ponieważ nie ufam sobie w takim stanie na długiej trasie. Pociągi (po dwie przesiadki w każdą stronę) były przepełnione, ale ja tam miałam swój bilet z miejscówką i odznaczający się brzuch, więc nikt by mi nie podskoczył. Wizytę w Cardiff zaplanowałam już długi czas temu, bo przecież w okolicy Torquay nie ma za bardzo sklepów, jeżeli trzeba kupić prezenty świąteczne albo porównać miękkość kocyków dla dzieci, a w stolicy Walii są cztery centra handlowe, jedno na drugim, z czego trzy są ze sobą połączone, więc jak raz się wejdzie do środka, to znajdzie się wszystko. Ponad miesiąc temu, w internecie, znalazłam ofertę USG w 3D i 4D (69 funtów zamiast 180, które trzeba by zapłacić w Torquay), a że gabinet był w Penarth, czyli na przedmieściach Cardiff, to też zorganizowałam wizytę na ten sam weekend i zapytałam Ceri, czy by była chętna mi towarzyszyć. Guy bardzo chciał, żebyśmy zrobili to USG, bo sam był ciekawy jak to wygląda, a przede wszystkim jak wyglądają bliźniaki. Niestety, kiedy on wróci do domu, to maluchy mogą już być za duże i za bardzo ściśnięte w brzuchu, co mogłoby utrudnić widoczność. Każda osoba, z którą rozmawiałam na ten temat, odradzała mi czekanie na powrót Guy'a, więc po ustaleniu z nim, że tak będzie najlepiej, wybrałam się na wizytę z Ceri. Maluchy nie chciały współpracować, bo ułożyły się w dziwnych pozycjach, więc pani wygoniła nas na colę i kazała wrócić za 10 minut. Miałam nadzieję, że dawka kofeiny z cukrem pomoże, ale też podskoczyłam kilka razy, na wszelki wypadek. Po powrocie, dzieci leżały grzecznie na pleckach, przynajmniej przez kilka minut, więc udało nam się ustrzelić kilka fotek. Pani potwierdziła też płeć dziewczynki, co zaowocowało w zakupie kilku różowych elementów garderoby dzień później. Zmieniłam troszkę zdanie, co do ubierania dzieci w róże i niebieskości. Widziałam tyle ładnych bobasków w słodkich różowych ubrankach, że sama zapragnęłam takich. Ale tutaj przyrzekam, na nie wiem co, ale jak okaże się, że dziewczynka jest ruda, to nigdy z własnej woli nie ubiorę jej w nic różowego. Jako noworodek się nie liczy, bo nie sądzę, żeby miała dużo włosów - ja byłam łysa przez rok. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z wielkich zakupów dużo nie wyszło, ponieważ po USG byłam już na tyle zmęczona podróżą i wrażeniami, że dałam jeszcze radę wejść na chwilę do IKEA, po drodze do domu Ceri i Dave'a, ale najbardziej chciałam się wyłożyć na ich kanapie i nigdzie się nie ruszać. Wieczorem jeszcze pojechaliśmy do "mojej" restauracji, w której pracowałam przez ostatni rok na studiach. Zobaczenie zaskoczonego byłego szefa na mój widok i na widok mojego brzucha było warte każdych pieniędzy, a libańska uczta, którą sobie sprawiliśmy przebiła chyba wszystkie posiłki, które jadłam od początku ciąży. Mmmm... Szkoda, że Cardiff nie jest bliżej. Następnego dnia wpadłyśmy z Ceri do wspomnianych centrów handlowych, ale moje plecy, pomimo sporej dawki paracetamolu, odmawiały współpracy, więc przeszłyśmy się tylko po kilku sklepach i udałyśmy się na lunch. Z resztą centrum było tak przepełnione, że moja tłumofobia kazała mi się wynosić stamtąd jak najszybciej. Pociąg miałam tuż po 14, więc akurat zjadłyśmy i pora była jechać. No, ale wizytę&amp;nbsp;zaliczam do udanych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektórzy "starzy" czytelnicy zapewne pamiętają moje początki mieszkania z Ceri i moją wielką frustrację spowodowaną jej zbieractwiem, niechlujstwem i bałaganieniem. Kilka lat później, moja była współlokatorka jest taką samą osobą, ale na szczęście jest też Dave, który, niczym prawdziwa pani domu, sprząta, gotuje i wyrzuca niepotrzebne rzeczy do śmieci. Oczywiście, to wciąż nie są moje standardy czystości i porządku (m.in. czarna pleśń przy zlewie w łazience, którą załatwiłby domestos), ale na dwudniową wizytę od czasu do czasu, nie jest źle, szczególnie, że samo towarzystwo jest przemiłe. Ich kotki syjamskie Xena i Willow, zmieniły się w ciągu roku bardzo znacząco. Przypominają mi koty z "Zakochanego kundla" - takie, co miałczą non-stop i wszędzie wskakują zwalając przedmioty z półek i szafek. W dodatku, jak tylko ktoś wejdzie do kuchni, to one zaczynają biegać na około stołu, jak głodne psy, czekając aż ktoś je nakarmi. Chiara ma być z nimi od stycznia przez około 3 miesiące i mam nadzieję, że biedactwo moje wytrzyma to ciągłe miałczenie i poradzi sobie z nimi. Kiedyś to Chiara była szefem bandy, ale teraz ona i Xena to starsze panie, a Willow zrobiła się bardzo pewna siebie. Najwyżej wróci Kocię do domu troszkę wcześniej, jak dostanie migreny. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To tyle na dziś. Pora spać. Wczoraj miałam pierwszą trudną noc, kiedy to budziłam się co godzinę i rano byłam bardzo zmęczona. Mam nadzieję, że dzisiaj się to nie powtórzy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A na koniec najnowsze zdjęcia naszych maleństw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--B-asvFcMwo/TtwICRmnZVI/AAAAAAAARYM/RWPF5N8YLI0/s1600/HANNAH_1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/--B-asvFcMwo/TtwICRmnZVI/AAAAAAAARYM/RWPF5N8YLI0/s320/HANNAH_1.JPG" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Chłopiec&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-W5xonRqX27M/TtwICxB_NWI/AAAAAAAARYQ/147dEVUo7II/s1600/HANNAH_2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-W5xonRqX27M/TtwICxB_NWI/AAAAAAAARYQ/147dEVUo7II/s320/HANNAH_2.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Głowa chłopca z profilu.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-aTshlQet5FQ/TtwID0348ZI/AAAAAAAARYg/NctZ7uN_WsA/s1600/HANNAH_4.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-aTshlQet5FQ/TtwID0348ZI/AAAAAAAARYg/NctZ7uN_WsA/s320/HANNAH_4.JPG" width="237" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Twarz dziewczynki i jej noga (!)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9XZ7WMb9uN4/TtwIEe9tbGI/AAAAAAAARYo/CD6QFhFKXXc/s1600/HANNAH_6.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-9XZ7WMb9uN4/TtwIEe9tbGI/AAAAAAAARYo/CD6QFhFKXXc/s320/HANNAH_6.JPG" width="286" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Twarz chłopca&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7PSK-I2pdeA/TtwIE0geSUI/AAAAAAAARYw/0IAfdSB5tXI/s1600/HANNAH_7.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-7PSK-I2pdeA/TtwIE0geSUI/AAAAAAAARYw/0IAfdSB5tXI/s320/HANNAH_7.JPG" width="248" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nie jestem pewna, które z nich to jest. Muszę obejrzeć płytę DVD dokładnie i sprawdzić.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5UizqU2Xt6c/TtwIF0qMRWI/AAAAAAAARY4/IJCFSpl3a2A/s1600/HANNAH_9.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-5UizqU2Xt6c/TtwIF0qMRWI/AAAAAAAARY4/IJCFSpl3a2A/s320/HANNAH_9.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dziewczynka z profilu. Zwróćcie uwagę jak ułożone ma nogi. Ta elastyczność, to na pewno nie po mamie!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7330865789481196415?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7330865789481196415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/12/ech.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7330865789481196415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7330865789481196415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/12/ech.html' title='Ech...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--B-asvFcMwo/TtwICRmnZVI/AAAAAAAARYM/RWPF5N8YLI0/s72-c/HANNAH_1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-587609159111265707</id><published>2011-11-15T14:59:00.001Z</published><updated>2012-02-08T20:14:59.949Z</updated><title type='text'>Na Wyspach Bergamutach</title><content type='html'>&lt;i&gt;Podobno jest kot w butach. :)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z ostatniej wizyty w Polsce przywiozłam sobie płytę z piosenkami z "Pana Kleksa". Dzisiaj ją włączyłam przy okazji ubierania się (dosyć długi proces ostatnio) i nie wiem, czy to sentyment i nostalgia czy po prostu piosenki są genialne, ale nastrój podniósł mi się o 100 punktów! I nawet ból pleców i zgaga mi nie podskoczą!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Widziano także osła, którego mrówka niosła...&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PZHA7Ktmj0g/TsJ_LAmyKkI/AAAAAAAARXw/Bb5gW2z9sMI/s1600/130667257654.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-PZHA7Ktmj0g/TsJ_LAmyKkI/AAAAAAAARXw/Bb5gW2z9sMI/s400/130667257654.jpg" width="282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Źródło:&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;http://tom-cojawidze.blogspot.com/2009/11/na-wyspach.html&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-587609159111265707?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/587609159111265707/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/11/na-wyspach-bergamutach.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/587609159111265707'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/587609159111265707'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/11/na-wyspach-bergamutach.html' title='Na Wyspach Bergamutach'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-PZHA7Ktmj0g/TsJ_LAmyKkI/AAAAAAAARXw/Bb5gW2z9sMI/s72-c/130667257654.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-2806109675810751824</id><published>2011-11-12T10:57:00.001Z</published><updated>2011-11-12T11:45:51.500Z</updated><title type='text'>Nie był to najlepszy tydzień...</title><content type='html'>I mam nadzieję, że wszystko, co negatywne, skończy się wraz z tym tygodniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Straciłam jakiekolwiek ciepłe uczucia do teściowej, ale nie będę się wdawać w szczegóły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samochód, którego nie cierpię, po raz kolejny wywinął nam numer i postanowił zepsuć się raz jeszcze zanim go sprzedamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poppy ostatnio kiepsko mnie słucha i mam wrażenie, że teraz, jak nie mogę za nią biegać i jej porządnie opieprzyć, to ona to wykorzystuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciągle coś mnie boli, ale nie tak, żeby się martwić, że coś jest nie tak z ciążą. Z resztą Maluchy coraz mocniej kopią, w pępek oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj opiekowałam się Georginą i tak, jak normalnie nie ma najmniejszego problemu, żeby poszła spać, to wczoraj miała kiepski wieczór i długo płakała i pytała o mamę. Musiałam siedzieć przy jej łóżeczku przez około pół godziny i tłumaczyć, że mama pracuje i że jak tylko wróci, to przyjdzie ją przytulić, ale do tego Georgina musi się położyć i mieć zamknięte oczy... Plecy mnie tak bolały jak wreszcie wyszłam z jej pokoju, że przez resztę wieczoru nie znalazłam pozycji, w której by mi było wygodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalnie, jak się budzę, to mam świetny nastrój. Nie w tym tygodniu - chmura gradowa wygląda przyjaźniej ode mnie. Ciągle jestem wkurzona (głównie na sytuację z teściową), ale też jak tylko coś pójdzie nie tak, to płaczę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech. Uwaga. Gryzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-2806109675810751824?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/2806109675810751824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/11/nie-by-to-najlepszy-tydzien.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2806109675810751824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2806109675810751824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/11/nie-by-to-najlepszy-tydzien.html' title='Nie był to najlepszy tydzień...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6327641482575038624</id><published>2011-11-08T23:29:00.001Z</published><updated>2011-11-08T23:29:19.404Z</updated><title type='text'>8 listopada</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od siedmiu lat nie ma Mamy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym roku jakoś gorzej i ciężej mi bez niej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I cały dzień się rozklejam.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6kHeURrOAI8/Trm6AMsv3rI/AAAAAAAARXU/Df1cwyXRTlQ/s1600/IMG_0001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-6kHeURrOAI8/Trm6AMsv3rI/AAAAAAAARXU/Df1cwyXRTlQ/s400/IMG_0001.jpg" width="262" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6327641482575038624?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6327641482575038624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/11/8-listopada.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6327641482575038624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6327641482575038624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/11/8-listopada.html' title='8 listopada'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-6kHeURrOAI8/Trm6AMsv3rI/AAAAAAAARXU/Df1cwyXRTlQ/s72-c/IMG_0001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-860390357467380258</id><published>2011-11-05T12:09:00.000Z</published><updated>2011-11-05T12:09:10.852Z</updated><title type='text'>Karambol</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj wieczorem, w hrabstwie Somerset, miał miejsce wielki karambol. Kilka ciężarówek i ponad dwadzieścia samochodów osobowych zderzyło się i stanęło w ogniu. Mnóstwo osób zostało rannych i niestety kilka z nich straciło życie, ale nieznana jest jeszcze ich liczba. O przyczynie karambolu też jeszcze zbyt wiele nie można powiedzieć, poza tym, że autostrada była mokra po ulewnym deszczu i gdzieniegdzie widoczność została zredukowana przez gęstą mgłę. Tutaj można przeczytać, co Gazeta napisała: &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,10594258,Anglia__karambol_na_autostradzie___Wielka_kula_ognia_.html"&gt;KLIK&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od wczoraj wiadomości i serwisy internetowe mówią o tym na okrągło. Ja wysłuchałam wczoraj o wypadku, po czym wysłałam Guy'owi linka do wiadomości BBC, żeby też wiedział i poszłam spać. Jakoś nie myślałam o tym dłużej. Staram się unikać wysłuchiwania o ludzkich tragediach, ponieważ zasmucają mnie za mocno. Wolę przyswoić informację i cieszyć się, że mnie nic nie jest. To taki rodzaj znieczulenia. Jestem dosyć zrelaksowaną osobą i staram się nie smucić ani nie dołować zbyt długo, a szczególnie teraz, kiedy Maluchy mogły by to odczuć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz siedziałam sobie z komputerem na kolanach, porządkując zdjęcia i słuchałam wiadomości w TV. Weszłam też na stronę BBC, żeby dowiedzieć się o przyczynie karambolu i nie mogłam przestać czytać. Popłakałam się i przestraszyłam. Ci biedni ludzie wyjechali z domów albo z pracy w piątek wieczorem i nigdy nie dotarli na miejsce. A że przynajmniej dwie ciężarówki przewoziły paliwo, to też większość samochodów spaliła się na miejscu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęłam myśleć o tym, że autostrada, na której wszystko się wydarzyło, to M5, czyli "moja" autostrada. Żeby z Torquay dojechać gdziekolwiek w kraju (poza Kornwalią, która jest na zachód od Devon), to jedzie się właśnie M5 na północ. Kawałek autostrady od Exeter do Bristolu (czyli dokładnie ten, gdzie wydarzył się karambol) znam na pamięć. Jeździłam nią do i z Cardiff przez trzy lata, na lotnisko w Bristolu, do Guy'a siostry koło Worcester, do Londynu, praktycznie wszędzie. Uważam, że nie jestem najgorszym kierowcą i czuję się dosyć swobodnie za kierownicą. Często też nie stosuję się do ograniczenia prędkości (w UK to 70 mil na godzinę) i jeżdżę średnio 80-85mph, szczególnie że na tym południowym odcinku M5 nie ma żadnego fotoradaru. Jeździłabym pewnie szybciej, ale 7-letni Land Rover za bardzo się męczy. Odkąd jestem w ciąży, zauważyłam, że troszkę zwolniłam. Jakoś 70mph mi wystarcza i też dojeżdżam na miejsce. Jednak znając autostradę tak dobrze, często jadę na pamięć, bujając w obłokach. Jak zdarzają się korki przed Bristolem, to dopiero wtedy muszę się skupić. Tam, gdzie wydarzył się wypadek, nie spodziewałabym się korków. No i tak sobie myślę, czy jadąc wieczorem, zmęczona dniem, możliwe, że nawet w deszczu, gdyby nagle zdarzyła się na drodze gęsta mgła, ile czasu zajęłoby mi zwolnienie i skupienie się na drodze, a także czy uniknęłabym wjechania w taki karambol..?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;(Poniżej odcinek M5 pomiędzy Exeter a Bristolem)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--ck9ncFrNSY/TrUnAp-Zs8I/AAAAAAAARXE/SLDIapyivDA/s1600/Screen+Shot+2011-11-05+at+12.04.30.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="192" src="http://4.bp.blogspot.com/--ck9ncFrNSY/TrUnAp-Zs8I/AAAAAAAARXE/SLDIapyivDA/s320/Screen+Shot+2011-11-05+at+12.04.30.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę przyznać, że właśnie dziś przestraszyłam się i to tak poważnie. Za trzy tygodnie dokładnie wybieram się do Cardiff. Co prawda będzie to sobota rano, a wracać będę w niedzielne popołudnie (zanim zrobi się ciemno), ale to ta sama droga, to wciąż listopad (wszystko co złe, dzieje się w listopadzie) i listopadowa pogoda i ogólnie w ciąży i z wielkim brzuchem nie czuję się już tak pewnie. Zawsze mogę pojechać pociągiem, ale mam plan iść z Ceri na przedświąteczne zakupy i uzupełnić wyprawkę dla Maluchów, więc ciężko potem z brzuchem, bolącymi plecami i torbami wracać pociągiem (z nawet dwiema przesiadkami) do domu. Postanowiłam, że o ile będę się czuła na siłach i zmieszcze się za kierownicą, to pojadę samochodem. Tylko muszę baaaaardzo uważać. W tej chwili czuję się bardzo niepewnie, ale mam nadzieję, że przez trzy tygodnie to uczucie się zredukuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To tyle na dziś. Idę coś zjeść, może poczuję się lepiej. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-860390357467380258?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/860390357467380258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/11/karambol.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/860390357467380258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/860390357467380258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/11/karambol.html' title='Karambol'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--ck9ncFrNSY/TrUnAp-Zs8I/AAAAAAAARXE/SLDIapyivDA/s72-c/Screen+Shot+2011-11-05+at+12.04.30.png' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6892624910418204511</id><published>2011-10-27T11:43:00.001+01:00</published><updated>2011-10-27T11:43:16.628+01:00</updated><title type='text'>W ciepłym łóżeczku z herbatką</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co za pogoda! Szaro, buro, przez okno nic nie widac, słychać tylko wiatr uderzający o ściany budynku (9 pięter na wysokim klifie) i potężne fale rozbijające się na kamiennej ścianie odgradzającej plażę od ulicy. Brrr. W mieszkaniu na szczęście jest ciepło, choć nie jestem pewna czy to efekt pracy Ian'a hydraulika nad naszym ogrzewaniem, czy faktu, że w Torquay jeszcze nie jest super zimno (13 stopni).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poppy deszczu nie lubi, więc od 7 rano leżymy sobie w łóżku wszystkie trzy: Chiara, Poppy i ja i czekamy na jakąś poprawę. Jak się nic nie zmieni w ciągu pół godziny, to i tak będzie trzeba wyjść, ale na pewno nam się nie spieszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Maluchy też się obudziły. Od dwóch tygodni czuję ich ruchy i jest to najdziwniejsze odczucie na świecie. Na początku nie byłam pewna, czy to żołądek, czy coś innego, potem poczułam jakby ktoś pogłaskał mnie po brzuchu od środka. Po ostatnim USG, kiedy wiedziałam gdzie Maleństwa są rozlokowane, byłam bardziej wyczulona i wiedziałam już, że to one. I tak przez dwa tygodnie ruchy stawały się coraz mocniejsze i raz nawet dostałam kopniaka w sam pępek (Ci, którzy mnie dobrze znają, wiedzą, że jestem przeczulona na punkcie dotykania pępka, wkładania w niego palców i ogólnie czegokolwiek z nim związanego) i sama nie wiedziałam, czy się cieszyć czy złościć. Od kilku dni też powoli mogę zauważyć jak skóra na brzuszku mi się uwypukla na ułamki sekund. Czasem leżę pół godziny z telefonem przygotowanym na filmowanie, żeby wysłać Guy'owi dowód, ale to wciąż są bardzo malutkie fałdki i ledwo widoczne na filmie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj miałam kolejne USG, zwane tutaj "anomaly scan", czyli badanie, na którym sprawdza się wymiary maleństw i wszelkich narządów. Pani wszystko znalazła, co chciała, pokazała nam (Becky i mnie) malutkie móżdżki, serduszka, żołądki itp., itd., a także bardzo dorodnego siusiaka. Chłopiec niczego się nie wstydził, z resztą rozłożył się w samym środku brzucha i już widać, że jak tatuś, musi być w centrum uwagi. Dziewczynka jest bardziej wstydliwa. Leży troszkę obwijając brata, w pozycji w kształcie litery C. Owinęła się pępowiną i nie chciała nam do końca pokazać, czy jej też przypadkiem nic męskiego nie rośnie, ale na te kilka rzutów okiem, nic jej nie wystawało. Fajnie było tak sobie popatrzeć co gdzie jest. Nóżki mają oboje prawie w tym samym miejscu, dlatego tak mi się tam kotłuje, na lewo od pępka. Jednak wszystko się może zmienić w każdej chwili, ponieważ maluchy mają wciąż sporo miejsca i mogą się przesuwać. Niedługo będę to czuła jeszcze wyraźniej!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tu są dwa zdjęcia, które dostałam. Na pierwszym jest twarz chłopca i takie łańcuchowate coś, to pępowina. A na drugim jest dziewczynka na brzuszku, więc widać dobrze kręgosłup i główkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-a-aKDJa3qws/Tqk1JCup2nI/AAAAAAAARWs/pCwf1fTYTz8/s1600/Twin+1+-+Boy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="278" src="http://3.bp.blogspot.com/-a-aKDJa3qws/Tqk1JCup2nI/AAAAAAAARWs/pCwf1fTYTz8/s400/Twin+1+-+Boy.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BiB9LM5bVcg/Tqk1KSpV10I/AAAAAAAARW0/a_8_vDDB730/s1600/Twin+2+-+Girl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="271" src="http://3.bp.blogspot.com/-BiB9LM5bVcg/Tqk1KSpV10I/AAAAAAAARW0/a_8_vDDB730/s400/Twin+2+-+Girl.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczorajszy dzień był takim oficjalnym startem w przygotowaniach do przyjścia bliźniaków na świat. Po wizycie w szpitalu, wybrałyśmy się z Becky na lunch i do kilku sklepów, w których zakupiłam pierwsze ubranka. Niewiele, bo tylko kilka śpioszków, ale wcześniej zupełnie nie byłam na to gotowa. Jestem przeciwniczką tylko różowych dziewczynek i tylko niebieskich chłopców, więc na przekór kupiłam dużo białego, żółtego i biało-czarnego. Wiem, że "podstawowe" dziecięce kolory i tak zawitają w naszej szafie, ale trzeba wszystko zbalansować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po powrocie do domu, wzięłam Poppy na spacer i nie wiedzieć czemu, rozkleiłam się jak pięcioletni mazgaj. Trochę byłam zła na Guy'a, ponieważ dzień wcześniej wysłałam mu bardzo długiego i treściwego maila o pewnych poważnych sprawach, a rano dostałam "dowcipną" odpowiedź w jednym zdaniu, zupełnie nie na temat, która wcale mnie nie rozśmieszyła. Do tego pod koniec spaceru, Poppy, jak zwykle wesoła i chętna do zabawy ze wszystkimi, zaczepiała szczeniaka pudla giganta, czy jak to się zwie. Szczeniak był jej rozmiarów i też bardzo chętny do zabawy, jednak jego właścicielka nakazała mi zabranie Poppy, ponieważ "to tylko szczeniak" (cokolwiek to znaczy...). Zagwizdałam więc, co na ogół działa dobrze, tylko że w obecności innych psów, z małym opóźnieniem. No i Poppy w końcu do mnie przyszła i zostawiła pudla, ale gburowata pani raczyła wyrazić swoje niezadowolenie cmokając i potrząsając głową... Wróciłam do samochodu z takim poczuciem, jakby ktoś nas wyrzucił z placu zabaw. Rozkleiłam się totalnie, aż musiałam się zatrzymać w pewnym momencie, bo nie widziałam gdzie jadę. Nie wiem, czy to hormony, czy po prostu tak na mnie działają głupi ludzie, ale aż sama się zdziwiłam swoim zachowaniem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście nie miałam czasu użalać się nad sobą, Poppy i całym światem, ponieważ obiecałam Becky, że zajmę się Benem oraz dwiema sześciolatkami, żeby Becky mogła wyjść z koleżankami, które przyjechały w odwiedziny, na kolację. Lucia i Alicia były kochane, ale w pewnym sensie dały mi popalić, ponieważ nie mam wprawy w egzekwowaniu życzeń rodziców. Przeciągały czas pójścia spać, jak tylko się dało, zagadując, prosząc o mleko, wyjście na siusiu i bajkę na dobranoc, itp., itd., ale jak tylko zorientowałam się, że tak naprawdę, to one mnie słuchają, tylko próbują mnie rozproszyć, to wreszcie ogarnęłam harmider i po 15 minutach w sypialni było cicho. Dałam radę!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz jest już 11:30. Musiałam odłożyć pisanie notki, ponieważ, pomimo deszczu, jednak trzeba było wyjść z psem. Po powrocie odebrałam telefon od Becky, która pytała, czy może przyjść z dziewczynkami i Benem zobaczyć się z Poppy. Przyszli, pobawili się, Poppy pobiegała za piłką i pokazała kilka sztuczek i po pół godzinie już ich nie było. Teraz pora na mnie. Prysznic i organizowanie jakichś dwudziestu pudeł z rzeczami dla jachtu, które muszę wysłać jutro Guy'owi, żeby dostał je przed wypłynięciem z Malty na szerokie morza i oceany. Ech, albo wrócę do łóżka... :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6892624910418204511?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6892624910418204511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/10/w-ciepym-ozeczku-z-herbatka.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6892624910418204511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6892624910418204511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/10/w-ciepym-ozeczku-z-herbatka.html' title='W ciepłym łóżeczku z herbatką'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-a-aKDJa3qws/Tqk1JCup2nI/AAAAAAAARWs/pCwf1fTYTz8/s72-c/Twin+1+-+Boy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-5233779221777725630</id><published>2011-10-23T12:48:00.001+01:00</published><updated>2011-10-23T12:48:15.029+01:00</updated><title type='text'>Spacerowe refleksje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy, jak zwykle, wyjechał do pracy w pośpiechu, po drodze gubiąc portfel i zostawiając mnie z masą "spraw do załatwienia", pomimo że sam miał 1,5 miesiąca na zrobienie kilku rzeczy w domu i zorganizowania się do pracy. Jedną z rzeczy, które obiecał mi, że zrobi przed wyjazdem, to posprzątanie i umycie samochodu. Ja ostatni raz bawiłam się z odkurzaczem w czerwcu i od tamtej pory zadanie mnie przerasta. &amp;nbsp;Jeszcze gdybyśmy mieli skórzane siedzenia, do których włosy dalmatyńczyka nie wczepiają się jak igły, to może bym dała radę, no ale nie ma tak dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oddałam więc dziś samochód do myjni, w której pan sam to zrobi w jakieś 4 do 5 godzin, za cenę równą mojej wizycie u fryzjera. No cóż, i tak podobno w ciąży nie powinnam farbować włosów zbyt często... :) Jako, że myjnia znajduje się w hotelu Imperial, oddalonym o około 1.5 mili od domu, ubrałam się w wygodne ciuchy, martensy, narciarską kurtkę, wzięłam psa i po odwiezieniu samochodu, wróciłam do domu piechotą. Wiedziałam, że się zmęczę, ale pomyślałam sobie, że i pies się ucieszy i ja choć troszkę poprawię kondycję. Za hotelem rozpoczyna się tzw. "coastal path", czyli nadbrzeżna ścieżka. Odkryłam ją w 2006 roku, zauroczyłam się i wiele osób zabrałam już tam na spacer. Zdjęcie ze starego bloga, zrobione przez pewnego Filipa, pochodzi właśnie stamtąd.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-yWtAxUD7V3o/S-HrVspOxRI/AAAAAAAAMmw/as5XzNal2Kk/s1600/TQ_119a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-yWtAxUD7V3o/S-HrVspOxRI/AAAAAAAAMmw/as5XzNal2Kk/s400/TQ_119a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poppy uradowana biegała w tę i z powrotem, co chwilę sprawdzając, czy na pewno też idę. Kochana, na każdym zakręcie na mnie czekała a przy rozwidleniu dróżek pytała wzrokiem, którędy ma pobiec. A ja sobie człapałam wolniutko, ponieważ ścieżka ma sporo schodków, zatrzymując się co chwilę, żeby złapać oddech.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętam, jak po raz pierwszy tam się wybrałam. Miałam 20 lat i mieszkałam w B&amp;amp;B (małym pensjonacie) prowadzonym przez parę gejów. Poza pracą w Number 7, codziennie rano, biegałam po czterech piętrach pensjonatu (pięciu, jeżeli liczyć kuchnię w piwnicy), zmieniając pościele, odkurzając i pomagając chłopakom we wszystkich porannych pracach. Mój pokój był na trzecim piętrze, więc nawet jak miałam wolne, to musiałam się wspinać. To był czas, kiedy bardzo schudłam. Nie dość, że na początku pobytu w Anglii &amp;nbsp;nic mi nie smakowało, to jeszcze miałam dwie prace i wolałam iść spać bez kolacji niż schodzić do kuchni na poziomie -1. Gdy więc odkryłam ścieżkę za Imperialem, miałam wspaniałą kondycję i schody nie były mi straszne. Przebywałam całą trasę bez zadyszki i nawet nie miałam problemu ze schodzeniem na malutką plażę u stóp stromego klifu. Kilka miesięcy później, po tym jak wyprowadziłam się od chłopaków do mojego małego mieszkanka na parterze i zrezygnowałam z porannej pracy, wyprawa na wspomniany spacer, nie była już taka łatwa. Zauważyłam zmianę w kondycji i sam fakt, że nie chodziłam już codziennie po schodach wystarczył, żeby znacząco przyspieszyć mój oddech. Od tamtej pory, jak wybieram się na ten spacer, to sprawdzam jak sobie radzę. Po co mi jakieś skomplikowane testy na siłowni, kiedy zwykła ścieżka jest najlepszym wskaźnikiem mojej kondycji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj wiedziałam, że będę szła jak staruszka, ale nie przejmowałam się. Oczywiście na małą plażę nie zeszłam, bo to jakieś dodatkowe 100-200 schodów. Ucieszyłam się jak dziecko, gdy dotarłam na znajomą polankę, z której wystarczyło zejść po schodkach, żeby się znaleźć na plaży koło mojego bloku. A stamtąd to już tylko raz pod górkę i byłyśmy w domu. Byłam z siebie dumna i pełna pozytywnych myśli. Z resztą wciąż jestem! Mówią, że ciąża to nie choroba, ale ja naprawdę przez większość czasu czuję się jak osoba niepełnosprawna. Oczywiście padłam na pół godziny na kanapie, nie zdejmując nawet butów, ale co przeszłam to moje. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całe szczęście, żeby odebrać samochód, mam Reg'a, który podwiezie mnie do hotelu, bo opisanego spaceru nie mam zamiaru powtarzać przez długi czas. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-5233779221777725630?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/5233779221777725630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/10/spacerowe-refleksje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5233779221777725630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5233779221777725630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/10/spacerowe-refleksje.html' title='Spacerowe refleksje'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-yWtAxUD7V3o/S-HrVspOxRI/AAAAAAAAMmw/as5XzNal2Kk/s72-c/TQ_119a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-250310056256107352</id><published>2011-10-17T14:20:00.001+01:00</published><updated>2011-10-17T15:02:15.333+01:00</updated><title type='text'>Powrót z podwójną nowiną</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę czasu upłynęło od ostatniego wpisu. Lato się kalendarzowo skończyło, pogodowo też już dogorywa, niedługo zaczną się długie wieczory i będzie więcej okazji do obcowania z komputerem a tym samym, do nowych wpisów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To ja może zacznę od wytłumaczenia, dlaczego mnie nie było. Tak będzie najprościej, gdyż przyczyna jest jedna i chyba dosyć zrozumiała. Otóż pod koniec czerwca dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Było to długo planowane i wyczekiwane wydarzenie, więc przerażeni, że coś może pójść "nie tak", tłumiliśmy oznaki radości i chęć dzielenia się nowiną do momentu pierwszej wizyty u lekarza, potem do pierwszego USG, do następnego USG, do 12 tygodnia i tak dalej i tak dalej... Oczywiście wiedzieli rodzice i najbliżsi przyjaciele, ale z ogłaszaniem wszem i wobec chcieliśmy poczekać. Rodzice Guy'a egoistycznie nie dostosowali się do prośby i cała populacja seniorów w Torquay trąbiła o dobrych nowinach od samego początku. Jedna wspólna przejażdżka windą teścia i sąsiadki z mojego bloku zaowocowała wtajemniczeniem również wszystkich sąsiadów.&amp;nbsp;Całe szczęście nikt nie zapeszył i każde kolejne badanie i USG przynosiły dobre wieści.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszą dobrą nowiną był pozytywny wynik testu. Potem wysoki poziom hormonów we krwi. Następnie w 6 tygodniu wybraliśmy się na USG, gdzie oprócz dwóch szarych plamek, zobaczyliśmy dwa bijące serduszka. Okazało się, że mamy bliźnięta! USG w 12 tygodniu pokazało, że oba rosną zdrowo i zgodnie z planem, a podczas wizyty w Polsce, w 15 tygodniu, pan doktor wypatrzył po jednym zestawie żeńskim i męskim między nogami, czyli na 95% mamy parkę!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obecnie jesteśmy na półmetku i jutro skończę 20 tydzień ciąży. W przyszłą środę mam USG, na którym Maluchy będą mierzone pod każdym kątem. Miejmy też nadzieję, że kompetencje polskiego lekarza co do określania płci, się potwierdzą. Z resztą ja od samego początku, kiedy na USG jedna plamka była mniejsza od drugiej, twierdziłam, że ta mniejsza to dziewczynka i to się potwierdziło.&amp;nbsp;Termin mają na 6 marca, ale bliźnięta się donosi tutaj tylko do 38 tygodnia (21 lutego) lub same się pchają na świat wcześniej. Guy będzie w domu od 8 lutego, więc mam wielką nadzieję, że Maluchy poczekają na tatusia. A jak nie, to Becky zaoferowała, że będzie ze mną rodzić. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc lato minęło nam dosyć szybko. Guy jest typowym szczęściarzem, ponieważ wyjechał w lipcu, zanim dopadły mnie poranne nudności. Nie były one tylko poranne, bo trwały cały dzień przez około dwa miesiące. Powoli zniechęcałam się do wszelkiego jedzenia, lodówkę otwierałam z zamkniętymi oczami i na wdechu i nawet zakupów nie mogłam robić, bo widok jedzenia przyprawiał mnie o odruchy wymiotne. Tak żyłam sobie na owocach i surowych warzywach, śpiąc całymi dniami i nocami, tylko z przerwami na wyjścia z Poppy. Nawet gdybym chciała, to fizycznie nie byłam w stanie nic stworzyć na komputerze, dlatego zawiesiłam blogowanie i życie towarzyskie oraz dziękowałam losowi za to, że nie muszę pracować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy pierwszy trymestr się skończył i powoli zaczęłam dochodzić do siebie, Guy wrócił. Pojechaliśmy od razu do Polski na pięć dni, gdzie wreszcie sobie podjadłam. Był wrzesień i piękna pogoda, więc po trzech dniach pobytu w Bydgoszczy (plus wycieczki do cioci w Koronowie i taty w Skępem), wybraliśmy się nad morze. Wtedy pogoda postanowiła się popsuć i już nie było tak przyjemnie ale wciąż Guy zobaczył półwysep helski, zjadł smażoną rybkę i wykąpał się w polskim morzu. Wizytę w ojczyźnie zaliczamy do udanej, chociaż zmieniła ona nasze nastawienie do ślubu, który miał się odbyć dokładnie za rok, 15 września 2012. Miała być duża impreza, ale możliwe, że zrezygnujemy z sali, którą zarezerwowaliśmy (na min. 90 gości) i zrobimy coś mniejszego. Jest też dusza szansa, że przeniesiemy ślub na maj 2013. Albo w ogóle weźmiemy ślub w Anglii. Nic jeszcze nie wiemy, poza tym, że troszkę nam się odechciało wydawać mnóstwo kasy na wielką imprezę, kiedy mamy bliźniaki w drodze, samochód do wymiany i ogólnie bardzo drogi rok przed nami. Guy nie ma też tylu gości, którzy by mogli przyjechać do Polski na kilka dni, więc ja będę musiała okroić swoją listę. Wolimy się po prostu skupić na Maluchach teraz, a potem ewentualnie coś skroić ze ślubem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracając jeszcze do ciąży, to nie jest to zupełnie coś, czego oczekiwałam. Nie mogłam się doczekać tego "magicznego" okresu w życiu kobiety, kiedy ta przygotowuje się na przyjście maleństwa na świat. W moim przypadku nic nie jest magiczne i nawet nie sądzę, że to wina Bliźniaków, po prostu moje ciało nie znosi być w ciąży! :) Jestem chodzącą antyreklamą stanu błogosławionego i nawet Ceri, po spędzeniu u nas weekendu, kategorycznie stwierdziła, że za nic nie da się w najbliższym czasie namówić na dzieci. :) Po dwóch miesiącach uczucia, jakbym była non stop na kacu (z tą różnicą, że wymiotowanie w ciąży nie przynosi ulgi!), z radością powitałam drugi trymestr. Wizyta w Polsce była dosyć udana, ale już w samolocie do Birmingham nie mogłam wysiedzieć, bo tak bolały mnie plecy. Okazało się, że od tamtej pory plecy bolą mnie codziennie i w zależności od tego, czy robiłam coś w ciągu dnia, ból przychodzi wcześniej lub później. Do tego od dwóch tygodni jestem przeziębiona, a nie wolno mi brać lekarstw. Czosnek, cebula, miód i cytryna nie pomagają. W środę, przed wylotem Guy'a do pracy, odwiedziłam też szpital, ponieważ trochę mnie brzuch pobolewał, zaczęłam czuć ruchy, ale tylko z jednej strony i od czasu do czasu robiło mi się słabo od palpitacji. Zbadano mnie od góry do dołu, pokazano brykające Maleństwa na ekranie (drugie też wreszcie poczułam, jak już wiedziałam, gdzie się go spodziewać) i zlecono kilka testów, w tym EKG, ponieważ mój puls nie schodzi poniżej 100, nawet jak nie mam palpitacji. Podobno nic mi nie jest, poza tym pulsem, więc sprawdzą jeszcze raz na kolejnej wizycie. Ale też już wiem, dlaczego schylenie się po psią miskę lub wejście po schodach przyprawia mnie o dyszenie godne starej lokomotywy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widzicie więc już, że bardzo zwolniłam i blogowanie w ostatnich miesiącach nie było na mojej liście priorytetów. Z resztą jak przegapię popołudniową drzemkę, to wieczorem mam oczy na zapałkach i nie jestem w stanie nic zrobić, co wymaga myślenia lub jakiejkolwiek koordynacji ruchowej. Po prostu wegetuję na kanapie do późna, żeby wyprowadzić Poppy i idę spać. Do środy był w domu Guy i wtedy po prostu chodziłam spać o 21. Ach te piękne czasy... Teraz muszę doczekać do grudnia. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To tyle na dziś. Myślę, że już nię będę robić takich długich przerw, chociaż nie mogę znaleźć pozycji do pisania na komputerze, w której jest mi wygodnie. Ale dam radę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec fotka z USG zrobionego w 12 tygodniu, czyli pod koniec sierpnia. Widać oba Maleństwa razem. Mam nowsze zdjęcia też, ale jeszcze ich nie zeskanowałam. Może kiedyś mi się uda. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-AktErsHCkM8/TpwrD2NEPZI/AAAAAAAARV8/wy0atdlXhko/s1600/12%252B1+both+twins.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="287" src="http://1.bp.blogspot.com/-AktErsHCkM8/TpwrD2NEPZI/AAAAAAAARV8/wy0atdlXhko/s400/12%252B1+both+twins.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-250310056256107352?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/250310056256107352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/10/powrot-z-podwojna-nowina.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/250310056256107352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/250310056256107352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/10/powrot-z-podwojna-nowina.html' title='Powrót z podwójną nowiną'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-AktErsHCkM8/TpwrD2NEPZI/AAAAAAAARV8/wy0atdlXhko/s72-c/12%252B1+both+twins.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-4311687212383717268</id><published>2011-08-16T21:23:00.000+01:00</published><updated>2011-08-16T21:23:43.005+01:00</updated><title type='text'>Żyję i mam się dobrze</title><content type='html'>Chciałam tylko poinformować wszystkich, że nic mi nie jest, nikt mi komputera nie ukradł i że nie ma powodów do paniki. Zrobiłam sobie wakacje od komputera. Zaglądam do niego raz, dwa razy dziennie, a tak, jak muszę guglować, to gugluję na iPhonie. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecuję się odezwać wkrótce, co może oznaczać za dzień, dwa, tydzień lub miesiąc, lecz nie później jak 20 września.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z ostatnich niusów, to w czwartek wysterylizowaliśmy Poppy. Po miesiącach udawanej ciąży, wycięcie kobiecych organów rozrodczych spowodowało, że teraz Poppy udaje, że ma szczeniaki, organizuje sobie gniazdko i produkuje mleko (spadek hormonów ciążowych wiąże się z wydzieleniem oksytocyny, która wywołuje laktację). Mam więc w domu krowę w czarne łaty, ale miejmy nadzieję, że nie na długo. Podaję jej specjalne krople, które mają zbalansować gospodarkę hormonalną i przywrócić nam niewinną sunię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to tyle. Jeszcze tu wrócę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-4311687212383717268?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/4311687212383717268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/08/zyje-i-mam-sie-dobrze.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4311687212383717268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4311687212383717268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/08/zyje-i-mam-sie-dobrze.html' title='Żyję i mam się dobrze'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-2811614319371406879</id><published>2011-07-15T16:44:00.000+01:00</published><updated>2011-07-15T16:44:14.609+01:00</updated><title type='text'>W umiarkowanym klimacie morskim</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już jakiś czas temu, a dokładnie 6 lipca powróciliśmy na łono ojczyzny Guy'a. Znowu sobie popłakałam w samolocie, ponieważ pomimo luksusów zapewnianych w pierwszej klasie, nikt nie jest w stanie ograniczyć odczuwalność turbulencji, a te były spore i częste w 13-godzinnej podróży z Hong Kongu. Na szczęście dotarliśmy do domu w Torquay w jednym kawałku i od tamtej pory cieszymy się angielską pogodą, która jest bardzo w kratkę. &amp;nbsp;Guy, jak tylko może, to wybywa na kajak łowić ryby, albo na swoją nową deskę albo na rower, któremu zamontował wspomaganie (jak w moim rowerze) i teraz może jechać pod górkę bez zadyszki. A ja rozpakowałam wielkie walizy i od tygodnia piorę, piorę i nie mogę z tym skończyć. A góra prasowania rośnie z dnia na dzień, bo jak już wszystko wyschnie, to jest późno, albo gdzieś idziemy, albo mi się zwyczajnie nie chce rozstawiać deski i żelazka... Poppy i Chiara cieszą się, że wróciliśmy. Chiara szczególnie, bo jednak samotność jej trochę dokuczyła i kot nam pociekł w kilku miejscach tak, że posłanie psa trzeba było wyrzucić, a podłogę porządnie wymyć, z dodatkiem domestosa. Na szczęście kocie docenia naszą obecność i zachowuje się jak należy. A Poppy uradowana, bo może spać rano z człowiekami, wycałowa Reg'a od nosa po pięty a i Guy zabiera ją na przejażdżki rowerowe. Radość po prostu!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to tyle. Guy jutro jedzie do pracy, gdzieś w okolice Aten, ale to się szybko zmienia. Równie dobrze jutro doleci do Aten, a stamtąd będzie musiał znaleźć lot na Corfu, bo drugi kapitan Trevor zmienił zdanie co do celu rejsu. A ja pewnie będę prasować przez najbliższy tydzień!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-2811614319371406879?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/2811614319371406879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/07/w-umiarkowanym-klimacie-morskim.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2811614319371406879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2811614319371406879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/07/w-umiarkowanym-klimacie-morskim.html' title='W umiarkowanym klimacie morskim'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-5509048702531484196</id><published>2011-07-01T13:09:00.005+01:00</published><updated>2011-07-01T18:36:49.291+01:00</updated><title type='text'>Zatoka Phang Nga</title><content type='html'>&lt;div style="margin: 0; overflow: hidden; padding: 0; width: 500px;"&gt;Dzisiaj obrazki z wyprawy, którą sobie zrobiliśmy dwa tygodnie temu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatoka Phang Nga rozpoczyna się na północny wschód od Phuket. Charakteryzują je wapienne skały, o których już pisałam przy okazji wyprawy do Krabi.&amp;nbsp;W zatoce tej położona jest bardzo słynna maleńka wysepka, którą turyści znają pod nazwą "James Bond Island", chociaż tak naprawdę nazywa się Ko Tapu. Wyspa zasłynęła wśród turystów właśnie dzięki filmowi "Człowiek ze złotym pistoletem", gdzie krótka scena z Jamesem Bondem uchwyciła malowniczość tego miejsca. Teraz jest to jedna z atrakcji turystycznych, której do tej pory nie miałam okazji odwiedzić (głównie dlatego, że wschodnia strona Phuket nie ma przyjemnych plaż, a woda jest mulista i mętna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_BYUR8_W64k/Tg28rsFgYDI/AAAAAAAARPA/xLFxcW57ClU/s1600/DSC_0128.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-_BYUR8_W64k/Tg28rsFgYDI/AAAAAAAARPA/xLFxcW57ClU/s320/DSC_0128.jpg" width="214" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako że lato to sezon monsunów, Guy nie może się bawić na swojej nowej desce po naszej stronie wyspy. Wybraliśmy się więc w krótką podróż by zaliczyć 2 w 1 - atrakcję turystyczną dla mnie i możliwość popływania na desce z silnikiem w łagodniejszym morzu dla Guy'a. Nie interesowały nas "wycieczki" organizowane głównie na południu wyspy, ponieważ trzeba by się na nie stawić o ustalonej porze, a jeszcze większość turystów to Rosjanie, którzy nie słyną tutaj z nadmiaru życzliwości. Pojechaliśmy więc na północ od Phuket, w stronę Krabi i szukaliśmy jakiś drogowskazów do zatoki. Znaleźliśmy jeden dosyć szybko i postanowiliśmy sprawdzić gdzie dojedziemy. Po przejechaniu około 2 km i minięciu malutkiej wioseczki z chatami na szczudłach (dosłownie tak to wyglądało, ale nie zrobiłam zdjęcia...), znaleźliśmy się na brzegu rzeki czy rozlewiska, w środku lasu z malutką tablicą informującą, że jak chcemy popłynąć na wyspę James'a Bond'a, to wystarczy zadzwonić pod podany numer. Po chwili pojawił się pan na motocyklu, który za pewną małą sumę zobowiązał się zabrać nas na wycieczkę. Jego łódka była dosyć stara i zdezylowana, ale przecież to cały urok takiej wycieczki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Popłynęliśmy tą niby-rzeką w sronę bardziej otwartej wody. Widoki były niesamowite pomimo zachmurzonego nieba. Ko Tapu oczywiście była oblegana przez turystów. Zapłaciliśmy po odpowiedniku 20 złotych za osobę za możliwość spacerku w tę i z powrotem, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i Guy postanowił wypróbować swoją zabawkę ku uciesze tłumu gapiów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem pan kapitan zabrał nas w jeszcze dalsze okolice, pokazał kilka innych skał i przepłynął pod jedną. Guy wyskoczył dwa razy do wody, popływał na desce aż za drugim razem rozładował mu się akumulator i już nie mógł odpalić. Uratowaliśmy go więc z kapitanem i była pora wracać do naszego miejsca w środku lasu. Okazało się, że był odpływ i rzeka była o wiele bardziej rwąca a w dodatku płytka tak, że na brzeg wychodziliśmy po drabince zbudowanej z cieniutkich gałęzi. No, ale przygoda to przygoda. Dzień był bardzo udany, atrakcja turystyczna zaliczona no i niezapomniane krajobrazy odkryte!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;embed flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;amp;captions=1&amp;amp;hl=en_GB&amp;amp;feat=flashalbum&amp;amp;RGB=0x000000&amp;amp;feed=https%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2FHaneczkaOnline%2Falbumid%2F5624356879544535713%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26hl%3Den_GB" height="400" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" src="https://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="600"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-5509048702531484196?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/5509048702531484196/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/07/zatoka-phang-nga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5509048702531484196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5509048702531484196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/07/zatoka-phang-nga.html' title='Zatoka Phang Nga'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_BYUR8_W64k/Tg28rsFgYDI/AAAAAAAARPA/xLFxcW57ClU/s72-c/DSC_0128.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6022613812031484592</id><published>2011-06-28T12:09:00.000+01:00</published><updated>2011-06-28T12:09:03.863+01:00</updated><title type='text'>Codziennie i urodzinowo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas leci nawet szybciej niż się spodziewałam. Mamy już wtorek a my w czwartek mieliśmy wracać. Ale co tu się spieszyć. Jacuzzi jeszcze nienaprawione, to też zostajemy w Phuket do 5 lipca, czyli dokładnie jeszcze tydzień. Tym razem nie spinam się i nie kombinuję, czy wracać sama czy poczekać na Guy'a. Ciocia Kerry już potwierdziła, że szalony pies w kropki może zostać u nich na dłużej a Reg twierdzi, że Kocię nie narzeka przesadnie na samotność. Teść odwiedza ją codziennie, czasem nawet dwa razy. Podobno Chiara wita go już przy samych drzwiach - nowość jak na mojego futrzanego autystyka, więc też wiem, że wytrzyma mi kilka dni dłużej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i całe szczęście, że zostajemy, ponieważ już teraz musiałabym siedzieć w szafkach, spisywać wszystko, pakować do pudeł i walizek a tak, to poleżałam sobie dziś nad basenem z książką i zaraz podjem sobie mojego nowego ulubionego owocu - rambutana, nazywanego przez Guy'a owłosioną truskawką. Heh, właśnie sprawdziłam na wikipedii - po polsku brzmi jeszcze fajniej: jagodzian rambutan - po zdjęciu tej owłosionej skórki, zostaje bardzo soczysty i odświeżający owoc, podobny do liczi. Zajadam się tym od trzech tygodni prawie i wciąż nie mam dosyć. A jeszcze jest w sezonie, więc kosztuje około 2zł za kilogram i można go dostać dosłownie wszędzie, w tym na przydrożnych straganach, więc korzystam póki mogę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wQPOHKoJO94/Tgmwf9PpnFI/AAAAAAAARMg/48qOPqaGM64/s1600/IMG_3395.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-wQPOHKoJO94/Tgmwf9PpnFI/AAAAAAAARMg/48qOPqaGM64/s320/IMG_3395.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracając do pakowania, to jakiś czas temu podjęliśmy decyzję o wynajmowaniu naszego mieszkania turystom. Od początku więc meblowaliśmy i dekorowaliśmy mieszkanie pod siebie, ale też z myślą o tym, że będą w nim przebywać obcy ludzie. Jeszcze zanim zaczęliśmy cokolwiek ogłaszać, dostaliśmy namiary na Karen i Blair, czyli miłą parę Kanadyjczyków, którzy jako pierwsi klienci, spędzili u nas cały marzec. Już w zeszłym roku z Guy'em ustaliliśmy, że przyszłą zimę spędzamy, dla odmiany, w angielskim domu, więc też nie mieliśmy oporów wynająć naszego tajskiego gniazdka ponownie Karen i Blair na listopad oraz luty. Do tego znajomi znajomych przyjeżdżają na grudzień i styczeń i w ten sposób cały szczyt sezonu mamy zarezerwowany bez zbędnego ogłaszania. Z ogłoszenia jednak przyjeżdża w sierpniu do nas miła czteroosobowa rodzinka z Aglii na dwa tygodnie i jest to dużym bodźcem dla nas by jednak mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Od naszego przyjazdu co chwilę mamy w domu jakichś robotników, którzy budują, montują, naprawiają, poprawiają i upiększają co się da. Zostało jeszcze kilka rzeczy, więc z tymi dodatkowymi pięcioma dniami powinniśmy ze wszystkim zdążyć. Niestety, żeby tak zostawić mieszkanie obcym ludziom, trzeba wiedzieć co się w nim ma. Dlatego też pewnie w czwartek zacznę inwentaryzację szafek i pisanie instrukcji obsługi do sprzętów elektronicznych - nudna robota, ale hej - zawsze mogę zrobić sobie przerwę i iść się wykąpać w 35-stopniowym basenie! Mamy też &amp;nbsp;kilka szafek, w których wbudowaliśmy zamki i tam przechowujemy nasze skarby - letnie rzeczy, buty, kosmetyki i te lepsze szklanki oraz alkohol. Wszystko idealnie zaplanowane. Mocnym plusem jest też May - 23-letnia Tajka, która wraz ze swoją mamą opiekuje się mieszkaniem, sprząta w nim, sprowadza majstrów jak trzeba oraz jest do dyspozycji gości. Myślę, że spokojnie możemy zostawić mieszkanie pod jej nadzorem do przyszłej wiosny albo i dłużej, z resztą ona robi już to samo od dwóch lat dla naszych sąsiadów, więc jest sprawdzona i polecona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A z zupełnie innej beczki, to wczoraj były Guy'a urodziny. Co prawda prezent dla niego mam, ale czeka on w Torquay, więc świętowaliśmy dosyć skromnie. Ze wszystkich sąsiadów, aktualnie w Phuket przebywa tylko Nick (nawet jego żona Carol, wyjechała do rodziny w Kenii i dołączy do niego za dwa tygodnie w Walii, gdzie spędzą resztę lata), więc zaprosiliśmy go na kolację. Był szampan, do tego bardzo angielskie danie Sausage &amp;amp; Mash (czyli upieczone kiełbaski z puree ziemniaczanym) - bardzo pozytywnie przyjęte przez obu panów (ziemniaki i angielskie kiełbaski są w Tajandii rarytasem) a na deser tort truskawkowo-śmietanowy. Wszystko zrobiłam sama i jestem bardzo z siebie dumna. Szczególnie z tym tortem mi wyszło, ponieważ nakupowałam różnych składników w supermarkecie dla cudzoziemców i kombinowałam, co mogę z tego przyrządzić. Od Guy'a miałam jedno zarządzenie: musi być z lukrem. A ja nawet miksera nie mam tutaj (za to dwa blendery!). Dałam jednak radę i jak na pierwszy wielowarstwowy tort w moim życiu (mama kupowała zawsze gotowy trzywarstwowy biszkopt, więc pieczenie jej odchodziło), to kurcze smakuje wyśmienicie. Co prawda rozjeżdżał mi się na początku (poradziłam szpikulcami do szaszłyków) i to lukrowanie nie było zbyt piękne, ale wszystko smakuje genialnie i jestem z siebie bardzo dumna. Guy i Nick też byli zadowoleni, więc hej - kolejny krok do bycia idelną kobietą zrobiony. To może tym optymistycznym akcentem zabiorę się za górę prasowania teraz, zanim mój mężczyzna wróci z połowów na kable do telewizora i wieszaki do ręczników.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;A tutaj moje dzieło. Pamiętajcie, nie liczy się wygląd, liczy się wnętrze! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Go6CSGQanHc/Tgm1eIMwzWI/AAAAAAAARMo/8hhoqNEwNKc/s1600/DSC_0065.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://1.bp.blogspot.com/-Go6CSGQanHc/Tgm1eIMwzWI/AAAAAAAARMo/8hhoqNEwNKc/s400/DSC_0065.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BlU_KKaNtDo/Tgm1iR-jkuI/AAAAAAAARMs/2WFEE11Lo9Q/s1600/DSC_0066.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://1.bp.blogspot.com/-BlU_KKaNtDo/Tgm1iR-jkuI/AAAAAAAARMs/2WFEE11Lo9Q/s400/DSC_0066.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1VERMrZjgJU/Tgm1mHcSKmI/AAAAAAAARMw/e1qA0RKhZuQ/s1600/DSC_0068.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/-1VERMrZjgJU/Tgm1mHcSKmI/AAAAAAAARMw/e1qA0RKhZuQ/s400/DSC_0068.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6022613812031484592?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6022613812031484592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/06/codziennie-i-urodzinowo.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6022613812031484592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6022613812031484592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/06/codziennie-i-urodzinowo.html' title='Codziennie i urodzinowo'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-wQPOHKoJO94/Tgmwf9PpnFI/AAAAAAAARMg/48qOPqaGM64/s72-c/IMG_3395.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-857661372818970391</id><published>2011-06-20T09:37:00.001+01:00</published><updated>2011-06-20T09:37:53.921+01:00</updated><title type='text'>Zaproszenie do Polski</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze przed naszym wyjazdem do Tajlandii, w brytyjskiej telewizji pojawiła się reklama Polski. Za pierwszym razem zwróciłam na nią uwagę, gdy wydało mi się, że usłyszałam słowo "Poznań" (bardzo nietypowe słowo w angielszczyźnie!!), potem okazało się, że wspomniano również o Gdańsku, Wrocławiu, Warszawie i Krakowie. Podekscytowana przewinęłam reklamę i zawołałam Guy'a, dumna z tego, jak ładnie przedstawiono moją Ojczyznę w języku angielskim, w brytyjskiej TV. Świetna reklama naszego kraju przed zbliżającym się pucharem Euro, na wypadek gdyby Brytyjczycy nie wiedzieli czy warto się tam wybrać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od momentu pojawienia się reklamy, średnio raz na kilka dni, ktoś równie ucieszony, wrzuca ją na Facebook lub swojego bloga. Ja też chciałam Wam ją pokazać już wcześniej i teraz nareszcie to robię. Dla nieanglojęzycznych, są też wersje po francusku i niemiecku. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/jXPeofkW-Pw?rel=0" width="640"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/4Yw9IBy8Q2A?rel=0" width="640"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/vQtuA6PwU30?rel=0" width="640"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-857661372818970391?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/857661372818970391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/06/zaproszenie-do-polski.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/857661372818970391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/857661372818970391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/06/zaproszenie-do-polski.html' title='Zaproszenie do Polski'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/jXPeofkW-Pw/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-3987888454792543893</id><published>2011-06-15T13:48:00.000+01:00</published><updated>2011-06-15T13:48:09.321+01:00</updated><title type='text'>Pora na jakiś wpis, prawda?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Helvetica;"&gt;Jesteśmy już w naszym drugim domu i muszę przyznać, że po raz pierwszy&amp;nbsp;nie waham się tak tego miejsca nazwać. Wszystko znajome, w szafie nasze rzeczy, super sąsiedzi, szkoda tylko, że nie ma Chiary i Poppy, bo bym została na całe lato. Jest po sezonie, czyli nasza&amp;nbsp;mała osada Nai Thon jest puściutka, plaża zdziczała (monsuny ciągle nanoszą jakieś śmieci w postaci kokosów,&amp;nbsp;butelek, zdechłych krabów i muszli, w tym nautilusa (łodzika) - dumnego przedstawiciela&amp;nbsp;głowonogów), można zobaczyć na niej więcej psów niż nie-rosyjskich turystów (bo Rosjanie przyjeżdżają do tutejszego hotelu cały rok), a większość sklepów i restauracyjek jest zamkniętych lub&amp;nbsp;dosłownie zabitych dechami. Więcej życia można znaleźć na plaży obok,&amp;nbsp;w Nai Yang, gdzie aktualnie jest raj dla miłośników wszelkich sportów&amp;nbsp;wodnych, a to dlatego że tamtejsza zatoka jest płytka i chroniona&amp;nbsp;przed monsunami z trzech stron wzgórzami. Bary i restauracje mają sporo klientów i mogą konkurować wręcz z tymi z południa Phuket, gdzie&amp;nbsp;imprezy się kręcą cały rok. My sportów obecnie nie uprawiamy, gdyż ja&amp;nbsp;mam odgórny nakaz oszczędzania się, a Guy jeszcze w Torquay walnął się w żebro&amp;nbsp;i go dosyć boli, wiec zanim chłop się znowu skrzywdzi, postanowił&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Helvetica;"&gt;odczekać i pozałatwiać sprawy w Kuala Lumpur.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Helvetica;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętam jak na naszych pierwszych egzotycznych wakacjach, na&amp;nbsp;Barbadosie w marcu 2008 roku, Guy spędzał &amp;nbsp;poranki z laptopem i&amp;nbsp;telefonem załatwiając formalności związane z kupnem mieszkania w&amp;nbsp;Malezji. Wieżowiec dopiero zaczynał się budować i była to dosyć szybka&amp;nbsp;i troszkę ryzykowna decyzja. Dziś wieżowiec jest już wybudowany, w&amp;nbsp;samym centrum Kuala Lumpur, a w nim dwupokojowe mieszkanko, na które&amp;nbsp;jest już nawet najemca. Guy w poniedziałek poleciał tam poczepiać się błędów w konstrukcji i wykończeniu oraz&amp;nbsp;poszukać odpowiednich mebli. W samolocie spotkał Jensa, instruktora z&amp;nbsp;naszej sąsiedzkiej szkółki nurkowania i kiedy wyjaśniał mu cel swojej podróży do stolicy Malezji, jakiś obcy pan się wtrącił twierdząc, że ma akurat całe mieszkanie rocznych mebli do pozbycia się, gdyż BMW, dla którego pracuje, przenosi go do Singapuru. Zaoszczędził więc Guy'owi sporo biegania po sklepach i pieniędzy, bo pan odsprzedaje wszystko (praktycznie nowe i prawie nieużywane) za pół ceny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem więc w domu sama od poniedziałku. Rozpakowałam wszystko, posprzątałam, powalczyłam z mrówkami w kuchni, zrobiłam zakupy jedzeniowe, wyprałam, co pachniało wilgocią i wyspałam się (we wtorek obudziłam się o 13 po tym jak poszłam spać o 20:30). Dzisiaj nastawiłam budzik na 9, wstałam o 10:30, umyłam się i pomyślałam: "I co teraz?". Na szczęście ja się nigdy nie nudzę, więc po Skypie z Agą i jej 1-rocznym i 1-dniowym Ignasiem, &amp;nbsp;spędziłam chwilkę na siłowni, popływałam, poskakałam przy Kinect Sports na xBoxie (wciąż wolę Wii!), poszłam na masaż (takie to tanie tutaj, więc korzystamy codziennie) i już było prawie ciemno... O 21:05 Guy przylatuje, więc zaraz idę wstawiać kolację, żeby było co odgrzać dla wędrowca... :))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec wklejam fotografie z popołudniowego spaceru. Zrobione tylko iPhonem, bo Guy zabrał aparat. Naliczyłam 11 psów dzisiaj, ale zdjęcia mam tylko mamy z synkiem. Tajowie bardzo szanują zwierzęta i dlatego nie robią krzywdy bezpańskim psom. Niestety nie pozwalają również na ich kastrację, więc co roku ich populacja się powiększa, a psy giną jedynie pod kołami samochodów lub z nadmiaru pasożytów. Większość z nich jest bardzo kochana i macha ogonami jak tylko widzą kogoś. Jest to pocieszający znak, &amp;nbsp;bo oznacza, że &amp;nbsp;czworonogi nie były krzywdzone i są zadowolone z życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3LdssiJppaU/TfioZTMeIAI/AAAAAAAARLg/zSdslxQaQ6o/s1600/photo+1-2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://3.bp.blogspot.com/-3LdssiJppaU/TfioZTMeIAI/AAAAAAAARLg/zSdslxQaQ6o/s400/photo+1-2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-q20V89en-Vo/TfiohhRLuCI/AAAAAAAARLk/DNAfe0STp2A/s1600/photo+1-3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://3.bp.blogspot.com/-q20V89en-Vo/TfiohhRLuCI/AAAAAAAARLk/DNAfe0STp2A/s400/photo+1-3.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-72E53_dEg0w/Tfion61h_MI/AAAAAAAARLo/FGc663pTFKs/s1600/photo+3-2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/-72E53_dEg0w/Tfion61h_MI/AAAAAAAARLo/FGc663pTFKs/s400/photo+3-2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-n9ydr7r08s8/TfiopDi_fBI/AAAAAAAARLs/L9_iC65vBhY/s1600/photo+2-2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/-n9ydr7r08s8/TfiopDi_fBI/AAAAAAAARLs/L9_iC65vBhY/s400/photo+2-2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-bZKxp6sdCkI/TfiowNGAC7I/AAAAAAAARLw/Ywz7LNSe1Vc/s1600/photo+3-3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://4.bp.blogspot.com/-bZKxp6sdCkI/TfiowNGAC7I/AAAAAAAARLw/Ywz7LNSe1Vc/s400/photo+3-3.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KBRDISOts14/TfioxJ5REJI/AAAAAAAARL0/hP4BcCE4H90/s1600/photo+2-3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://4.bp.blogspot.com/-KBRDISOts14/TfioxJ5REJI/AAAAAAAARL0/hP4BcCE4H90/s400/photo+2-3.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-3987888454792543893?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/3987888454792543893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/06/pora-na-jakis-wpis-prawda.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3987888454792543893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3987888454792543893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/06/pora-na-jakis-wpis-prawda.html' title='Pora na jakiś wpis, prawda?'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-3LdssiJppaU/TfioZTMeIAI/AAAAAAAARLg/zSdslxQaQ6o/s72-c/photo+1-2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7095697402833422547</id><published>2011-06-08T00:23:00.000+01:00</published><updated>2011-06-08T00:23:54.616+01:00</updated><title type='text'>Dłuuuuugi weekend</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akurat długiego weekendu oficjalnie nie było ani w Polsce ani w UK, ale za to Zuzka z Kozą sobie taki zrobili. Młodzi lekarze - stażyści załatwili sobie urlop w szpitalach, Zuz w Lublinie, a Koza w Bydgoszczy i oboje wybrali się w zeszły czwartek w podróż do Torquay. Dla tych, co nie wiedzą, a chcą wiedzieć, to z wyżej wymienionymi spędziłam cztery ciężkie i bogate w wydarzenia lata liceum i od tamtej pory się przyjaźnimy, chociaż z Kozą (tak naprawdę to na imię mu Bartek), to tak porządnie nie rozmawialiśmy dobre kilka lat... Pewnego dnia, podczas rozmowy na Skypie, rzuciłam odwieczne pytanie: "Kiedy mnie odwiedzicie" (Bartek akurat wpadł do Lublina do Zuzki) i po kilku minutach zaglądania w kalendarz i sprawdzania cen biletów, dostałam konkretną odpowiedź, że w czerwcu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i stało się. Przyjechali i było świetnie! W czwartek odebrałam ich z Bristolu, zawiozłam do siebie i zabawiałam do niedzieli. Tego samego dnia, wieczorem, przyjechał też stęskniony i zmęczony Guy i już w ogóle było wszystko super. Zuzia była u mnie już po raz trzeci, ale Bartek poznawał wszystko po raz pierwszy, włączając w to angielską kulturę, jedzenie i krajobrazy. Były więc obowiązkowe spacery z Poppy, angielskie śniadanie, ryba z frytkami, przechadzka po mieście (tu przewodnikiem była Zuza, gdyż ja akurat siedziałam u dentysty), grill, wyprawa kajakowa i granie na Wii. Zrobiliśmy całkiem sporo jak na te kilka dni, ale też nagadałam się i nawspominałam, a co z tym idzie, nawzruszałam. :) Jacy my już dorośli jesteśmy. Co chwilę słyszymy o jakichś ślubach, dzieciach, pracach, problemach... A jeszcze tak niedawno naszym największym problemem była złośliwa pani od biologii lub krzycząca na nas i wiecznie niezadowolona matematyczka. Oh well (jak to mówią Anglicy), czas leci i nic na to nie poradzimy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na sobotniego grilla dołączyli też do nas Maciej z żoną Anią i 15-miesięczną Amelką, a późniejszym wieczorem wpadła też Karolina, która po 4 miesiącach wymiany studenckiej w Portugalii, w drodze do Polski, odwiedziła siostrę w Plymouth i przyjechała na noc do nas. W pewnym momencie martwiłam się, że Guy będzie się źle czuł z takim zagęszczeniem Polaków w jego własnym domu, ale odwiedził nas Jerry, więc panowie mieli o czym rozmawiać w swoim języku, chociaż polskie towarzystwo było dosyć taktowne i dużo rozmów przeprowadzało właśnie po angielsku. Amelka dzielnie biegała między nami do późna, pomimo tego, że angielskie dzieci, które znam, spały już od kilku godzin. Poppy podążała bez przerwy jej śladami i gdy nikt nie patrzył, delikatnie odbierała dziecku z ręki nachosy i paluszki chlebowe. Gdy Maciej i jego kobiety pojechali do domu, chwilkę później zaczęło kropić, więc sprzątnęliśmy, pożegnaliśmy się z Jerrym i wróciliśmy do mieszkania (grilla urządziliśmy w dużym domu u rodziców). Tam panowie taktownie udali się do spania, a Zuz, Karola i ja przeprowadzałyśmy nocne rozmowy rodaczek. Nie pamiętam kiedy ostatni raz kładłam się spać, kiedy za oknem było już zupełnie jasno... Rano nie mogłam się dobudzić, ale wszystko było warte tych podkrążonych oczu i wiecznego ziewania. Po śniadaniu przygotowanym przez Karolinę, wsadziłam polskich gości do samochodu i odwiozłam na stację w Newton Abbot (Karolina) i lotnisko w Bristolu (Zuz i Koza). Pogoda dopisała przez cały weekend, więc w niedzielę musiała się popsuć, ale nam już było wszystko jedno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracając do domu, miałam 90 mil by sobie porozmyślać i oczywiście powzruszać się jeszcze troszkę. Mam wspaniałe życie i nie zamieniłabym go na żadne inne. Mam też świetnych przyjaciół i pomimo tego, że zostawiłam ich w Polsce, to wiem, że mogę na nich liczyć, a oni na mnie. Dobrze jest tak od czasu do czasu sobie o tym przypomnieć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po weekendzie nie było za dużo czasu, by powrócić do normalności, gdyż już w czwartek znowu lecimy do Tajlandii. Tym razem na trzy tygodnie. Trzeba więc się spakować i zorganizować. Wczoraj poszliśmy do kina na &lt;i&gt;"Hangover Part II" &lt;/i&gt;, a tam panowie znani z poprzedniego filmu, tym razem wybierali się na ślub jednego z nich, do Tajlandii. Świetne było to, że sam ślub miał odbywać się w Krabi (można poznać po wystających z wody wapiennych skałach, opisanych też w mojej zaręczynowej notce). Panowie imprezowali w Bangkoku, w miejscach takich, jak Soi Cowboy i Patpong, czyli dzielnicach, w których wszystko się może zdarzyć. A jako jedno z miejsc spotkań wybrano hotel Lebua, w którym my przebywaliśmy podczas mojej pierwszej podróży do Bangkoku (jeden z najwyższych hoteli w mieście). Film był całkiem dobry, chociaż nie wspaniały, za to sam fakt, że naoglądałam się tych znanych mi obrazów (bardzo realistycznie przedstawiono ten kraj, chociaż jest to raczej niemożliwe, by z Krabi do Bangkoku dostać się w krótkim czasie i to jeszcze motorówką), sprawił, że z kina wyszłam w świetnym nastroju, nie mogąc się doczekać czwartkowego lotu.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz już pora iść spać, bo jutro kolejny długi dzień. Na koniec oczywiście kilka(naście) zdjęć z weekendowymi gośćmi.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-K9QuW5mb7QQ/Te6p6yv7yGI/AAAAAAAARIo/hCiSsiQ4UKk/s1600/IMG_0851.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://4.bp.blogspot.com/-K9QuW5mb7QQ/Te6p6yv7yGI/AAAAAAAARIo/hCiSsiQ4UKk/s320/IMG_0851.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na lotnisku&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hkyEU2BA0IY/Te6qolVGr8I/AAAAAAAARIs/p3hcbxf6BAs/s1600/DSCN8272.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-hkyEU2BA0IY/Te6qolVGr8I/AAAAAAAARIs/p3hcbxf6BAs/s320/DSCN8272.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zabawa z Wii (Mario Kart)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3wzpmNVpseI/Te6quQ_i2dI/AAAAAAAARIw/EG4pjWXa8W4/s1600/DSCN8275.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-3wzpmNVpseI/Te6quQ_i2dI/AAAAAAAARIw/EG4pjWXa8W4/s320/DSCN8275.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Bartek wygrał i się cieszy! :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Hi_aBRk3B4E/Te6q02VTHRI/AAAAAAAARI0/t0o0fpgSrRI/s1600/DSCN8287.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-Hi_aBRk3B4E/Te6q02VTHRI/AAAAAAAARI0/t0o0fpgSrRI/s320/DSCN8287.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Turyści&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pOrFIb6-Smw/Te6q65qAHrI/AAAAAAAARI4/R3BhckuPZ6o/s1600/DSCN8288.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-pOrFIb6-Smw/Te6q65qAHrI/AAAAAAAARI4/R3BhckuPZ6o/s320/DSCN8288.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na spacerze z Poppy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_eaz_57pDag/Te6rA7CquQI/AAAAAAAARJE/aoIDNXYsF9Y/s1600/DSCN8290.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-_eaz_57pDag/Te6rA7CquQI/AAAAAAAARJE/aoIDNXYsF9Y/s320/DSCN8290.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;I kto tu najładniej pozuje? :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-eU70O_3iLKk/Te6rG4MuQEI/AAAAAAAARJI/oALD2C8EWgA/s1600/DSCN8294.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-eU70O_3iLKk/Te6rG4MuQEI/AAAAAAAARJI/oALD2C8EWgA/s320/DSCN8294.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Taka tam ze skałą...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0LHSsCawCPY/Te6rMs3BQTI/AAAAAAAARJM/CsynPLrumk8/s1600/DSCN8316.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-0LHSsCawCPY/Te6rMs3BQTI/AAAAAAAARJM/CsynPLrumk8/s320/DSCN8316.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zuz i Poppy cieszą się słońcem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FMrRXrVKxnI/Te6rSk_9eyI/AAAAAAAARJQ/9uxJ5U82loE/s1600/DSCN8318.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-FMrRXrVKxnI/Te6rSk_9eyI/AAAAAAAARJQ/9uxJ5U82loE/s320/DSCN8318.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Czekając aż otworzą sklep ze smażonymi rybami...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0kC148OjqEI/Te6rZDboV_I/AAAAAAAARJU/WUSDFvEnjYM/s1600/DSCN8321.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-0kC148OjqEI/Te6rZDboV_I/AAAAAAAARJU/WUSDFvEnjYM/s320/DSCN8321.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Razem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-U0NO5B33UQ0/Te6roquyNXI/AAAAAAAARJk/jeXVTELqMkI/s1600/P6040143.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-U0NO5B33UQ0/Te6roquyNXI/AAAAAAAARJk/jeXVTELqMkI/s320/P6040143.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wybierając się na kajaki (na plażę pod domem)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pKTmfXgJEQs/Te6rw009HOI/AAAAAAAARJo/Zg7UqnyhvRU/s1600/P6040157.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-pKTmfXgJEQs/Te6rw009HOI/AAAAAAAARJo/Zg7UqnyhvRU/s320/P6040157.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Czas na piwko i cidera na środku morza.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-taylAjJ-rmM/Te6r4pcdzcI/AAAAAAAARJs/1-klnpjHkcU/s1600/P6040158.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-taylAjJ-rmM/Te6r4pcdzcI/AAAAAAAARJs/1-klnpjHkcU/s320/P6040158.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A pomysł był Guy'a...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oVpzGBZ-sbQ/Te6sDEdq6II/AAAAAAAARJ0/hE656eMkOj0/s1600/P6040173.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-oVpzGBZ-sbQ/Te6sDEdq6II/AAAAAAAARJ0/hE656eMkOj0/s320/P6040173.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kolejne takie tam ze skałą, tylko że od strony morza... :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YdsNX_Csgkk/Te6sMxN0KeI/AAAAAAAARJ4/WTd08ZZJY1U/s1600/P6040181.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-YdsNX_Csgkk/Te6sMxN0KeI/AAAAAAAARJ4/WTd08ZZJY1U/s320/P6040181.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Guy na swojej najnowszej zabawce.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3qbcs0OzgxY/Te6sUD1HZzI/AAAAAAAARJ8/opm4vlLHetE/s1600/P6040183.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-3qbcs0OzgxY/Te6sUD1HZzI/AAAAAAAARJ8/opm4vlLHetE/s320/P6040183.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Deska z silnikiem, dla leniwych. :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3GWZyDe73xI/Te6scqB36yI/AAAAAAAARKE/68B_fneztQQ/s1600/P6040188.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-3GWZyDe73xI/Te6scqB36yI/AAAAAAAARKE/68B_fneztQQ/s320/P6040188.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Całkiem świetnie mu idzie :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--c7sp8Tvq_M/Te6soNiGpZI/AAAAAAAARKI/CnnzSF1F2-M/s1600/P6040191.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/--c7sp8Tvq_M/Te6soNiGpZI/AAAAAAAARKI/CnnzSF1F2-M/s320/P6040191.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wyjście z wody nie jest takie łatwe...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-s3jwCV8gDwg/Te6s0CJr-_I/AAAAAAAARKM/gq00hSSc72E/s1600/P6040193.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-s3jwCV8gDwg/Te6s0CJr-_I/AAAAAAAARKM/gq00hSSc72E/s320/P6040193.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;... Szczególnie podczas odpływu!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LZubeMtbMms/Te6s8kInywI/AAAAAAAARKU/BwuKlxk2CEk/s1600/P6040201.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-LZubeMtbMms/Te6s8kInywI/AAAAAAAARKU/BwuKlxk2CEk/s320/P6040201.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Seksy ściana.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4e9p4N4TuVo/Te6tMisHb_I/AAAAAAAARKc/mZIE6STEpM0/s1600/DSCN8330.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-4e9p4N4TuVo/Te6tMisHb_I/AAAAAAAARKc/mZIE6STEpM0/s320/DSCN8330.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Maciej z Amelką i wpatrzoną w nachosa Poppy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QLSwpg8ckSs/Te6tV2JMVDI/AAAAAAAARKg/BqGIMwpRVzY/s1600/P6040204.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-QLSwpg8ckSs/Te6tV2JMVDI/AAAAAAAARKg/BqGIMwpRVzY/s320/P6040204.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ale my dorośli...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XYHADZ39ALA/Te6teQhUy9I/AAAAAAAARKs/ADyjLMMC9wg/s1600/DSCN8340.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-XYHADZ39ALA/Te6teQhUy9I/AAAAAAAARKs/ADyjLMMC9wg/s320/DSCN8340.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Steki, kiełbaski, biała i pieczarki&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-u-02F6Y6nTA/Te6tk3MhzUI/AAAAAAAARKw/3bmyxcIUOww/s1600/DSCN8361.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-u-02F6Y6nTA/Te6tk3MhzUI/AAAAAAAARKw/3bmyxcIUOww/s320/DSCN8361.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Poppy lubi się przytulić... Tutaj z Karoliną.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-GRpC2Q0qiZs/Te6xCeR6xQI/AAAAAAAARK0/ID1CoTLPWAg/s1600/DSCN8363.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-GRpC2Q0qiZs/Te6xCeR6xQI/AAAAAAAARK0/ID1CoTLPWAg/s320/DSCN8363.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;z Kozą&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-djGBJTKXKZY/Te6xJbzVLfI/AAAAAAAARK4/9Gh7dbN1fMM/s1600/DSCN8364.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-djGBJTKXKZY/Te6xJbzVLfI/AAAAAAAARK4/9Gh7dbN1fMM/s320/DSCN8364.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Na Guy'u&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9ICNxouqPj8/Te6xP4uKLqI/AAAAAAAARK8/F8HKoNsvgr8/s1600/DSCN8368.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-9ICNxouqPj8/Te6xP4uKLqI/AAAAAAAARK8/F8HKoNsvgr8/s320/DSCN8368.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;z Zuzą&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FJAPlAra7qc/Te6xc7FkpQI/AAAAAAAARLM/dl4wtK9QNmU/s1600/DSCN8382.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-FJAPlAra7qc/Te6xc7FkpQI/AAAAAAAARLM/dl4wtK9QNmU/s320/DSCN8382.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;ze wszystkimi&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-t5vJ8pBUPb8/Te6xnmHGg9I/AAAAAAAARLQ/IwoY1-lEaYk/s1600/IMG_0867.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-t5vJ8pBUPb8/Te6xnmHGg9I/AAAAAAAARLQ/IwoY1-lEaYk/s320/IMG_0867.jpg" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;i znowu z Karoliną (tej nocy nie przyszła na swoje posłanie)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7095697402833422547?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7095697402833422547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/06/duuuuugi-weekend.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7095697402833422547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7095697402833422547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/06/duuuuugi-weekend.html' title='Dłuuuuugi weekend'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-K9QuW5mb7QQ/Te6p6yv7yGI/AAAAAAAARIo/hCiSsiQ4UKk/s72-c/IMG_0851.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6378295195802242208</id><published>2011-05-29T23:42:00.000+01:00</published><updated>2011-05-29T23:42:13.433+01:00</updated><title type='text'>Ech</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poppy ma cieczkę i zachowuje się jak suka a ja mam dziwny nastrój od kilku dni.&amp;nbsp;Zwalam wszystko na pogodę. W maju jak w garncu i maj plecień, co przeplata, trochę zimy, trochę lata. I popłakałam się oglądając Bambi. Ech.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--1NnXEmOppY/TeLLqx7nsKI/AAAAAAAARIA/tjYgSdhE6t4/s1600/241150_10150256088141742_761081741_8752912_463383_o.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://1.bp.blogspot.com/--1NnXEmOppY/TeLLqx7nsKI/AAAAAAAARIA/tjYgSdhE6t4/s400/241150_10150256088141742_761081741_8752912_463383_o.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6378295195802242208?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6378295195802242208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/ech.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6378295195802242208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6378295195802242208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/ech.html' title='Ech'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--1NnXEmOppY/TeLLqx7nsKI/AAAAAAAARIA/tjYgSdhE6t4/s72-c/241150_10150256088141742_761081741_8752912_463383_o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7834474726546989067</id><published>2011-05-23T22:59:00.001+01:00</published><updated>2011-05-23T23:26:20.148+01:00</updated><title type='text'>Iwony</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj imieniny Mamy. Pamiętam jak w takie dni kupowałam konwalie po drodze ze szkoły i zastanawiałam się, czy jakbym dała je Mamie dzień albo dwa później, to czy by liczyły się też jako kwiatki na Dzień Matki. Raczej nie wypróbowałam pomysłu. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie miałam dziś wrzucać notki, ale wczoraj zabrałam się za segregowanie fotografii (tych luźnych, a nie w formie cyfrowej) i powolne umieszczanie ich w albumach. Mam cały stosik zdjęć przywiezionych z Polski, które pochodzą z czasów studenckich Mamy. Wśród nich jest to:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iKUau1SyKi4/TdrWDGWeDII/AAAAAAAARHY/-ijbzRmNL_o/s1600/IMG.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://4.bp.blogspot.com/-iKUau1SyKi4/TdrWDGWeDII/AAAAAAAARHY/-ijbzRmNL_o/s400/IMG.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Można kliknąć na zdjęcie, to się powiększy. Nie mam pojęcia, jaka jest historia z tymi hasłami, wiem tylko, że to z Rajdu Nadwarciańskiego WSE z 1970r. Nie wiem, jaki był stosunek Mamy do środków antykoncepcyjnych, ale mam wrażenie, że zdjęcie zrobione było "dla jaj". Hasła w Mamy ramionach, to:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Globulki Zet, Niet! Niet! Niet!"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;"Niech żyje wyż demograficznty!"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;i moje ulubione: &lt;b&gt;"Chcesz mieć dzieci jak brylanty, nie używaj środków anty!"&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Swoją drogą, to postaram się wyczytać coś z maminych pamiętników, może coś wspomina o tym wypadzie...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;No, to by było na tyle. Pomyślałam sobie, że dzień idealny by podzielić się taką fotografią. Nie każdy ma okazję "poznać" swoją mamę w tej młodszej, studenckiej, dwudziestokilkuletniej wersji (chociaż w grudniu 1970, to Mama skończyła dopiero 19 lat)... :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7834474726546989067?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7834474726546989067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/iwony.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7834474726546989067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7834474726546989067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/iwony.html' title='Iwony'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-iKUau1SyKi4/TdrWDGWeDII/AAAAAAAARHY/-ijbzRmNL_o/s72-c/IMG.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6346174422001343390</id><published>2011-05-19T14:05:00.000+01:00</published><updated>2011-05-19T14:05:39.815+01:00</updated><title type='text'>Czwartek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miałam napisać o tym, że nic mi się dzisiaj nie chce. A potem sobie pomyślałam, że ja głupia jestem, bo przecież nie pracuję, więc powinno mi się chcieć. No i troszkę mi się zachciało, ale tylko na tyle, żeby wziąć zaraz Poppy na dłuższy spacer niż zwykle. Ostatnio pogoda dopisuje, więc i widoki zachwycają. Czasem nawet wyjmuję telefon z kieszeni i pstrykam. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Te widoczki oglądamy codziennie rano (spacer na około wzgórza, na którym mieszkamy):&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5umXIalcLSQ/TdUToW6COGI/AAAAAAAARG0/P60rf-OTElY/s1600/photo+4-1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://4.bp.blogspot.com/-5umXIalcLSQ/TdUToW6COGI/AAAAAAAARG0/P60rf-OTElY/s400/photo+4-1.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok ze ścieżki na Ore Stone (ta skałka w wodzie)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ic6Tenlf0v8/TdUTqEpYBtI/AAAAAAAARG4/AgwUPcx_DQM/s1600/photo+5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://1.bp.blogspot.com/-ic6Tenlf0v8/TdUTqEpYBtI/AAAAAAAARG4/AgwUPcx_DQM/s400/photo+5.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Cypel Hope's Nose&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-o4nMMAaXz5E/TdUTmKdKN0I/AAAAAAAARGw/fXU3nshXdmw/s1600/photo+3-1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://3.bp.blogspot.com/-o4nMMAaXz5E/TdUTmKdKN0I/AAAAAAAARGw/fXU3nshXdmw/s400/photo+3-1.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Thatcher Rock - skałka najbliżej domu. W tle widać drugi brzeg zatoki z Brixham.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A te popołudniami (Wall's Hill, gdzie Poppy spotyka mnóstwo kolegów i koleżanek):&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xLqLoGSSMNE/TdUTs1wIlJI/AAAAAAAARHA/SJnyDrITCs4/s1600/photo+2-1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://1.bp.blogspot.com/-xLqLoGSSMNE/TdUTs1wIlJI/AAAAAAAARHA/SJnyDrITCs4/s400/photo+2-1.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok na Shaldon i Teignmouth.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-V5cygZQkpVU/TdUTrRK7mUI/AAAAAAAARG8/_KfucXkFTwY/s1600/photo+1-1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://3.bp.blogspot.com/-V5cygZQkpVU/TdUTrRK7mUI/AAAAAAAARG8/_KfucXkFTwY/s400/photo+1-1.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok na jeden z półwyspów (w tle Ore Stone).&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to idę na ten spacer. Może zachce mi się bardziej. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6346174422001343390?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6346174422001343390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/czwartek.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6346174422001343390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6346174422001343390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/czwartek.html' title='Czwartek'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-5umXIalcLSQ/TdUToW6COGI/AAAAAAAARG0/P60rf-OTElY/s72-c/photo+4-1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-3585776997077402343</id><published>2011-05-14T12:43:00.000+01:00</published><updated>2011-05-14T12:43:33.002+01:00</updated><title type='text'>Kocię w kąpieli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O 4:30 nad ranem obudził mnie plusk. Za chwilę usłyszałam drugi plusk i już wiedziałam, co się stało...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czwartek i piątek miałam w domu hydraulików, którzy grzebali w rurach by poprawić przepływ wody. Kiedy wczoraj musieli opróżnić zbiornik, zatkałam wannę, bo pomyślałam sobie, że tyle wody nie powinno się zmarnować. Podlałam nią wszystkie kwiatki, umyłam podłogę, opłukałam sprzęty, którymi sprzątałam wczoraj akwarium, a wanna wciąż była w połowie pełna. Dzisiaj jest sobota - dzień porządków, więc miałam zamiar użyć wody do umycia reszty podłóg w mieszkaniu. Idąc spać pomyślałam, że dobrze, że Chiara jest na tyle inteligentna, że zawsze wskakuje na brzeg wanny, a potem dopiero schodzi na jej dno na drzemkę...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O 4:30 nad ranem okazało się, że od czasu do czasu Kocię postanawia wskoczyć prosto do wanny, bez chodzenia po jej brzegu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obudziły mnie dwa pluski i za chwilę miałam ociekające wodą Kocię na moim stoliku nocnym, szybko oddychające ze świstem przez mokry nos. Nie mogłam przestać się śmiać, ale w międzyczasie złapałam ręcznik, złapałam roztrzęsione Kocię i troszkę ją osuszyłam. Musiałam również wyciągnąć ją i zagrodzić jej dostęp do szafki z RTV (Chiara lubi się chować tam i drzemać na dekoderze SKY), bo cieknący kot i osiem gniazdek elektrycznych, to chyba niezbyt udane połączenie. Podsuszyłam ją jeszcze troszkę, wytarłam nóżki, bo trzęsła nimi na wszystkie strony, dałam trochę przysmaków Whiskasa na poprawę humoru, zrobiłam zdjęcie i pozwoliłam Poppy polizać Chiarę w ramach okazania współczucia. Nie wróciła ze mną do łóżka, zapewne zbyt zażenowana i resztę nocy spędziła w dużym pokoju.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz jest już wszystko dobrze. Kocie suche, wanna opróżniona, nikt o niczym nie wspomina... Tylko zdjęcie zostało...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PbEs50fhIOg/Tc5qVEHnkAI/AAAAAAAARGg/_gA5XEyA58I/s1600/241495_10150244781306742_761081741_8647162_2872358_o.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-PbEs50fhIOg/Tc5qVEHnkAI/AAAAAAAARGg/_gA5XEyA58I/s640/241495_10150244781306742_761081741_8647162_2872358_o.jpg" width="476" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-3585776997077402343?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/3585776997077402343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/kocie-w-kapieli.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3585776997077402343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3585776997077402343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/kocie-w-kapieli.html' title='Kocię w kąpieli'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-PbEs50fhIOg/Tc5qVEHnkAI/AAAAAAAARGg/_gA5XEyA58I/s72-c/241495_10150244781306742_761081741_8647162_2872358_o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-981710084165134979</id><published>2011-05-09T19:14:00.000+01:00</published><updated>2011-05-09T19:14:32.553+01:00</updated><title type='text'>Poppy jak nie Poppy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na dzisiaj rano miałyśmy z Poppy umówioną wizytę u psiego ortopedy. Poppy wciąż od czasu do czasu kuleje, szczególnie po sporym wysiłku, a że ma niecałe 13 miesięcy, to szukamy rozwiązania problemu, zamiast przejścia z nim do porządku dziennego. Poppy, jak zawsze, miała dobry humor, pomimo tego, że poranny spacer był bardzo skrócony oraz tego, że wsadziłam ją do samochodu i gdzieś wywiozłam bez śniadania. Pan ortopeda przyjmuje w klinice, która jest na środku pustkowia, no przepraszam, w jakiejś malusieńkiej wioseczce, pół godziny drogi od Torquay, z dala od wszelkiej cywilizacji, gdzie drogi są szerokości jednego pojazdu:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5LzDnRcOjGs/TcgrVF_aX5I/AAAAAAAARGM/w3di0aK_mMw/s1600/IMG_0753.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/-5LzDnRcOjGs/TcgrVF_aX5I/AAAAAAAARGM/w3di0aK_mMw/s400/IMG_0753.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-II6HvM-u0hQ/TcgrZ7030EI/AAAAAAAARGQ/edOwCcC2qI8/s1600/IMG_0755.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/-II6HvM-u0hQ/TcgrZ7030EI/AAAAAAAARGQ/edOwCcC2qI8/s400/IMG_0755.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zzNqmKAt4CE/TcgreZ2q2bI/AAAAAAAARGU/tRTn3o0DoSM/s1600/IMG_0756.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/-zzNqmKAt4CE/TcgreZ2q2bI/AAAAAAAARGU/tRTn3o0DoSM/s400/IMG_0756.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na miejscu Poppy została dokładnie zbadana, osłuchana, porozciągana i oczywiście na przekór nie okazała żadnej oznaki dyskomfortu, kulenia lub czegokolwiek... Zgodziłam się jednak, żeby zrobiono jej więcej zdjęć rentgenowskich, bo w przedniej nodze, w lutym, wykryto jakieś tam zabielenie kości (na zdjęciu - nie mam pojęcia co to dokładnie) i trzeba było sprawdzić, czy więcej się nie zmieniło. Kiedy po trzech godzinach odebrałam Poppy, biedactwo nie wiedziała co ze sobą zrobić. I tak ma do teraz. Nawet nie dostała pełnej narkozy, tylko ją troszkę znarkotyzowano, żeby się nie ruszała przy rentgenie, ale biedactwo przeżywa to cały dzień. A mi tak smutno, że jej jest źle i nie wiem jak jej to wytłumaczyć, że jutro będzie lepiej... Wzięłam ją do teściów nawet na pół godziny, żeby Reg jej poprawił humor, a ta mu wlazła na kolana i zaczęła popłakiwać. Jakie to rozczulające... :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A z innej beczki, to dzisiaj wypastowałam swoje martensy po raz pierwszy od około 7 lat. Od czasu do czasu się z nimi przepraszam i noszę je, szczególnie na spacery z psem. Od jesieni były one czerwonawe od błota (w Torquay ziemia jest czerwona) i nie chciało mi się ich wyczyścić. I tu mój nadmiar energii się przydał: Kupiłam pastę do butów, szczoteczki i specjalne chusteczki do skóry i teraz mam ślicznie lśniące doktory martensy, które co prawda nie są eleganckie i mają sporo zadrapań i śladów używania, ale są niezawodne od 2003 roku, szczególnie w angielską pogodę, kiedy na kalosze jest za sucho, a na baletki za mokro! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-981710084165134979?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/981710084165134979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/poppy-jak-nie-poppy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/981710084165134979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/981710084165134979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/poppy-jak-nie-poppy.html' title='Poppy jak nie Poppy'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-5LzDnRcOjGs/TcgrVF_aX5I/AAAAAAAARGM/w3di0aK_mMw/s72-c/IMG_0753.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6267974673133167240</id><published>2011-05-08T20:13:00.000+01:00</published><updated>2011-05-08T20:13:17.396+01:00</updated><title type='text'>Co za tydzień...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...Mimo, że nic konkretnego się nie wydarzyło. Przede wszystkim tydzień minął pod znakiem dzieci i spacerów z psem. Do tego pogoda wcale nie była taka fajna, a ja miałam energii więcej niż kiedykolwiek. Posprzątałam w domu, poukładałam w szafkach, zrobiłam pełno rzeczy, które spokojnie mogłabym odłożyć na później, upiekłam babeczki, ciasteczka i muffiny, rozdałam większość z nich znajomym, żebym przypadkiem sama ich nie wchłonęła, nadrobiłam zaległości papierkowe i jakoś tak zorganizowałam się porządnie, po raz pierwszy od długiego czasu. A z dziećmi, to też śmiesznie wyszło: W poniedziałek Paul zadzwonił z prośbą o zajęcie się Benem (18 miesięcy), żeby rodzice mogli sobie wyjść na drinka. We wtorek odwiedziłam Anię i Maćka, którzy mają 14-miesięczną Amelkę. W czwartek poszłam na spacer z Ellą, Georginą (18 miesięcy) i Poppy. W piątek wpadła do nas Sophie z Taishą (21 miesięcy) a w sobotę niańczyłam Georginę, żeby jej mama mogła popracować. Muszę przyznać, że taka częstotliwość przebywania z dziećmi wprawiła mnie w zachwyt nad ich mamami, które mają to wszystko na co dzień i jeszcze mają siłę zrobić cokolwiek innego. Mnie wczorajsze obcowanie z Georginą od 15 do 19:30 (wtedy ją położyłam spać i potem już mogłam się poobijać) tak wykończyło, że zasnęłam tej nocy w rekordowym tempie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A dzisiaj w ramach hiperaktywności, po długim spacerze z Poppy i "Ciocią Kerry" z jej psią trójką podopiecznych, rzuciłam się w wir eBay'owania (coś jak Allegro) i wystawiłam na sprzedaż zawartość wielkiej torby, do której odkładałam przez rok rzeczy do pozbycia się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, że jeżeli ten przypływ energii będzie trwał dłużej, to do końca miesiąca uporządkuję zdjęcia, przepisy kucharskie, stare płyty i może nawet wyprasuję tę stertę ubrań, która rośnie z tygodnia na tydzień... :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec wczorajsze Georgina i Poppy. Georgina, w przeciwieństwie do Bena i Taishy (Amelka jeszcze Poppy nie widziała), nie boi się psa. Owszem, czasem schodzi Poppy z drogi i nie lubi być lizaną, ale ogólnie wczoraj "dzieci" się dobrze razem bawiły. Tutaj Georgina jest w trakcie dotykania oczu psa (tak robi misiowi, jak uczy się z mamą co jest gdzie na twarzy). Poppy, na szczęście, nie ma nic przeciwko palcom w oku, ciągnięciu za ogon ani Georginie zabierającej jej zabawki i kości...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gcq6iqvgHWs/TcbpkEFFVOI/AAAAAAAARGE/-rEoqDSAu-Y/s1600/IMG_0689.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="475" src="http://3.bp.blogspot.com/-gcq6iqvgHWs/TcbpkEFFVOI/AAAAAAAARGE/-rEoqDSAu-Y/s640/IMG_0689.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6267974673133167240?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6267974673133167240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/co-za-tydzien.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6267974673133167240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6267974673133167240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/co-za-tydzien.html' title='Co za tydzień...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-gcq6iqvgHWs/TcbpkEFFVOI/AAAAAAAARGE/-rEoqDSAu-Y/s72-c/IMG_0689.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-9123824919259803851</id><published>2011-05-01T14:10:00.000+01:00</published><updated>2011-05-01T14:10:09.222+01:00</updated><title type='text'>Papierowy weekend</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miałam różne plany na ten weekend. Postanowiłam jednak je wszystkie wykonać po tym, jak uporządkuję papiery Guy'a. Na szczęście wybrałam długi weekend, bo inaczej czasu by nie starczyło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy dostaje całkiem sporo korespondencji. Ja, gdy jestem w domu, wszystko otwieram, segreguje, wyrzucam ulotki i ewentualnie informuje Guy'a przez telefon o ważniejszych listach. Potem wszystko odkładam na kupkę, a gdy Guy pojawia się w domu, to sobie wszystko czyta. Założenie jest takie, że jak on już wszystko przeczyta, to wyrzuci, co niepotrzebne i ułoży resztę do odpowiednich folderów. Na ogół jednak po wyjeździe Guy'a zostaje taka kupka dokumentów, która czeka z nadzieją na jego powrót. Ja w tym czasie kolekcjonuję nowe listy, wyciągi bankowe i dokumenty w teczce zatytułowanej "Najświeższa poczta".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym razem, Guy przyjeżdżając na jedyne 8 dni do domu, miał tylko kilka wyznaczonych zadań:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1) Zmienić filtr do wody w lodówce&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2) Zbudować ogrodzenie z siatki u rodziców w ogródku, żeby Poppy nie uciekała przez dziurę w żywopłocie do sąsiadów&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3) Uporządkować stos papierów&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4) Przepisać część rachunków na moje nazwisko (Guy nie płaci podatków, ponieważ nie przebywa w UK więcej niż 90 dni w roku, więc teoretycznie nie powinien tu mieszkać na stałe i płacić rachunków).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5) Zrelaksować się&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6) Przynieść mi herbatkę do łóżka co rano.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę przyznać, że śpiewająco wykonał zadania numer 1, 5 i 6. Ogrodzenia nie ruszył a papierów i rachunków nawet &amp;nbsp;nie przejrzał. Po Guy'a wyjeździe, zrezygnowana, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce, bo jak się okazało, foldery nie widziały nowych dokumentów od czerwca 2010. I tak od trzech dni już siedzę zakopana w odpowiedniku około 100 kilometrów kwadratowych lasu deszczowego w postaci papieru. Posegregowałam wszystko od nowa, wyrzuciłam co nieważne, porobiłam opisy do wszystkich folderów (jest ich 12, różnej wielkości), znalazłam z tuzin rzeczy, których Guy szukał od kilku miesięcy i muszę przyznać, że jestem z siebie dumna. Tylko, że plecy mnie bolą, bo się garbię przy takich robotach. No i całe szczęście pogoda już nie zachwyca jak tydzień temu, więc też mam pełne prawo przebywać w domu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Poppy znudzona, oczywiście szuka najwygodniejszego miejsca na drzemkę... Nie ma nic lepszego, jak gotowe do zniszczenia dokumenty... :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OrFH1xC7EEo/Tb1a86U3hSI/AAAAAAAARF0/-HZLLcdr1GI/s1600/photo-3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://4.bp.blogspot.com/-OrFH1xC7EEo/Tb1a86U3hSI/AAAAAAAARF0/-HZLLcdr1GI/s400/photo-3.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-9123824919259803851?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/9123824919259803851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/papierowy-weekend.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/9123824919259803851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/9123824919259803851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/05/papierowy-weekend.html' title='Papierowy weekend'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-OrFH1xC7EEo/Tb1a86U3hSI/AAAAAAAARF0/-HZLLcdr1GI/s72-c/photo-3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-5770547528432983490</id><published>2011-04-29T20:44:00.000+01:00</published><updated>2011-04-29T20:44:08.300+01:00</updated><title type='text'>Chyba pora coś napisać…</title><content type='html'>&lt;!--StartFragment--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Znowu milczę. Jakoś nie miałam ochoty dzielić się swoim życiem prywatnym ostatnio. A właściwie, to tak nie do końca – nawet miałabym ochotę, ale sporo tego i troszkę wszystko jest pogmatwane, więc zamiast wyjaśniać, milczę i tak mi wygodniej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vuV1xzjF8H8/TbsS6DEqMtI/AAAAAAAARFg/eYAvVcW2zUM/s1600/britain-s-prince-william-kisses-his-wife-kate-duchess-of-cambridge-on-the-balcony-of-buckingham-palace-after-the-royal-wedding-pic-ap-800521920.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="207" src="http://1.bp.blogspot.com/-vuV1xzjF8H8/TbsS6DEqMtI/AAAAAAAARFg/eYAvVcW2zUM/s320/britain-s-prince-william-kisses-his-wife-kate-duchess-of-cambridge-on-the-balcony-of-buckingham-palace-after-the-royal-wedding-pic-ap-800521920.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL;"&gt;Dzisiejszy dzień minął pod znakiem ślubu księcia Williama i jego wybranki Katarzyny. Z tej okazji ogłoszono dzień wolny od pracy a tłumy Brytyjczyków wyległy na ulice, do pubów, bądź przykleiły się do telewizorów we własnych mieszkaniach. Przez ostatni tydzień nasłuchałam się narzekań różnych osób, że William to, Kate tamto, sukienka taka i że ile można o nich rozmawiać w TV… A mnie tam się podoba, że Wielka Brytania ma wciąż dumną rodzinę królewską i że takie wydarzenie, jak ślub drugiego pretendenta do tronu, jest świętowane z rozmachem. A jak komuś nie pasuje, że w telewizji non stop o nich nadają, to przecież nie ma nic lepszego, jak wyłączyć TV i wybrać się z rodzinką na spacer lub spędzić wieczór z książką. A jak się mieszka w kraju z tradycją, to trzeba przeżyć dni jak ten dzisiejszy, a najlepiej cieszyć się wraz z resztą narodu. Ja u siebie miałam teściów, którzy wprosili się na posiadówę, bo przecież ślub wygląda o wiele lepiej na 60 calach w HD. Były kanapki z odkrojoną skórką, popcorn, sałatka z krewetek i waniliowe babeczki z malinowym lukrem, które opanowałam do perfekcji i które są po prostu genialne! Teściowie zapijali wszystko winkiem i tak przez dobre kilka godzin siedzieliśmy we trójkę na kanapie komentując&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;kapelusze członkiń rodziny królewskiej, sukienkę Kasi i łysinę Williama. O wiele bardziej też zachciało mi się własnego ślubu, to znaczy chciałam go od zawsze, ale teraz zachciało mi się go tak mocno, że równie dobrze mógłby być w przyszłym miesiącu. Na szczęście ogranicza mnie strona finansowa, która w tym roku wygląda beznadziejnie, jeżeli chodzi o budżet weselny, więc już lepiej jak poczekam do 2012. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;A z tych organizacyjnych wieści, to mogę donieść, że Ciocia Kasia zobowiązała się w moim imieniu podpisać umowę z miejscem,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;w którym odbędzie się wesele i wpłacić zaliczkę, więc data 15 września 2012 staje się o wiele bardziej realna…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL;"&gt;Z innych ślubno-pochodnych tematów, to wczoraj zgubiłam swój pierścionek zaręczynowy. To znaczy nie tyle, co zgubiłam, ale zostawiłam go, jak idiotka, na środku wykładziny na siłowni, tuż koło ergometru, bo było mi niewygodnie wiosłować… No i po skończonym ćwiczeniu wyszłam sobie, popedałowałam rowerkiem do sklepu, potem wpadłam do Carole i Reg’a, potem do domu na lunch a jak kilka godzin później jechałam z psem na spacer, zorientowałam się, że nie mam pierścionka. Z duszą na ramieniu i ze łzami w oczach, łamiąc przepisy o prędkości w mieście, wróciłam do hotelu, w którym jest siłownia i na całe szczęście pan z wiecznie przyklejonym uśmiechem do twarzy, przyniósł z zaplecza recepcji dwa pierścionki (ten drugi ze 100 razy mniej ważny niż zaręczynowy). Uff. A już widziałam minę Guy’a, szok na twarzy teściowej i niedowierzanie Babci w niebie, że najpierw zgubiłam kamień z jej pierścionka a potem cały pierścionek…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL;"&gt;Jeszcze cofnę się o tydzień do Wielkanocy. Guy&amp;nbsp;&lt;/span&gt;wpadł do domu na całe 8 dni, więc nie nacieszyłam się nim aż tak mocno. Udało mi się zorganizować polskie śniadanie w ogrodzie u rodziców i jeszcze ściągnęłam do nas Laurę, żeby mieć z kim wszystko zjeść, co polskie. Pogoda dopisała, więc było leżakowanie&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;na tarasie, jacuzzi i słodkie lenistwo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NfMiSfuIaWg/TbsTz-ivnwI/AAAAAAAARFo/BlzhJymBjW4/s1600/photo-2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://2.bp.blogspot.com/-NfMiSfuIaWg/TbsTz-ivnwI/AAAAAAAARFo/BlzhJymBjW4/s320/photo-2.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL;"&gt;Przed i po Wielkanocnym świętowaniu zagoniłam&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Guy’a do kilku robót domowych, ale też spędziliśmy sporo czasu na spacerach z Poppy – udało nam się ją namówić na krótką wycieczkę kajakiem z Guy’em a w poniedziałek pojechała z nami na wycieczkę rowerową i przebiegła dzielnie 15 km! Po raz pierwszy widziałam zmęczonego dalmatyńczyka, ale byłam z niej taka dumna, że hej! Biegła równo między Guy’em a mną, co chwilę się oglądając, czy aby na pewno jestem za nimi, nie uciekała na boki i nawet potrzeby fizjologiczne załatwiała w ekspresowym tempie. Następnym razem weźmiemy ją na krótszy bieg, bo jednak taki dystans po raz pierwszy, to trochę za dużo, ale sami nie zdaliśmy sobie z tego sprawy dopóki nie sprawdziliśmy mapy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-f-0XXvKK1AI/TbsTy5bVuHI/AAAAAAAARFk/hbryMy9NQtc/s1600/photo-1.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://2.bp.blogspot.com/-f-0XXvKK1AI/TbsTy5bVuHI/AAAAAAAARFk/hbryMy9NQtc/s320/photo-1.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wycieczka rowerowa w Haldon Forest Park&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL;"&gt;Guy wyjechał w środę do pracy na Majorkę, zostawiając telefon w samochodzie, więc dopóki Trevor – drugi kapitan, nie rozpocznie urlopu i nie przekaże Guy’owi kapitańskiej komórki, to nie mamy ze sobą kontaktu (poza mailem). &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jakie to dziwne uczucie… :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;!--EndFragment--&gt;   &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-5770547528432983490?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/5770547528432983490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/04/chyba-pora-cos-napisac.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5770547528432983490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5770547528432983490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/04/chyba-pora-cos-napisac.html' title='Chyba pora coś napisać…'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-vuV1xzjF8H8/TbsS6DEqMtI/AAAAAAAARFg/eYAvVcW2zUM/s72-c/britain-s-prince-william-kisses-his-wife-kate-duchess-of-cambridge-on-the-balcony-of-buckingham-palace-after-the-royal-wedding-pic-ap-800521920.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-978515130976298705</id><published>2011-04-14T22:59:00.001+01:00</published><updated>2011-04-14T22:59:31.486+01:00</updated><title type='text'>Dylemat Zdrowotny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez kilka dni po powrocie nie brałam witamin, bo musiałam je znaleźć w wielkiej walizce (czyt. rozpakować się). Chwilę po tym jak zaczęłam je brać, przeziębiłam się. Dzisiaj rano przypomniałam sobie, że w szafce mam suszoną żurawinę, którą normalnie dorzucam do musli, by ochronić drogi moczowe przed wiecznie powracającym "zapaleniem pęcherza", a której nie jadłam od przyjazdu z Tajlandii. No i oczywiście 12 godzin po śniadaniu dostałam infekcji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To może ja jednak nie będę się starać, bo coś mi nie wychodzi zdrowy styl życia (a pewnie jutro skręcę nogę na siłowni...). ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-978515130976298705?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/978515130976298705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/04/dylemat-zdrowotny.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/978515130976298705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/978515130976298705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/04/dylemat-zdrowotny.html' title='Dylemat Zdrowotny'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6239417633708071560</id><published>2011-04-14T11:09:00.002+01:00</published><updated>2011-04-14T23:09:16.557+01:00</updated><title type='text'>W domu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróciłam na angielską ziemię dokładnie tydzień temu. Guy został na dłużej. Twierdził, że będzie w domu w najbliższy poniedziałek - wtorek, potem środę - czwartek a teraz słyszę cały czas o niedzieli, ewentualnie poniedziałku. Mój mężczyzna oprócz obijania się, kontroluje robotników, którzy rozbierali do naga z kafelków nasze jacuzzi przy tarasie by naprawić przeciekające ściany. Teraz jako jedyne mieszkanie w całym kompleksie będziemy mieli sprawne jacuzzi i się bardzo z tego cieszymy (deweloper nie podstawił fundamentów i jak ziemia się zbiła, to wszystko zaczęło się przesuwać i pękać. Na szczęście pod budynkiem fundamenty są!).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja od przyjazdu miałam śliczną pogodę, która popsuła się dopiero wczoraj. Były więc spacery z Poppy i dobre samopoczucie, po czym przyszedł deszcz a z nim czerwone bolące gardło, katar i kto wie co jeszcze. &amp;nbsp;Nie mam zamiaru ładować się do łóżka, szczególnie dzisiaj, kiedy wreszcie UPS dostarczył mi zamówione buty i koszulkę na siłownię i mogę zacząć spalać zimową oponkę. Idę więc za pół godziny i zobaczymy po ilu minutach umrę z wysiłku. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze dodam, że nasza Poppy skończyła we wtorek roczek i na urodziny dostała największą kość jaką udało mi się znaleźć w sklepie... :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Jrwk6609pJw/TabE-HBgqfI/AAAAAAAARD0/FmVDn39I_N4/s1600/photo.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://4.bp.blogspot.com/-Jrwk6609pJw/TabE-HBgqfI/AAAAAAAARD0/FmVDn39I_N4/s400/photo.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Na dziś to tyle. Jeszcze kilka fotek z sobotniego spaceru w Cockington z Becky i Benem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HSE9XL26XJI/TabFllqe5tI/AAAAAAAARD4/RcHzN-9RRBM/s1600/DSC_0009.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-HSE9XL26XJI/TabFllqe5tI/AAAAAAAARD4/RcHzN-9RRBM/s320/DSC_0009.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ben&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JL5sIRytmAw/TabFt9viggI/AAAAAAAARD8/NLxzNarugZE/s1600/DSC_0037.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-JL5sIRytmAw/TabFt9viggI/AAAAAAAARD8/NLxzNarugZE/s320/DSC_0037.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ben naśladuje Poppy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-EF0c0jxt9oQ/TabFw4H1FcI/AAAAAAAAREA/hbwHCKuBUSs/s1600/DSC_0048.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-EF0c0jxt9oQ/TabFw4H1FcI/AAAAAAAAREA/hbwHCKuBUSs/s320/DSC_0048.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wózek nie jest jego - zabrał go dziewczynce :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-B8PB06aCRhQ/TabF6lPnHFI/AAAAAAAAREE/ZLBFwPURrVs/s1600/DSC_0051.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-B8PB06aCRhQ/TabF6lPnHFI/AAAAAAAAREE/ZLBFwPURrVs/s320/DSC_0051.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rozmowa (Ben krzyczy, Poppy go ignoruje)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-z8X86V8TWAo/TabF90AcpsI/AAAAAAAAREI/tAqXm1baIUg/s1600/DSC_0066.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-z8X86V8TWAo/TabF90AcpsI/AAAAAAAAREI/tAqXm1baIUg/s320/DSC_0066.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Chwila na odpoczynek w kawiarni&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kM4YZQUaT2M/TabGGDccB8I/AAAAAAAAREQ/rYG0GUWdveY/s1600/DSC_0067.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-kM4YZQUaT2M/TabGGDccB8I/AAAAAAAAREQ/rYG0GUWdveY/s320/DSC_0067.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kawiarnia w samym środku parku. I można wejść z psem.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dw1WLDRbRNU/TabGJtoCVQI/AAAAAAAAREU/UVAE6c9qqZs/s1600/DSC_0073.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-dw1WLDRbRNU/TabGJtoCVQI/AAAAAAAAREU/UVAE6c9qqZs/s320/DSC_0073.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ben też lubi angielskie herbatki...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-O45zicMViwk/TabGQdTqawI/AAAAAAAAREY/OangBEi-924/s1600/DSC_0089.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-O45zicMViwk/TabGQdTqawI/AAAAAAAAREY/OangBEi-924/s320/DSC_0089.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Park w Cockington&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jKOVxeBwsxQ/TabGX4UoyjI/AAAAAAAAREc/-bnF_nTQ9aA/s1600/DSC_0091.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-jKOVxeBwsxQ/TabGX4UoyjI/AAAAAAAAREc/-bnF_nTQ9aA/s320/DSC_0091.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Poppy spotkała trzy labradory: kremowy, czekoladowy i czarny&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wjFeOTfJn2k/TabGdBSS9KI/AAAAAAAAREg/u1WfRf8JjEs/s1600/DSC_0103.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-wjFeOTfJn2k/TabGdBSS9KI/AAAAAAAAREg/u1WfRf8JjEs/s320/DSC_0103.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ben nie chce się dzielić swoimi ciastkami.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kvvEqHzfTfc/TabGgdNS1_I/AAAAAAAAREo/zuXaUqAsmDY/s1600/DSC_0106.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-kvvEqHzfTfc/TabGgdNS1_I/AAAAAAAAREo/zuXaUqAsmDY/s320/DSC_0106.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mama z synkiem&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6239417633708071560?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6239417633708071560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/04/w-domu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6239417633708071560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6239417633708071560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/04/w-domu.html' title='W domu'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Jrwk6609pJw/TabE-HBgqfI/AAAAAAAARD0/FmVDn39I_N4/s72-c/photo.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-2911499506596491015</id><published>2011-04-01T09:03:00.000+01:00</published><updated>2011-04-01T09:03:53.316+01:00</updated><title type='text'>O pogodzie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Faktycznie zrobiłam sobie przerwę od bloga. Muszę przyznać, że też nie miałam do końca o czym pisać, ponieważ ostatnie dwa tygodnie z Guy'em spędziliśmy w naszych okolicach, praktycznie zadomowieni a nie jak turyści. Na początku pobytu pogoda była niewiarygodnie gorąca - 34 stopnie, morze cieplutkie, basen gorący i nawet stojąc w cieniu i nic nie robiąc można było się spocić. Po około tygodniu wszystko się zmieniło i zaczął padać deszcz. Najpierw nieśmiało, epizodycznie, głównie wieczorami i w nocy. Wkrótce lało jak z cebra, non stop, przez trzy dni. Wszędzie kałuże, chór żabich godów, malutki strumyczek przy wjeździe na teren osiedla zamienił się w rwącą rzekę, na drogach półmetrowe kałuże, obsuwające się zbocza, lawiny błotne, przeciekające okna...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś troszkę mży, ale to już nie to samo. Słychać cykady i świerszcze zamiast żab, a komary ponownie się uaktywniły. W innych tajskich prowincjach (włączając w to pobliskie Krabi) było sporo problemów związanych z nadmiarem deszczu, ale kraj sobie całkiem nieźle z tym poradził. Nawet najstarsi tajscy górale nie pamiętają takiej pogody. Z resztą w tym roku sezon monsunowy skończył się bardzo późno i wszyscy myśleli, że dobra pogoda będzie trwała dłużej, ale nic z tego. Nawet plaża zmieniła kształt na mniej przyjazny turystom - poszerzyła się, ale zrobił się około 1.5-metrowy klif, z którego trzeba zeskoczyć, żeby wejść do wody.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mnie tam nie jest źle. Czytam książki i wcinam goong sarong (krewetki owinięte chrupiącymi nitkami makaronu) prawie co wieczór. Guy ma kontuzjowane kolano (z wyprawy do Włoch na narty) a mnie lekarz zabronił się męczyć przez jakiś czas, więc sobie żyjemy jak stare małżeństwo i nigdzie się wybieramy. Poza tym Guy ma sporo wydatków związanych z rejestracją mieszkania i opłatami u prawników, więc oszczędzamy jak możemy i nie szalejemy. No dobra, jeszcze kupujemy moją obrączkę, bo tutaj jest i taniej i bardziej w moim guście. :) To nic, że ślub dopiero za 17 miesięcy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A propos ślubu, to wybrałam sobie fotografa, dosyć renomowanego w Bydgoszczy. Popisaliśmy maile i umówiliśmy się, że jak do czerwca nikt nam go nie zgarnie, to podpiszemy umowę. Dziś rano na jego blogu pojawiła się krótka notka z nekrologiem od rodziny, że "odszedł nagle" i zostawił żonę i dwóch synów. Szybko notka zniknęła z bloga, ale teraz nie wiem co myśleć. Czy pan fotograf faktycznie młodo umarł i rodzina zmieniła zdanie o publikacji tej wiadomości, czy też zrobił żart prima-aprilisowy, po czym się zreflektował i zrozumiał, że to nie do końca śmieszna sprawa... Nie wiem co myśleć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W niedzielę nareszcie wyjeżdżają nasi "letnicy" z mieszkania - przemiła para Kanadyjczyków z Kolumbii Brytyjskiej, więc będziemy mogli się przeprowadzić do siebie na trzy dni. Guy chce zostać jeszcze na tydzień (w środę 6 kwietnia mamy wracać), ale nie wiadomo, czy będą dostępne bilety, żeby zmienić loty. Ja tam wolałabym już być w Torquay z Chiarą i Poppy, szczególnie, że "ciocia Kerry" jedzie na swoje wakacje, więc Poppy musi się gdzieś podziać, ale w razie czego Carole i Reg zajmą się psem przez kilka dni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to pora na mnie. Wieczorem idziemy z sąsiada żoną i jego 80-letnią mamą na występ akrobatów i słoni. Sąsiad Nick był już tam 4 razy, więc odmówił wyprawy, ale podobno to całkiem fajna sprawa. Ja tam nie lubię oglądać zwierząt w sztuczkach cyrkowych, ale Carol (żona Nicka) pocieszyła mnie, że słonie wyglądają na szczęśliwe. Przekonamy się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniżej zdjęcia z plaży po deszczu. Zupełnie inny widok od tego grudniowo-styczniowego...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JFV4L9sOoO4/TZWGepksHJI/AAAAAAAARDI/apZnWSTVJEY/s1600/photo+3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://1.bp.blogspot.com/-JFV4L9sOoO4/TZWGepksHJI/AAAAAAAARDI/apZnWSTVJEY/s400/photo+3.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8meYNBOEXOg/TZWGd_bagzI/AAAAAAAARDE/vL0f6ftV1oY/s1600/photo+2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://1.bp.blogspot.com/-8meYNBOEXOg/TZWGd_bagzI/AAAAAAAARDE/vL0f6ftV1oY/s400/photo+2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-2911499506596491015?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/2911499506596491015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/04/o-pogodzie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2911499506596491015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2911499506596491015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/04/o-pogodzie.html' title='O pogodzie'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JFV4L9sOoO4/TZWGepksHJI/AAAAAAAARDI/apZnWSTVJEY/s72-c/photo+3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-2140692001787820003</id><published>2011-03-24T18:27:00.002Z</published><updated>2011-03-25T10:54:16.473Z</updated><title type='text'>Dla wrazliwych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest 1:20 w nocy i przed chwila odebralam telefon od zmartwionej&amp;nbsp;Laury, bo w Tajlandii bylo trzesienie ziemi (6.8) i czy aby to nie u&amp;nbsp;nas. Na szczescie nie. Trzeslo na granicy Birmy i Tajlandii, wewnatrz&amp;nbsp;malo zaludnionego ladu. Tsunami nam tez nie grozi a nawet jak, to&amp;nbsp;nasza plaza jest dosc wysoka a do tego mieszkamy do kwietnia na 3 i 4&amp;nbsp;pietrze. Prosze wiec o spokoj i o dobre mysli slane w strone&amp;nbsp;poszkodowanych w tych dotknietych kolejnymi kataklizmami czesciach&amp;nbsp;Azji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PS. Promieniowania w naszych stronach tez jeszcze nie wykryto. Z&amp;nbsp;reszta dzis uslyszalam, ze chmura poszla na wschod przez Pacyfik a my&amp;nbsp;znajdujemy sie na poludniowym zachodzie w stosunku do Japonii.&amp;nbsp;Sent from my iPhone.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-2140692001787820003?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/2140692001787820003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/dla-wrazliwych.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2140692001787820003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2140692001787820003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/dla-wrazliwych.html' title='Dla wrazliwych'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-4124776710925567580</id><published>2011-03-19T17:29:00.001Z</published><updated>2011-03-19T17:31:47.103Z</updated><title type='text'>Znalezione w Tajlandii</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy wyrzucił mnie z łóżka dziś o 8 rano. Teraz jest już po północy a ja praktycznie cały dzień spędziłam poza domem załatwiając mnóstwo spraw z Guy'em w sprawie naszego mieszkania, które wynajmujemy. Pojechaliśmy na sam "dół" wyspy, czyli na południe do Chalong i przy okazji zrobiliśmy zakupy w takim bardzo luksusowym i drogim supermarkecie z importowaną żywnością z Europy i USA. Przyzwyczaiłam się do widoku niemieckich szynek, holenderskich serów, hiszpańskich kiełbas, amerykańskich orzeszków itp., itd... Jednak dziś doznałam szoku, ponieważ w dziale z nabiałem natrafiłam na coś niespotykanego dotąd:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-IMOT2h8mLdA/TYTnifmve0I/AAAAAAAARC4/3Fp2B0Myllw/s1600/193105_10150165076641742_761081741_8152957_6326505_o.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="476" src="https://lh5.googleusercontent.com/-IMOT2h8mLdA/TYTnifmve0I/AAAAAAAARC4/3Fp2B0Myllw/s640/193105_10150165076641742_761081741_8152957_6326505_o.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Kto by się spodziewał, że zapotrzebowanie na polski serek topiony (bleh!) w Azji będzie takie wielkie... Miło jednak zobaczyć polskie pismo tak daleko od Ojczyzny... :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-4124776710925567580?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/4124776710925567580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/znalezione.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4124776710925567580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4124776710925567580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/znalezione.html' title='Znalezione w Tajlandii'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-IMOT2h8mLdA/TYTnifmve0I/AAAAAAAARC4/3Fp2B0Myllw/s72-c/193105_10150165076641742_761081741_8152957_6326505_o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6975417212239914838</id><published>2011-03-16T02:29:00.001Z</published><updated>2011-03-16T02:29:44.774Z</updated><title type='text'>Dolecialam</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tfzSJTGpKfs/TYAgmWecZRI/AAAAAAAARCo/FyKYwMUmDsU/s1600/photo-784775.JPG"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-tfzSJTGpKfs/TYAgmWecZRI/AAAAAAAARCo/FyKYwMUmDsU/s400/photo-784775.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584499381179802898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;Od wyjscia z domu do zdjecia butow w mieszkaniu w Phuket minelo 26&lt;br&gt;godzin. Podroz byla calkiem znosna poza faktem, ze zapalenie oskrzeli&lt;br&gt;do mnie wrocilo a suche samolotowe powietrze tym bardziej mi&lt;br&gt;dokuczalo. W Phuket wyladowalismy przed polnoca, wiec od razu&lt;br&gt;poszlismy spac, ale noc mialam ciezka, wlasnie przez kaszel, flegme i&lt;br&gt;suche powietrze (tym razem z klimatyzacji).&lt;p&gt;Teraz wyleglam na balkon i oddycham naturalnym wilgotnym tajskim&lt;br&gt;powietrzem. Dla tych, co sie dziwia co ja robie na balkonie dodam, ze&lt;br&gt;nasze parterowe mieszkanie zostalo wynajete na caly marzec pewnej&lt;br&gt;milej i bogatej parze z Kanady (najpierw chcieli na kwiecien, a potem&lt;br&gt;wyszedl marzec). My mielismy zatrzymac sie w hotelu obok, ale nasi&lt;br&gt;mili sasiedzi zaproponowali, zebysmy wprowadzili sie na 2 tygodnie do&lt;br&gt;nich do penthouse&amp;#39;a. Ich nie bedzie do kwietnia, wiec pasuje nam&lt;br&gt;to idealnie. A widok z balkonu mamy taki jak na zalaczonym&lt;br&gt;obrazku. Morze jest tuz za ta pojedyncza linia drzewek. Ciekawe, czy w&lt;br&gt;ogole z niego skorzystam... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6975417212239914838?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6975417212239914838/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/dolecialam.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6975417212239914838'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6975417212239914838'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/dolecialam.html' title='Dolecialam'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-tfzSJTGpKfs/TYAgmWecZRI/AAAAAAAARCo/FyKYwMUmDsU/s72-c/photo-784775.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-8975534851289535116</id><published>2011-03-09T15:16:00.000Z</published><updated>2011-03-09T15:16:23.573Z</updated><title type='text'>Uśmiechnięta i refleksyjna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rano, po wyjściu do ogrodu z Poppy i doświadczeniu łagodnego powietrza oraz widoku kolorowych kwiatów, zrobiło mi się wesoło. Nawet foch, którego miałam od wczoraj, ponieważ Guy wyśmiał Dzień Kobiet, przeszedł mi w oka mgnieniu. Normalnie wiosna, la lala la. Aż zmieniłam szatę graficzną na blogu, na bardziej sezonową.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz przeglądając kilka rzeczy w internecie, trafiłam na starą Haneczkę Online, tę z Blox.pl, która jest zamknięta na wszelki wypadek, jakby komuś (poza mną) chciało się wygrzebywać jakieś brudziki stamtąd. &amp;nbsp;No i uśmiałam się po pachy, szczególnie czytając opis mojej sytuacji sercowej ze stycznia 2007 (patrz poniżej). Dobrze jest od czasu do czasu przypomnieć sobie kim się jest, skąd pochodzi i jakie osoby spotkało się po drodze... Zrobiło mi się tak ciepło i radośnie. Doceniam to co mam: ustabilizowane życie, realne plany, drugą połowę, kochane czworonogi i naprawdę mało problemów. Każdemu tego życzę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec notka z 25.01.2007r. ze starego bloga. Żeby pokazać, jak wszystko się zmienia. I cytat: "&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Jak już mam mieć kiedyś&amp;nbsp;faceta, to raczej Polaka. Anglicy są dziwni i nie znajdę na nich w tej chwili lepszego określenia."&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: 'Century Gothic'; font-size: 13px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="BlogWpisItemTytul" style="font-family: 'palatino linotype'; font-size: 19px; margin-bottom: 8px; margin-left: 80px; margin-right: 4px; margin-top: 1px; padding-top: 10px; text-align: justify; text-decoration: underline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;Pewnie chcecie też wiedzieć...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="BlogWpisTresc" style="color: #333333; font-size: 12px; margin-left: 80px; margin-right: 4px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;... Jak moje&amp;nbsp;życie - to bardziej osobiste - się układa...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&lt;długie milczenie=""&gt;&lt;/długie&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;Powiedzmy, że&amp;nbsp;zawsze jest "ktoś". Raz bliżej, raz dalej ale jest. Zawsze ten sam - Pan Nieodpowiedni. Tylko imiona mu się często&amp;nbsp;zmieniają. :)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;Niektórzy znajomi mają problem z nadążaniem za tymi zmianami. Pytając o pana D., nie mają pojęcia, że teraz jest chwila pana J., czy na odwrót. ;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;Tylko, żeby było jasne. Ja poznaję często nowych ludzi (w większości płci męskiej ale to czysty przypadek), bawię się, spotykam, randkuję... Przebieram, wybieram, sprawdzam, decyduję, znowu przebieram... Jednak wszystko w granicach (tu proszę o uwagę Ciocie i Wujków przede wszystkim...)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;u&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;Porządnego Prowadzania Się.&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&amp;nbsp;:) Bo ja grzeczne dziecko jestem. /Zazwyczaj/&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;Po prostu szczęścia szukam. Jedno w Polsce zostało, to muszę znaleźć inne. :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;W ciągu 1,5 roku mojego pobytu w Anglii, było kilku takich, przez których na chwilę odechciewało mi się tego "szukania". Jednak marzenia o&amp;nbsp;pięknej przyszłośći z idealnym mężczyzną, nie pozwalały mi się do końca zatracić. Po chwili opamiętywałam się i tłumaczyłam im, że poza przyjaźnią, to nic nie będzie. Tylko Charlie, póki co, uraził się na tyle moją decyzją, że zerwał ze mną wszelkie kontakty i wyprowadził do innego miasta. Fakt, wahał się kilka tygodni, ale też sposób, w jaki przedstawiłam mu tę decyzję, nie należał do najdelikatniejszych. :/ &amp;gt;&amp;gt;Tu autorkę trafia myśl, czy może powinna czuć jakieś wyrzuty, ale że nie czuje, myśl opuszcza ją dość szybko.&amp;lt;&amp;lt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;Doszłam też do kilku wniosków ostatnio, na podstawie zdobytego doświadczenia w relacjach damsko-męskich. Jak już mam mieć kiedyś&amp;nbsp;faceta, to raczej Polaka. Anglicy są dziwni i nie znajdę na nich w tej chwili lepszego określenia. Francuzi to erotomani, którzy nie wiedzą, co znaczy: "Daj mi spokój, nie jestem zainteresowana" (wyjątek: Remy - mój landlord, od którego wynajmuję mieszkanie, ale on jest star(sz)y i go bardzo lubię). Dobrze wspominam Brazylijczyka, oj nawet bardzo dobrze... Niestety uciekł mi z powrotem do Fortalezy zanim zauważyłam w nim więcej wad poza nadmiernym dbaniem o szczegóły w swoim wyglądzie. :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;Ech, a Polacy, jacy by nie byli, im łatwiej wybacza się pewne niedociągnięcia :) Tylko jest jeden problem... Mój Polak, jakikolwiek by nie był, powinien mieć pomysł na życie. Niestety większość rodaków, przyjeżdżając do Anglii, takiego pomysłu nie ma. :(&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;I znowu szukaj igły w stogu siana. :) Męczące, oj bardzo! :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-8975534851289535116?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/8975534851289535116/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/usmiechnieta-i-refleksyjna.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/8975534851289535116'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/8975534851289535116'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/usmiechnieta-i-refleksyjna.html' title='Uśmiechnięta i refleksyjna'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-3792169430591579975</id><published>2011-03-08T14:08:00.000Z</published><updated>2011-03-08T14:08:58.824Z</updated><title type='text'>Powrót Pieseczka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Choroby ciąg dalszy, jednak po praktycznie tygodniu spędzonym w łóżku, postanowiłam z niego powstać. Kaszel mnie wciąż dusi ale napady pojawiają się w mniejszej częstotliwości. Do tego wczoraj dobiło mnie zapalenie spojówek i migrena, ale dzisiaj na szczęście z okiem trochę lepiej, kaszel da się opanować i głowa jest o wiele lżejsza.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Miałam z resztą powód, żeby się ubrać. Poppy musi pojechać do weterynarza po kolejną porcję szczepionki przeciw wściekliźnie (załatwiamy jej paszport), więc zamiast prosić o to Kerry (jej opiekunkę), stwierdziłam, że sama to zrobię. No i właśnie pół godziny temu Kerry przyjechała oddać mi moją dziewczynkę. Przywitałam się z psinką, pogłaskałam i z tysiąc włosków zostało w mojej ręce... Już przyzwyczaiłam się do tego, że Poppy włosy gubi przez cały rok i że dwa razy w tygodniu odkurzanie to konieczność. Okazuje się jednak, że poza normalnym gubieniem włosów, Poppy przechodzi również fazę linienia... I jak ją tak głaskałam, to przypomniałam sobie taki komiks z Garfieldem (mam ich cały zbiór na komputerze z lat 2005-2007):&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-Ze5UQ0Ydq-I/TXYzxiUIvcI/AAAAAAAAQ68/FvHbq6u7JdQ/s1600/ga050117.gif" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="185" src="https://lh5.googleusercontent.com/-Ze5UQ0Ydq-I/TXYzxiUIvcI/AAAAAAAAQ68/FvHbq6u7JdQ/s640/ga050117.gif" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jon, obudź się! // Mam wieści! // Linieję!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;i jeszcze ten:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-tkXgP-vCRw8/TXY2h_K9ukI/AAAAAAAAQ7A/hsM-AqVKNJo/s1600/ga050122.gif" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="185" src="https://lh3.googleusercontent.com/-tkXgP-vCRw8/TXY2h_K9ukI/AAAAAAAAQ7A/hsM-AqVKNJo/s640/ga050122.gif" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Idę pograbić salon. // W kuchni też liniałem!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zaraz po powrocie od weterynarza będę odkurzać podłogę i jak się uda, to psa też odkurzę!&amp;nbsp;W sumie to teraz chyba i tak mamy balans w domu, jeżeli chodzi o rozsiewanie martwych włosów. Odkąd Chiara ma nową fryzurę, nie ma czego gubić! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-dVO8TuH-phs/TXY3yALNg_I/AAAAAAAAQ7E/79A3h3e_SRk/s1600/photo.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="297" src="https://lh4.googleusercontent.com/-dVO8TuH-phs/TXY3yALNg_I/AAAAAAAAQ7E/79A3h3e_SRk/s400/photo.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-3792169430591579975?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/3792169430591579975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/powrot-pieseczka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3792169430591579975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3792169430591579975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/powrot-pieseczka.html' title='Powrót Pieseczka'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-Ze5UQ0Ydq-I/TXYzxiUIvcI/AAAAAAAAQ68/FvHbq6u7JdQ/s72-c/ga050117.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-3256794442373785429</id><published>2011-03-04T12:57:00.000Z</published><updated>2011-03-04T12:57:39.023Z</updated><title type='text'>Zapalenie oskrzeli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może i nie pierwsze w moim życiu ale pierwsze, które przechodzę zupełnie świadomie. Żadne czosnki, syropy z cebuli, paracetamol, mleko i herbatki mi nie pomogły, a wczoraj o 3 w nocy bałam się położyć z powrotem do łóżka, bo nie byłam pewna, czy jeszcze kiedyś się obudzę. W końcu Reg zawiózł mnie do lekarza, ten stwierdził bronchitis i dał antybiotyk. Wierzę, że pewne rzeczy da się wyleczyć bez zbytniej ingerencji silniejszych środków, ale w tej chwili leżę, już po pierwszej kapsułce i czekam aż mi się polepszy, bo już nie mam na nic siły.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pół-nagie Kocię leży obok mnie a Psię zostało odebrane przez Kerry - zwierzęcą nianię i Poppy pewnie bawi się teraz w najlepsze ze swoją współlokatorką Ellie - czekoladową labradorką. Daję sobie weekend na wyjście z tego. Przecież ja nie zasłużyłam na to świństwo!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-3256794442373785429?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/3256794442373785429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/zapalenie-oskrzeli.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3256794442373785429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3256794442373785429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/zapalenie-oskrzeli.html' title='Zapalenie oskrzeli'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6379909189108469049</id><published>2011-03-03T14:52:00.001Z</published><updated>2011-03-03T16:20:00.897Z</updated><title type='text'>Powrót Koteczka</title><content type='html'>&lt;div class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-p6l7jGrHhYQ/TW-rf35qdQI/AAAAAAAAQ6c/nCswdIWTW7A/s1600/photo-730916.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5579867027405436162" src="http://3.bp.blogspot.com/-p6l7jGrHhYQ/TW-rf35qdQI/AAAAAAAAQ6c/nCswdIWTW7A/s1600/photo-730916.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6379909189108469049?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6379909189108469049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/powrot-koteczka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6379909189108469049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6379909189108469049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/powrot-koteczka.html' title='Powrót Koteczka'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-p6l7jGrHhYQ/TW-rf35qdQI/AAAAAAAAQ6c/nCswdIWTW7A/s72-c/photo-730916.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6776181558679132949</id><published>2011-03-03T12:37:00.001Z</published><updated>2011-03-03T12:38:34.189Z</updated><title type='text'>Oficjalnie protestuję!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie uważam, że zrobiłam cokolwiek, żeby sobie zasłużyć na takie choróbsko! Łykam witaminy, ciepło się ubieram, zdrowo odżywiam, chodzę codziennie na spacery, więc powinnam być zahartowana, a tu przyszło świństwo znienacka i nie daje mi żyć. Wczoraj miałam 38 stopni, które zbiłam paracetamolem, ale wciąż kaszlę, gardło mam zawalone wydzieliną z zatok, przez którą jest mi niedobrze i głowę mam tak ciężką, że funkcjonuję tylko w pozycji leżącej lub pół-siedzącej z trzema poduszkami za plecami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Winię Carole, bo podobno cały klub golfowy się pochorował, włączając ją, więc pewnie zaraziła mnie wirusem na urodzinowej kolacji Rega w poniedziałek. Tylko Reg ma się dobrze i jest kochany, bo zajmuje się żoną a i mnie wczoraj przywiózł mleko i dzisiaj zabrał nas z Chiarą do kociego fryzjera, bo mi jest tak niedobrze, że nie dałabym rady prowadzić. Powiedział też, że pojedzie po Chiarę, jak już ją zmniejszą o objętość zimowego futra. Mnie pozostaje leżeć w łóżku i wyprowadzać Poppy na około domu trzy razy dziennie. Nawet to dla niej dobrze, ponieważ ma cieczkę, więc w ogrodzie nikt jej nie chce przelecieć, a i weterynarz mówił, że nie powinna biegać, jak chcemy, żeby jej się ukruszony łokieć szybciej zagoił. Biedna tylko ma za dużo energii i ewidentnie się nudzi, a ja nie mam siły jej nawet piłki porzucać.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6776181558679132949?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6776181558679132949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/oficjalnie-protestuje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6776181558679132949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6776181558679132949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/oficjalnie-protestuje.html' title='Oficjalnie protestuję!'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-3064626561624470879</id><published>2011-03-01T20:46:00.000Z</published><updated>2011-03-01T20:47:11.634Z</updated><title type='text'>Problemy z mieszkaniem samej...</title><content type='html'>pojawiaja sie wraz z przeziebieniem.&lt;p&gt;Gdyby nie Poppy, to wcale nie wstalabym z lozka. Wszystko mnie boli, z&lt;br&gt;zatok sie leje, nie moge utrzymac glowy prosto i ogolnie wszystko jest&lt;br&gt;ble. A na domiar zlego, nie ma kto mi zrobic herbatki czy mleka z&lt;br&gt;miodem, o czyms do zjedzenia nie wspominajac. No i Poppy wciaz nie&lt;br&gt;nauczyla sie korzystac z kuwety, wiec totalne rozlozenie sie jest dla&lt;br&gt;mnie niemozliwe. Guy daleko, w drodze do Wloch na narty z kolegami,&lt;br&gt;wiec nie ma nikogo, kto by sie nade mna rozczulil... :(( Pisze wiec&lt;br&gt;tutaj, zeby wszyscy wiedzieli, ze jest mi zle.&lt;p&gt;Bleh!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-3064626561624470879?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/3064626561624470879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/problemy-z-mieszkaniem-samej.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3064626561624470879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3064626561624470879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/03/problemy-z-mieszkaniem-samej.html' title='Problemy z mieszkaniem samej...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7686600367956783114</id><published>2011-02-27T18:05:00.001Z</published><updated>2011-02-27T18:05:28.840Z</updated><title type='text'>Nie lubię niedziel!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie cierpie niedzielnych kierowców i niedzielnych turystów. Za kilka tygodni, kiedy zrobi się jeszcze cieplej, nie będę w stanie wyprowadzać w weekend Poppy, bo wszędzie będą tłumy ludzi, a wśród nich piknikowicze, dzieci bojące się psów, starsi państwo w beżowych ubrankach, gburowaci właściciele gburowatych yorków, itp. Od dwoch tygodni wracam z niedzielnych spacerów wkurzona do granic możliwości. W zeszły weekend jakieś gnoje urządziły sobie grilla na plaży, rozrzucając folię aluminiową, w którą było zawinięte mięso. Poppy i Tessie (spanielka sąsiadki, którą zabieram na spacery) najadły się tej folii, a mnie pozostało tylko opieprzyć idiotów za trucie zwierząt. Od tygodnia też za drzewkiem przy jednym ze skrótów do plaży, znajdujemy świeże ludzkie odchody. A dzisiaj Poppy biegała sobie po trawce niedaleko domu i zobaczyła psa po drugiej stronie ulicy. Głupia oczywiście pobiegła nie rozglądając się, a jakiś debil w fieście, jadąc z 50 mil na godzinę, nawet nie zwolnił. Na szczęście metry i sekundy oszczędziły mi głupiego psa. Norma jest 30 mil na godzinę, ale większość kierowców mieszka w okolicy (to nie jest droga przejazdowa) i wiedząc, że psy biegają po polanie mają oko na to co wybiega im przed koła. Ja też zwalniam w psich okolicach. Tylko Ci niedzielni, co przyjeżdżają na plażę i na spacerki raz na miesiąc mają w dupie okolicę i ich mieszkańców. Jeżdżą jak wariaci wzdłuż polany, a potem śmiecą tym, co ze sobą przywiozą. Wrrrrrrrrr!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7686600367956783114?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7686600367956783114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/nie-lubie-niedziel.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7686600367956783114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7686600367956783114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/nie-lubie-niedziel.html' title='Nie lubię niedziel!'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7409609616489155964</id><published>2011-02-26T10:56:00.000Z</published><updated>2011-02-26T10:56:36.658Z</updated><title type='text'>O poranku</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Codziennie to samo. Nie lubię wstawać z łóżka, wolałabym sobie poleżeć dłużej albo chociaż zjeść śniadanie w piżamie. Zamiast tego myję zęby, ubieram jakieś stare spodnie i bluzę i zabieram Poppy na spacer. Na ogół idziemy naszą ulicą na około wzgórza, czyli według Wujka Google, pokonujemy 2 mile. Jak już wejdę pod górkę i spuszczę Poppy ze smyczy, to zachciewa mi sie żyć i długość spaceru nie ma znaczenia. Szczególnie, że po drodze witają nas takie widoki jak ten:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-6HjrAP-mYYs/TWjWi24weII/AAAAAAAAQ50/eH1KW8gRYDk/s1600/photo+3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="https://lh4.googleusercontent.com/-6HjrAP-mYYs/TWjWi24weII/AAAAAAAAQ50/eH1KW8gRYDk/s400/photo+3.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Gdyby nie klejące błoto, które obłazi moje kalosze i łapy psa jak smoła, to byłoby idealnie. Wiosna jest już z nami w pełni, jakieś tam skowronki podśpiewują, słońce wychodzi raz na jakiś czas i jest z czego się cieszyć.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-TLwk0_7xmQA/TWjZ1ABI-qI/AAAAAAAAQ6A/CPHcgeDLsgI/s1600/photo+1-1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="https://lh5.googleusercontent.com/-TLwk0_7xmQA/TWjZ1ABI-qI/AAAAAAAAQ6A/CPHcgeDLsgI/s400/photo+1-1.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A dzisiaj, ponieważ wstałam wcześniej niż zwykle, załapałyśmy się z Poppy na kawałek plaży. Wiatr był bardzo słaby, słońce grzało, Poppy wchodziła do wody po kolana (i łokcie) i było po prostu idealnie. Zrobiłam to zdjęcie:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-m_y5qrkaGnc/TWjWgcmPNoI/AAAAAAAAQ5w/cd-Mqw6OVzY/s1600/photo+2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="https://lh5.googleusercontent.com/-m_y5qrkaGnc/TWjWgcmPNoI/AAAAAAAAQ5w/cd-Mqw6OVzY/s400/photo+2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po czym schowałam telefon i zaczął padać deszcz. Ulewa jak nie wiem, więc do domu (ten biały budynek w tle) doszłyśmy przemoczone. Poranny prysznic, śniadanie, komputer i co..? Słońce znowu świeci jakby nigdy nic. :) To dobrze, bo umówiłam się na popołudnie z opiekunką, z którą Poppy spędziła Gwiazdkę. Jako że miałam kontakt z nią tylko mailowo, stwierdziłyśmy, że pora się poznać i iść razem na spacer z naszymi zwierzakami. Możliwe, że Poppy znowu u niej będzie w marcu, więc niech psinka sobie przypomni Ciocię Kerry. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7409609616489155964?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7409609616489155964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/o-poranku.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7409609616489155964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7409609616489155964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/o-poranku.html' title='O poranku'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-6HjrAP-mYYs/TWjWi24weII/AAAAAAAAQ50/eH1KW8gRYDk/s72-c/photo+3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-2384223246330595314</id><published>2011-02-19T23:42:00.000Z</published><updated>2011-02-19T23:42:07.431Z</updated><title type='text'>Znowu w domu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do podróży. Nie cierpię się pakować: zawsze zabieram za dużo rzeczy i to nie tych, które później okazują się niezbędne. Do tego wyprawa na lotnisko, czy to samochodem, czy pociągiem, jest zawsze uciążliwa (znalezienie parkingu lub przesiadanie się na stacjach z ciężką walizką). I czy aby zdążę; czy pociąg będzie na czas lub czy samochód się nie zepsuje albo czy nie będzie korków po drodze. No i zawsze godzina jest nie-ta; albo trzeba wstać o nieludzkiej porze, albo dolatuje się strasznie późno - tak czy siak, człowiek się nie wysypia...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No ale jak jest się już na miejscu, to nie jest wcale tak źle...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Majorkę odwiedziłam po raz drugi. Tym razem, tylko jedno z nas było na wakacjach i byłam to ja. Guy pracuje teraz jak prawdziwy pracownik - nie wystarczy, że wstanie z łóżka i jest w pracy; teraz mój mężczyzna musi do niej dotrzeć z mieszkania, które wynajmuje. Jacht jest obecnie zupełnie niejachtopodobny, co prawda utrzymuje się na wodzie, jednak umieszczony jest pod specjalnym namiotem a wnętrza są zupełnie gołe i praktycznie nieużywalne. Wszystko to spowodowane jest super-remontem, przeprowadzanym raz na pięć lat, mającym na celu odświeżenie wnętrz i zewnętrz. Dla ciekawostki dodam, że spore części wnętrza, czyli dywany, zasłony, tapety, obicia mebli itp. itd. są wymieniane na nowe - zupełnie takie same. Nie podobne, lecz takie same, do tego stopnia, że fabryka, która już dawno przestała produkować jakiś tam materiał, musiała stworzyć go ponownie, ponieważ właściciel właśnie tak sobie zażyczył... No ale czego nie można dostać, kiedy ma się miliony do wydania?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy jest więc szczurem lądowym i mieszka sobie w ładnym wynajętym mieszkanku przy starym mieście w Palmie, dwie minuty od Katedry i 10 minut spacerkiem do przystani. Dla mnie, jako turystki było to iście wygodne, bo też nie nudziłam się i zawsze mogłam sobie gdzieś tam pójść i coś zobaczyć w ciągu dnia, kiedy Guy zarabiał na chleb. Pogoda była ładna przez kilka dni, a potem się zachmurzyło i nie chciało puścić. No ale zdążyłam zachwycić się widokami jeżdżąc na łyżworolkach po promenadzie i spacerując po mieście. Zrobiłam nawet kilka zdjęć, ale zostawiłam aparat u Guy'a i jedyne co mam, to to zdjęcie z telefonu:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-BD5aNqmKv6o/TWBLvkTCRFI/AAAAAAAAQ5M/8huMZ5EM4dY/s1600/photo+1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://2.bp.blogspot.com/-BD5aNqmKv6o/TWBLvkTCRFI/AAAAAAAAQ5M/8huMZ5EM4dY/s400/photo+1.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest to gama przekąsek z jednego z baru z tapas (&lt;i&gt;Tast&lt;/i&gt;), dosłownie za rogiem od mieszkania. Restauracja była tak pełna, że ledwo do niej weszliśmy, ale miejsca akurat zwolniły się przy samym barze, gdzie wystawiane są na świeżo przekąski (kolory talerzyków odpowiadają różnym cenom). Każdy podchodzi sobie i wybiera, na co ma ochotę i albo zamawia coś jeszcze z menu albo i nie. Atmosfera była taka rozluźniona, że nawet skusiłam się na wypicie z Guy'em butelki wina i nie było mi po nim źle (no może poza faktem, że wtedy łatwiej nam się kłóci o bzdury!). W każdym razie zachwyciłam się wystawką i jej kolorami (malutkie kanapeczki a na nich wszystko, co się wymarzy) i zrobiłam to jedno jedyne zdjęcie. A do restauracji wróciliśmy jeszcze mojego ostatniego wieczora i nie wykluczam, że niedogodności dnia następnego mogły z tego wyniknąć (chociaż niekoniecznie).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W miniony czwartek, po tygodniu spędzonym z Guy'em w mieście, w którym nie rozumiem co się do mnie mówi, wracałam do domu. Lot EasyJet, z Palmy do Bristolu o 11:00. Krótki lot, do tego łatwa podróż pociągiem i o 15:03 czasu lokalnego miałam być już w domu. W drodze na lotnisko postanowiliśmy z Guy'em zatrzymać się w kawiarni przy promenadzie na herbatę i kanapkę (ta też może być sprawczynią niedogodności...). Do odprawy na lotnisku dotarłam o 9:50, czyli godzinę i dziesięć minut przed odlotem. Okazało się, że byłam ostatnią pasażerką, która się odprawiała i pomimo, że miałam zarezerwowany i wykupiony bilet, nie starczyło już dla mnie miejsca w samolocie. Zdziwieni i wkurzeni poszliśmy do biura EasyJet, w którym miła pani przeprosiła i oświadczyła, że czasem zdarza im się sprzedać za dużo biletów przez internet i że nic nie może zrobić poza zarezerwowaniem dla mnie najbliższego dostępnego lotu. Dostałam co prawda rekompensatę i zwrot kosztów podróży, ale zamiast do Bristolu musiałam lecieć do Stansted, skąd podróż pociągiem do Torquay trwała ponad 5 godzin. W domu więc znalazłam się grubo po 23, jako że musiałam jeszcze odebrać Poppy od Carole i Reg'a. Na dodatek, podczas lotu poczułam się co najmniej dziwnie i pod koniec nawet poprosiłam stewardessę o papierową torebkę, na wszelki wypadek. Od porannej kanapki w Palmie nic nie jadłam, więc albo ona albo tapas musiały mi zaszkodzić. Po wyjściu z samolotu poczułam się jeszcze gorzej, a już w pociągach zastanawiałam się, w co wymiotować jak już będę musiała (torebkę zostawiłam w samolocie). Nie rozluźniłam się nawet na minutę i odliczałam sekundy do kolejnych przesiadek i do celu podróży. Już u rodziców Guy'a, po mocnej czarnej herbacie myślałam, że wreszcie się pozbędę świństwa, ale ja po prostu nie umiem wymiotować, więc jak samo nie wyjdzie, to ja nic nie mogę zrobić. Jeszcze pod domem musiałam lecieć do ogródka, bo myśłałam, że to już i nic. Zasnęłam po jakimś czasie z miską przy łóżku, która do tej pory nie była potrzebna a świństwo trzyma mnie i trzyma od czwartku i ciągle jest mi niedobrze (W ciąży też nie jestem).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym więc radosnym akcentem zakończę mój dzisiejszy wywód i pójdę wysiusiać Poppy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-2384223246330595314?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/2384223246330595314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/znowu-w-domu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2384223246330595314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2384223246330595314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/znowu-w-domu.html' title='Znowu w domu'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-BD5aNqmKv6o/TWBLvkTCRFI/AAAAAAAAQ5M/8huMZ5EM4dY/s72-c/photo+1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-749746860506561939</id><published>2011-02-16T12:15:00.001Z</published><updated>2011-02-16T12:31:55.146Z</updated><title type='text'>12 Prawd o Brytyjczykach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Z9bFg_P70Gc/TVu_s2Gci8I/AAAAAAAAQ5I/7QgB3jOhmR8/s1600/butty.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" j6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-Z9bFg_P70Gc/TVu_s2Gci8I/AAAAAAAAQ5I/7QgB3jOhmR8/s200/butty.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Titania umiescila na &lt;a href="http://fish-n-chips-stories.blogspot.com/2011/02/12-prawd-o-brytyjczykach.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;swoim blogu&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; przemyslenia na temat narodu, miedzy ktorym przyszlo nam zyc. Jako, ze ja tez mam swoje uwagi, to postanowilam dodac cos od siebie. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;3 rzeczy, ktore najbardziej lubie u Brytyjczykow:&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Zamilowanie do zwierzat. Oni naprawde kochaja swoje pieski, kotki, swinki, koniki i wszystko inne, choc czesto bardzo malo wiedza o ich&amp;nbsp;naturze i odpowiedniej opiece nad nimi. Kiedy spotykam ludzi na spacerach, okazuje sie, ze wiekszosc psow jest adoptowana ze schronisk, co naprawde krzepi. Dlaczego trafiaja one do schronisk, to inna historia, ale&amp;nbsp;przynajmniej w UK nie ma blakajacych sie po ulicach kundelkow.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Zawieranie&amp;nbsp;znajomosci w 5 sekund. Kazdy spacer z Poppy poza ogrodami wokol domu, to przynajmniej jedna nowo poznana osoba. Przeciez oboje mamy psy -&amp;nbsp;&amp;nbsp;to czemu nie mielibysmy porozmawiac... Czesto wracam do domu&amp;nbsp;dopiero co poznawszy&amp;nbsp;zyciowa historie pani z czarnym labradorem lub pana z kremowym westiem. Pan z chartem Ben'em czasem specjalnie sie zatrzymuje i na nas czeka, zeby moc zapytac co u nas nowego. A Lindsey z labradoodlem Listerem, to juz praktycznie moja dobra znajoma.&amp;nbsp;Do tego stanie w kolejce w supermarkecie lub&amp;nbsp;wizyty u lekarza sa kolejna okazja do nawiazania znajomosci. W poczekalni nie rozmawia sie&amp;nbsp;o chorobach. Tam sie&amp;nbsp;mowi o dzieciach, sasiadach, wakacjach, wyprzedazach i oczywiscie o pogodzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Uprzejmosc na drodze. Skrzyzowanie rownorzedne (bardzo rzadko mozna takie znalezc, poniewaz wiekszosc skrzyzowan w UK to ronda), kierowcy podjezdzaja i sie zatrzymuja. Wystepuje wymiana uprzejmosci, typu ja pomacham pani obok, zeby przejechala, ona upewni sie, ze panowie na przeciwko i obok tez ja przepuszcza. Potem oni machna mi, zebym przejechala, potem ustala miedzy soba, ktory z nich ma pierwszenstwo. Oczywiscie to tylko przyklad, bo jak juz wspomnialam, takie sytuacje (skrzyzowania)&amp;nbsp;zdarzaja sie rzadko, ale ja wciaz mam wrazenie, ze w UK kierowcy po prostu nie znaja zasad pierwszenstwa i wola uniknac ewentualnych konfliktow. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;3 rzeczy, ktore najbardziej mnie denerwuja w Brytyjczykach:&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Brak higieny. Tu ciesze sie bardzo, ze mam Guy'a, ktory prysznic bierze ze trzy razy dziennie i nigdy nie wyjdzie z domu lub nie polozy sie spac&amp;nbsp;bez umycia zebow, ale poznalam juz tyle jednostek, ktore po prostu mnie obrzydzily, ze uznalam brak higieny za skaze narodu. Przykladem moze byc moja przeprowadzka do Cardiff i szok jaki przezylam zagladajac do lodowki i muszli klozetowej... Inny przyklad, to moja rozmowa z dobra kolezanka, ktora twierdzi, ze ciezko jej zapamietac, zeby wziac pigulki antykoncepcyjne rano. Ja na to, zeby polozyla je w lazience przy szczoteczce do zebow, a ona odpowiada, ze ona rano zebow nie myje, tylko wieczorem. Wiele osob tez jak juz sprzata lazienke, to wszystko potrafia "wyczyscic" ta sama szmatka, nie pluczac jej ani razu. Nie wdaje sie w szczegoly, ale wedlug mnie to nie sprzatanie, tylko przenoszenie bakterii i wirusow z jednego miejsca na drugie. A i jeszcze jedno: mescy studenci w Cardiff, ktorzy w srodku zimy chodza w japonkach, poniewaz... ich stopy smierdza i w tej sposob sie wietrza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Mycie naczyn. Jezeli w brytyjskim domu nie ma zmywarki, to jest spora szansa, ze naczynia sa po prostu brudne. Nie wiem, czy im nie przeszkadza niesplukany dobrze tluszcz na talerzu, czy po prostu oni go nie widza, ale ja tak nie moge. Do mycia uzywam biezacej wody, gabki i sporej ilosci plynu. 70 procent mieszkancow UK, ktorych poznalam, nalewa wody do zlewu z odrobina plynu, po czym szczoteczka na dlugim kijku przeciera naczynia i plucze w tej samej wodzie, odstawiajac je na suszarke. Guy dzisiaj, zeby umyc dwa kubki do herbaty, napelnil caly zlew.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Uzywanie slowa "please" (prosze) wiecej niz jeden raz w zdaniu. "Please, can I have a cheesburger with fries, please, oh and diet coke please." ("Prosze, czy moge dostac cheesburgera z frytkami, prosze, i cole light prosze."). Moje pierwsze miesiace w UK spedzilam probujac przekonac Brytyjczykow, ze jestem mila i ze ton glosu bez slowa "please" moze byc rowniez grzecznie proszacy. Nie udalo sie, wciaz wypadalam w ich odsluchu niegrzecznie, wiec sama zaczelam slowa uzywac w nadmiarze, na wszelki wypadek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;3 rzeczy, ktore najbardziej mnie smiesza:&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Nierozerwalne wiezi pomiedzy roznym jedzeniem. Jak podaje sie lasagne lub spaghetti, to pieczywo czosnkowe musi znalezc sie na stole. Jak stek wolowy, to obok musi byc pieczony pomidor i pieczarka. Jak smazysz jajka, to zrob od razu bekon i kielbaski. Za to jak robisz jajka na miekko, to upewnij sie, ze tost jest pociety w podluzne paski (do maczania w zoltku). Jak pieczony kurczak, to przeciez musza byc brokuly i pieczone ziemniaki. Jak juz jest salatka z krewetkami, to czemu nie dodalas avocado. To sa przyklady z mojego otoczenia, ale wiem, ze sporo osob nie wyobraza sobie wielu dan w innej wersji niz tej, ktora znaja od dziecka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Herbata. W lozku, przed wyjsciem z domu, w przerwie w pracy, przed lunchem, po lunchu, w kolejnej przerwie, podczas "tea break" (o 17:00), przed kolacja, po kolacji, przy ogladaniu TV, przed pojsciem spac...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Zamienienie por roku w stylach ubierania sie brytyjskich nastolatkow. Sandalki w srodku zimy, kozaki w srodku lata. Krotkie spodenki w styczniu, korzuszki w czerwcu. Rajstopy u dziewczyn, to dodatek, jak korale, ubierane tylko dla ozdoby a nie do ocieplenia tylka. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;3 rzeczy, ktore wprawiaja mnie&amp;nbsp;w zdumienie:&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Tu musze pojsc sladen Titanii: Laczenie weglowodanow z weglowodanami. Ryz z frytkami. Makaron z frytkami. Bulka z frytkami i ketchupem (patrz: zdjecie na poczatku wpisu). Yorkshire pudding (taka pusta w srodku bulka), stuffing i pieczone ziemniaki na tym samym talerzu. Ziemniak w mundurku z frytkami... Ech, w sumie nie wiem, czy mam jeszcze sile sie dziwic.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Wedlug mnie Brytyjczycy to rod alkoholikow, ktorzy... nie potrafia pic. Upijaja sie za szybko, rozrabiaja zbyt czesto, ludzie na powaznych stanowiskach nie dbaja zupelnie o swoj wizerunek, ilosc wymiocin na ulicy w piatkowy wieczor (przed polnoca) przyprawia&amp;nbsp;o skret kiszek... Bleh!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Zamilowanie do marmite (ekstrakt z drozdzy rozsmarowywany na chlebie), curry (prawdopodobnie wiecej indyjskich restauracji jest w UK niz w Indiach) i chili (czy oni naprawde lubia wypalac sobie kubki smakowe?)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-749746860506561939?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/749746860506561939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/12-prawd-o-brytyjczykach.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/749746860506561939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/749746860506561939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/12-prawd-o-brytyjczykach.html' title='12 Prawd o Brytyjczykach'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Z9bFg_P70Gc/TVu_s2Gci8I/AAAAAAAAQ5I/7QgB3jOhmR8/s72-c/butty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-1676098596307886068</id><published>2011-02-09T23:45:00.002Z</published><updated>2011-02-09T23:49:07.109Z</updated><title type='text'>Maly Kotek Duzy Kotek</title><content type='html'>&lt;div class="mobile-photo" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;W zeszla sobote odebralam Chiare z Cardiff. Jak widac sroga zima po&amp;nbsp;raz kolejny zamienila moja kocia ksiezniczke w zakoltuniona lwice...&amp;nbsp;:)&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Fryzjer zamowiony na 3 marca.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="mobile-photo" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="mobile-photo" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TVMnJF6T1CI/AAAAAAAAQ44/pAhcdqCfyZM/s1600/photo%2B1-740013.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="298" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571840201146487842" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TVMnJF6T1CI/AAAAAAAAQ44/pAhcdqCfyZM/s400/photo%2B1-740013.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="mobile-photo" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WnJy6mJMMk0/TVMnJlRha7I/AAAAAAAAQ5A/1o3KvMAiLjc/s1600/photo%2B2-741893.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="400" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571840209565346738" src="http://1.bp.blogspot.com/-WnJy6mJMMk0/TVMnJlRha7I/AAAAAAAAQ5A/1o3KvMAiLjc/s400/photo%2B2-741893.JPG" width="299" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja jutro lece do Guy'a na Majorke... :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-1676098596307886068?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/1676098596307886068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/maly-kotek-duzy-kotek.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/1676098596307886068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/1676098596307886068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/maly-kotek-duzy-kotek.html' title='Maly Kotek Duzy Kotek'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TVMnJF6T1CI/AAAAAAAAQ44/pAhcdqCfyZM/s72-c/photo%2B1-740013.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-2868181670965291381</id><published>2011-02-04T22:44:00.001Z</published><updated>2011-02-04T22:51:39.477Z</updated><title type='text'>Z innej bajki...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mając w tajskim mieszkaniu rodziców Guy'a od ponad tygodnia, postanowiliśmy zostawić ich samych sobie i wybrać się na wycieczkę. Jako, że ja jeszcze nigdy nie wyjechałam z wyspy, którą jest Phuket, wymyśliłam sobie Krabi. Guy był jak najbardziej "za", rodzice nie mieli nic przeciwko, więc zarezerwowaliśmy hotel i 25 stycznia ruszyliśmy w drogę. Podróż samochodem nie trwała długo - 2,5 godziny wystarczyły by dojechać do celu, a widoki po drodze zapierały dech w piersiach.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="480" marginheight="0" marginwidth="0" scrolling="no" src="http://maps.google.co.uk/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=nai+thon,+thalang,+thailand&amp;amp;daddr=123+Moo.+3,+Tumbol+Nong+Talay+123,+Krabi,+Tailandia,+_th+81000,+Thailand+(The+Tubkaak+Krabi+Boutique+Resort)&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=FWDsegAdYJ3bBSEB_uW_DrMacg%3BFSB4ewAdZsXiBSFnSoQa-gsKHA&amp;amp;mra=ls&amp;amp;sll=8.095941,98.872833&amp;amp;sspn=0.388166,0.575409&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=8.154399,98.53775&amp;amp;spn=0.648432,0.878906&amp;amp;z=10&amp;amp;output=embed" width="640"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://maps.google.co.uk/maps?f=d&amp;amp;source=embed&amp;amp;saddr=nai+thon,+thalang,+thailand&amp;amp;daddr=123+Moo.+3,+Tumbol+Nong+Talay+123,+Krabi,+Tailandia,+_th+81000,+Thailand+(The+Tubkaak+Krabi+Boutique+Resort)&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=FWDsegAdYJ3bBSEB_uW_DrMacg%3BFSB4ewAdZsXiBSFnSoQa-gsKHA&amp;amp;mra=ls&amp;amp;sll=8.095941,98.872833&amp;amp;sspn=0.388166,0.575409&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=8.154399,98.53775&amp;amp;spn=0.648432,0.878906&amp;amp;z=10" style="color: blue; text-align: left;"&gt;View Larger Map&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dosyć szybko po wyjeździe z wyspy i skierowaniu się na wschód, krajobraz zaczął się zmieniać. W prowincji Phang Nga i Krabi królują wysokie pojedyncze wapienne skały. Teren jest ogólnie dość płaski, jednak co chwilę widać takiego wapiennego olbrzyma, porośniętego bujnie dżunglą. Mnie to najbardziej kojarzy się z filmem "Avatar" i wiszącymi w powietrzu górami, które w nim pokazano. Co prawda po wygooglowaniu okazuje się, że James Cameron zainspirował się skałami z Chin, ale ja i tak się czułam, jakbym przejeżdżała przez Pandorę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvD1_eOaUI/AAAAAAAAQpo/N8zjIRgTw1M/s1600/P1250006.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvD1_eOaUI/AAAAAAAAQpo/N8zjIRgTw1M/s320/P1250006.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvEJSzCZ5I/AAAAAAAAQps/9WC5R1y4eTg/s1600/P1250009.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvEJSzCZ5I/AAAAAAAAQps/9WC5R1y4eTg/s320/P1250009.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvEdFFYOCI/AAAAAAAAQpw/dpc_OFNWzr8/s1600/P1250014.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvEdFFYOCI/AAAAAAAAQpw/dpc_OFNWzr8/s320/P1250014.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvEr3HwZmI/AAAAAAAAQp0/eQFRjHb0SCM/s1600/P1250024.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvEr3HwZmI/AAAAAAAAQp0/eQFRjHb0SCM/s320/P1250024.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Troszkę padało po drodze, ale nam to zupełnie nie przeszkadzało.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvFKt48XWI/AAAAAAAAQp8/JCshdj04LgQ/s1600/P1250031.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvFKt48XWI/AAAAAAAAQp8/JCshdj04LgQ/s320/P1250031.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvFbwreXkI/AAAAAAAAQqA/M-tfU1g2RFc/s1600/P1250033.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvFbwreXkI/AAAAAAAAQqA/M-tfU1g2RFc/s320/P1250033.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvFts8snQI/AAAAAAAAQqE/LS0gIGiYD6Q/s1600/P1250035.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvFts8snQI/AAAAAAAAQqE/LS0gIGiYD6Q/s320/P1250035.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvF_Yea4GI/AAAAAAAAQqI/kRew1Nq5d68/s1600/P1250037.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvF_Yea4GI/AAAAAAAAQqI/kRew1Nq5d68/s320/P1250037.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvGQmch0YI/AAAAAAAAQqM/o3SWk8Tan6U/s1600/P1250048.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvGQmch0YI/AAAAAAAAQqM/o3SWk8Tan6U/s320/P1250048.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zwróćcie uwagę na stan dróg w Tajlandii. :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ta dwudniowa wyprawa miała być romantycznym przeżyciem i ucieczką od komputera (Guy spędzał z nim bardzo dużo czasu pracując) i od teściowej. Już po przyjeździe do hotelu okazało się, że jesteśmy we właściwym miejscu. Hotel wygrał jakiś tam plebiscyt na najbardziej romantyczne miejsce w tej części Tajlandii i od momentu wyjścia z samochodu czuliśmy się bardzo wyjątkowo. Guy zarezerwował dla nas kolację w hotelowej restauracji i pani kierownik hotelu osobiście zanalizowała ze mną menu na wieczór, żeby się upewnić, że będzie nam smakować. Pomyślałam sobie, że to świetny sposób na ocieplenie stosunków z klientem, szczególnie, że hotel nie był wielki (42 pokoje) i łatwo było zapamiętać kto był kim.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Gdy przyszedł czas by udać się do pokoju, zostałam ponownie pozytywnie zaskoczona. Otóż zaprowadzono nas do willi z prywatnym basenem, tuż przy samej plaży. My wciąż płaciliśmy za standardowy pokój, ale widocznie Guy'a prośba o ładny widok, została wysłuchana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6egSSFmI/AAAAAAAAQus/2OnjbBFadIA/s1600/P1250055.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6egSSFmI/AAAAAAAAQus/2OnjbBFadIA/s320/P1250055.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wanna na świeżym powietrzu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6f8kAtXI/AAAAAAAAQu0/5vJ7pSBDjOo/s1600/P1250057.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6f8kAtXI/AAAAAAAAQu0/5vJ7pSBDjOo/s320/P1250057.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Prysznic na świeżym powietrzu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6ulYfpxI/AAAAAAAAQv4/Nx6ya0265ac/s1600/P1250071.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6ulYfpxI/AAAAAAAAQv4/Nx6ya0265ac/s320/P1250071.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nasz taras&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6oErMAWI/AAAAAAAAQvI/HDfh14eENZo/s1600/P1250061.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6oErMAWI/AAAAAAAAQvI/HDfh14eENZo/s320/P1250061.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Sypialnia na piętrze&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6vw9BGJI/AAAAAAAAQwA/3wRwXTTct-8/s1600/P1250072.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6vw9BGJI/AAAAAAAAQwA/3wRwXTTct-8/s320/P1250072.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok z zewnątrz&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6xX5D-_I/AAAAAAAAQwI/eqOE70RVgrA/s1600/P1250073.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="243" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6xX5D-_I/AAAAAAAAQwI/eqOE70RVgrA/s320/P1250073.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nasz prywatny stolik śniadaniowy a za nim już plaża&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Wszystko było piękne i idealne i po prostu nie mogło być lepiej. Plaża, choć niezbyt szeroka, była bardzo urokliwa, a wystające z morza wapienne skały nadawały okolicy bajkowego czaru. Nasz dzień spędziliśmy na leniuchowaniu - był pyszny tajski lunch, później SPA z masażami a wieczorem ładnie się ubraliśmy i poszliśmy na kolację.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;I tu okazało się, że nasz stolik został przygotowany poza restauracją, a dokładniej na plaży, pod drzewkiem, otoczony światełkami i kwiatami... Guy przyznał się, że przeczytał w ofercie hotelu o tym i poprosił o przygotowanie dla nas kolacji właśnie w tym miejscu. Mieliśmy naszą prywatną kelnerkę, pyszne jedzonko, ciszę i spokój (poza szumem morza) i najbardziej romantyczną atmosferę, jaką można sobie wyobrazić.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6_pbetQI/AAAAAAAAQxE/WwE70tKVZjU/s1600/P1250100.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx6_pbetQI/AAAAAAAAQxE/WwE70tKVZjU/s320/P1250100.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7AURWDQI/AAAAAAAAQxM/NnD3UA2n8i4/s1600/P1250102.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7AURWDQI/AAAAAAAAQxM/NnD3UA2n8i4/s320/P1250102.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7BNYGfDI/AAAAAAAAQxU/fYI-jNnT1OU/s1600/P1250103.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7BNYGfDI/AAAAAAAAQxU/fYI-jNnT1OU/s320/P1250103.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7CnfBKZI/AAAAAAAAQxk/RJzfw_7OAKM/s1600/P1250107.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7CnfBKZI/AAAAAAAAQxk/RJzfw_7OAKM/s320/P1250107.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7D8_VjfI/AAAAAAAAQx0/tARXPgTxWio/s1600/P1250111.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7D8_VjfI/AAAAAAAAQx0/tARXPgTxWio/s320/P1250111.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7GKTSNJI/AAAAAAAAQyM/Kn4uO51aoqk/s1600/IMG_4465.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7GKTSNJI/AAAAAAAAQyM/Kn4uO51aoqk/s320/IMG_4465.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7G_P5FRI/AAAAAAAAQyU/uYJQc-93fro/s1600/IMG_4496.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7G_P5FRI/AAAAAAAAQyU/uYJQc-93fro/s320/IMG_4496.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Dosyć szybko zorientowałam się, że trochę to wszystko za piękne, żeby można to było uznać za przypadek... No i nie musiałam długo czekać. Po daniu głównym, a przed deserem poproszono nas o wypuszczenie chińskiego lampionu do nieba, do tego przyszła trzyosobowa kapela z gitarą, altówką i tamburynem i zagrali tylko dla nas. Jak już lampion poleciał, to gdyby Guy się nie oświadczył w tym momencie, uznałabym to za totalną stratę wyjątkowej chwili. No, ale mój mężczyzna mnie nie rozczarował i bardzo ładnie poprosił mnie o rękę. Oczywiście się zgodziłam a w nagrodę dostałam pierścionek, którego nie widziałam od ponad trzech lat...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7HsNfdII/AAAAAAAAQyc/WIsaFtOXdns/s1600/IMG_4530.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7HsNfdII/AAAAAAAAQyc/WIsaFtOXdns/s320/IMG_4530.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7FNfRcyI/AAAAAAAAQyE/6dqNHGFMC1I/s1600/P1250123.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx7FNfRcyI/AAAAAAAAQyE/6dqNHGFMC1I/s320/P1250123.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Niektórzy znają historię pierścionka z szafirem, który moja babcia dostała na 25 lub 35 rocznicę ślubu od dziadka. Po babci śmierci, zaczęłam sama nosić ten pierścionek, do momentu, kiedy na promie w Dartmouth, w czerwcu 2007r., szafir się poluzował i wypadł, prawdopodobnie do rzeki Dart. Dramat był wielki, ponieważ była to piękna pamiątka po babci oraz, jak się później okazało, bardzo cenna pamiątka, którą trzeba było ubezpieczyć a nie zgubić. Gdy miesiąc później zaczęłam spotykać się z Guy'em, opowiedziałam mu historię pierścionka a on wziął, co z niego zostało i powiedział, że zobaczy co da się zrobić. Od tamtej pory pierścionka nie widziałam a gdy od czasu do czasu pytałam Guy'a, czy wie, gdzie on jest, byłam zbywana. Stwierdziłam, że Guy prawdopodobnie pierścionek zgubił i nie chce się przyznać. Oczywiście prawda była inna. Już od długiego czasu czekał w nim nowy, wielki szafir birmański, tylko Guy nie do końca wiedział jak się oświadczyć ( a pomysłów miał całkiem sporo). Szafir to nietypowy kamień na zaręczyny, co bardziej boli Guy'a niż mnie, ale ja wolę mieć coś znaczącego od babci i Guy'a niż brylant bez historii. Z resztą praktycznie wybraliśmy już moją obrączkę i ta będzie się błyszczeć! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx5k_L1TYI/AAAAAAAAQrM/QtMBYJNkpXg/s1600/IMG_0393.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx5k_L1TYI/AAAAAAAAQrM/QtMBYJNkpXg/s320/IMG_0393.jpg" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx5lWZzGDI/AAAAAAAAQrU/8jyiIdivqsY/s1600/IMG_0399.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx5lWZzGDI/AAAAAAAAQrU/8jyiIdivqsY/s320/IMG_0399.jpg" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx5mJAxJAI/AAAAAAAAQrc/WHCf7uGm9-0/s1600/IMG_0400.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUx5mJAxJAI/AAAAAAAAQrc/WHCf7uGm9-0/s320/IMG_0400.jpg" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Od wtorku, 25 stycznia, jestem więc szczęśliwie zaręczona. Ślub planujemy na rok 2012. Ja myślałam o maju, ale wrzesień jest dogodniejszy dla potencjalnych gości. Wstępnie zarezerwowałam salę w Bydgoszczy na 15 września, ale mamy jeszcze dużo czasu, żeby wszystko dokładnie zaplanować. Mam nadzieje, że po bajkowych zaręczynach, będziemy mieli bajkowy ślub a potem będziemy żyć długo i szczęśliwie. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Poniżej link do pełnego albumu z zaręczynowej wycieczki i do strony hotelu, który nas uszczęśliwił. :) Następnego dnia wracaliśmy przez wertepy, żeby zobaczyć więcej okolicy. Okolica piękna, choć samochód ledwo przeżył.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(https://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/HaneczkaOnline/Engagement?authkey=Gv1sRgCJqT0JWC4rWe2QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="https://lh6.googleusercontent.com/__PEH405s1u8/TUx5h143lOE/AAAAAAAAQ4w/cOe8ztw2lZQ/s160-c/Engagement.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/HaneczkaOnline/Engagement?authkey=Gv1sRgCJqT0JWC4rWe2QE&amp;amp;feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Engagement&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;The Tubkaak Boutique Resort Hotel:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;http://www.tubkaakresort.com/&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-2868181670965291381?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/2868181670965291381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/z-innej-bajki.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2868181670965291381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2868181670965291381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/02/z-innej-bajki.html' title='Z innej bajki...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TUvD1_eOaUI/AAAAAAAAQpo/N8zjIRgTw1M/s72-c/P1250006.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-5999096849390992938</id><published>2011-01-31T16:55:00.001Z</published><updated>2011-01-31T17:01:33.329Z</updated><title type='text'>Powrót do rzeczywistości</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już dwie noce spędziłam w domu i po raz drugi obudziłam się przed 6. Ogólnie, to nie wyobrażam sobie codziennego wstawania w totalnych ciemnościach, ale zauważyłam, że w ten sposób dzień jest dłuższy i da się więcej zrobić. Muszę to zapamiętać. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy wyjechał o 6 rano z domu i jest w drodze na lotnisko Gatwick. Długa droga, ale nie miał innych lotów na Majorkę. Biedactwo, miał podwyższoną temperaturę wczoraj i nawet się nie zrelaksował, ponieważ musieliśmy wymienić wodę rybkom w wielkim akwarium (robota dla dwojga). No, ale poleżał wieczorem na kanapie, ja go spakowałam a po kilku paracetamolach i rutinoscorbinie i przespaniu się, poczuł się troszkę lepiej. Wiem, że bardzo nie chciał wracać do pracy, ale taki los - gdyby chciał spędzić więcej czasu w domu, musielibyśmy wrócić z Tajlandii kilka dni wcześniej i zostawić tropiki na cześć zerowych temperatur, niedziałającego ogrzewania, wiecznie mokrych okien (od kondensacji) i trzech swetrów na raz. Brr.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedyna radość z powrotu do domu, to to, że zobaczyliśmy Poppy i że za tydzień odbiorę Chiarę. Poppy urosła przez te kilka tygodni i wygląda już jak prawdziwa dorosła Dalmatynka. Podobno bawiła się dobrze we wszystkich trzech domach i nie sprawiała większych kłopotów(poza faktem, że goniła owce na wsi u Caron, więc Mark nie mógł jej zabierać na obchód pól - największa dawka ruchu dla tamtejszych psów, ponieważ muszą biec za kładem). Psinka nam kuleje troszkę jak chodzi, ale zapomina o bólu, kiedy jest na dworze i chce się bawić. Caron rozmawiała z weterynarzem, który podejrzewa naciągnięty mięsień, ale ja sama wybiorę się dzisiaj po kolejną opinię, ponieważ trwa to już od jakiegoś czasu i może znajdzie się jakiś zastrzyk, który by ból uśmierzył.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz troszkę więcej o Tajlandii. Wiem, że skończyłam opisywać wydarzenia jakiś czas temu, ale jak wspominałam, miałam troszkę problemów z samopoczuciem. Nic poważnego, więc martwić się nie trzeba, (ciąża też nie), ale praktycznie przeleżałam w łóżku i na kanapie około trzech tygodni. Przytyłam też dość sporo z tego powodu, choć nie objadałam się jak w zeszłym roku. Pierwszy raz na siłownię zawitałam około 2 tygodni temu i teraz pracuję nad zrzuceniem zbędnego tłuszczyku. W wyniku ogólnej niedyspozycji, dużo się nie wydarzyło, co by było warte opisania. Udało nam się jednak zorganizować kolejnego grilla, tym razem imprezę-niespodziankę z okazji 65-tych urodzin jednego z sąsiadów - Phil'a. Przyjechali też rodzice Guy'a (Guy spędził z nimi trzy dni w Bangkoku), więc ich też trzeba było pozabawiać. Teściowa oczywiście przyprawiła nas oboje alergii na swoim punkcie, ale jako, że ja się szybko uczę, to też opanowałam nieprzebywanie z nią w jednym pomieszczeniu a już szczególnie sam na sam, do perfekcji. Nauczyłam się też przekierowywać jej uwagę na inne osoby, więc poza kilkoma minimalnymi spięciami, pobyt Carole i Reg'a nie odbił się na naszym zdrowiu psychicznym. No i naczynia zawsze były pomyte, a pranie, które ja wkładałam do pralki, po moim powrocie było zawsze wywieszone, a potem poskładane i poprasowane. Szkoda, że właśnie tego nie mam na codzień. :) Byliśmy wszyscy razem na kilku lunchach, kolacjach i imprezach. Wszyscy na około są bardzo zgrani (prawdopodobnie z powodu wspólnego wroga - dewelopera, który wciąż nie zarejestrował mieszkań jako gotowych do użytku i przekazania właścicielom) i każdy dzień to okazja do zabawy. Mam sporo zdjęć (link poniżej) dla ciekawskich. Ogólna sielanka, więc może się zrobić cieplej od oglądania. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wraz z paczką sąsiadów z naszego budynku i rodzicami wzięliśmy udział jednego wieczoru w przedstawieniu komediowo-akrobatycznym połączonym z pięcio-daniową kolacją. Naprawdę było na co patrzeć. A Guy miał nawet okazję wystąpić w przedstawieniu. Biedny został wyciągnięty na scenę i kazano mu udawać kowboja przed około 5 minut. Oczywiście zrobił to genialnie, ale ile się tremy najadł, to już inna sprawa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jak już wydobrzałam, to wreszcie z Guy'em wybraliśmy się na nurkowanie z zaprzyjaźnioną szkółką. Było nas aż czworo i pierwsze zanurzenie nie poszło mi za dobrze. Prawdopodobnie fakt, że nie robiłam tego od roku, brak kondycji, kiepska widoczność i cisnąca maska sprawiły, że było mi źle pod wodą, byłam na granicy paniki i po około 30 minutach zasugerowałam Guy'owi wynurzenie się, co ten przyjął pozytywnie. Doczekaliśmy aż Jens (właściciel szkołki) wraz z innym turystą wrócą z powrotem na łódź, przenieśliśmy się w okolice Koh Waeo (taka malutka wysepka, gdzie w zeszłym roku obserwowałam moje rybki) i już następne zanurzenie było o niebo lepsze, choć też nie do końca się zrelaksowałam (na wszelki wypadek trzymałam Guy'a za rękę). Jens &amp;nbsp;robił zdjęcia, więc mała kolekcja jest do obejrzenia poniżej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;PS. Notkę wklejam kilka godzin później. Okazało się, że ilość zdjęć przerosła możliwości internetu i udostępnianie ich zajmuje więcej czasu niż przewidziałam... Guy doleciał na Majorkę a Poppy dostala srodek antyzapalny i zakaz biegania. Biedactwo. To jak bobasowi zabronic plakac - one to maja w naturze... :(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="text-align: center; width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/HaneczkaOnline/PhuketDec2010Jan2011?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="http://lh4.ggpht.com/__PEH405s1u8/TUbT1oJIuoE/AAAAAAAAQoI/m2ZttGvm5uM/s160-c/PhuketDec2010Jan2011.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/HaneczkaOnline/PhuketDec2010Jan2011?feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Phuket, Dec 2010-Jan 2011&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/HaneczkaOnline/DinnerShowPalazzoTheatrePhuketJan2011?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="http://lh6.ggpht.com/__PEH405s1u8/TUa5eJkc5ZE/AAAAAAAAP2o/WjmGzH-uRKI/s160-c/DinnerShowPalazzoTheatrePhuketJan2011.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/HaneczkaOnline/DinnerShowPalazzoTheatrePhuketJan2011?feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Dinner Show, Palazzo Theatre, Phuket, Jan 2011&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/HaneczkaOnline/DivingKohWaeoPhuketJan2011?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="http://lh6.ggpht.com/__PEH405s1u8/TUa6FZ1HbYE/AAAAAAAAP2k/HVx_hFN06_w/s160-c/DivingKohWaeoPhuketJan2011.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/HaneczkaOnline/DivingKohWaeoPhuketJan2011?feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Diving, Koh Waeo, Phuket, Jan 2011&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: 194px;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td align="center" style="background: url(http://picasaweb.google.com/s/c/transparent_album_background.gif) no-repeat left; height: 194px;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/HaneczkaOnline/PhilS65thPhuketJan2011?authkey=Gv1sRgCNS348-kwN2ErwE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img height="160" src="http://lh4.ggpht.com/__PEH405s1u8/TUZ3Tf5NZdE/AAAAAAAAQoQ/WYVNMZnBIcM/s160-c/PhilS65thPhuketJan2011.jpg" style="margin: 1px 0 0 4px;" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/HaneczkaOnline/PhilS65thPhuketJan2011?authkey=Gv1sRgCNS348-kwN2ErwE&amp;amp;feat=embedwebsite" style="color: #4d4d4d; font-weight: bold; text-decoration: none;"&gt;Phil's 65th, Phuket, Jan 2011&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-5999096849390992938?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/5999096849390992938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/01/powrot-do-rzeczywistosci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5999096849390992938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5999096849390992938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/01/powrot-do-rzeczywistosci.html' title='Powrót do rzeczywistości'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/__PEH405s1u8/TUbT1oJIuoE/AAAAAAAAQoI/m2ZttGvm5uM/s72-c/PhuketDec2010Jan2011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-4177907513626614537</id><published>2011-01-29T23:10:00.000Z</published><updated>2011-01-29T23:10:01.357Z</updated><title type='text'>Na szybko</title><content type='html'>Przepraszam wszystkich za cisze. Nie wiem czemu nie dalam rady nic napisac przez taki dlugi czas. W każdym razie żyję i to całkiem nieźle. Będę pisać niedługo, może nawet jutro (choć to Guy'a jedyny dzień w domu przed wyjazdem do pracy), a mam troszkę do opisania, więc pewnie będzie w kawałkach. Dzisiaj wróciliśmy do Torquay po bardzo męczącej podróży i idziemy spać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-4177907513626614537?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/4177907513626614537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/01/na-szybko.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4177907513626614537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4177907513626614537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/01/na-szybko.html' title='Na szybko'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-5078812223591579191</id><published>2011-01-05T16:07:00.000Z</published><updated>2011-01-05T16:07:04.899Z</updated><title type='text'>Foto-notka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie za dobrze się ostatnio czuję, więc zamiast wysilać się na notkę, postanowiłam wkleić kilka zaległych zdjęć. Ale najpierw:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cc0000;"&gt;WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cc0000;"&gt;NIECH WASZ KAŻDY KOLEJNY DZIEŃ JEST LEPSZY OD POPRZEDNIEGO!&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O Sylwestrze chyba nie będę pisać. Nie miałam aparatu, ale obrazek można sobie wyobrazić: My plus około 12 sąsiadów (wraz z dziećmi) w restauracji na plaży. Zjedliśmy dobrą kolację a o północy (o 18 czasu polskiego) plaża rozświetliła się dzięki ogromowi sztucznych ogni. Każda knajpka miała czym się pochwalić, więc spektakl trwał przez około 40 minut. Wesoła atmosfera, życzenia noworoczne, dobre slowa i te sprawy i o 2 byłam już w łóżku. Zadowolona. (Nie pamiętam, czy opisywałam zeszłoroczny sylwester, totalnie zepsuty przez rozhisteryzowaną teściową, ale mając taką perspektywę, impreza w tym roku była idealna!)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz zdjęcia. Na początek Guy'a najnowsza zabawka: katamaran. Dokładnie smartkat (więcej informacji &lt;a href="http://smartkat.com.pl/"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;), czyli nadmuchiwany katamaranek, który mieści się w dwie dwudziesto kilku kilogramowe (Ma ktoś pojęcie jak to się pisze??) torby i który dla wprawionego amatora rozkłada się w ciągu 20-30 minut. Jest na nim miejsce dla dwóch osób i jest idealny na kilkugodzinne wyprawy wzdłuż brzegów Phuket. Guy zabawkę kocha, a największy problem ma z wiatrem, który jak zniknął, tak niechętnie wraca w tym sezonie... :) Zdjęcia z pierwszego dnia, czyli chrztu kata:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSJjxChfXI/AAAAAAAAPO4/6OUoYjzF55I/s1600/PC200002.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSJjxChfXI/AAAAAAAAPO4/6OUoYjzF55I/s400/PC200002.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Guy gotowy do wyprawy i Om - barman z naszej ulubionej restauracji. &lt;br /&gt;Chłopaki razem serfują i bawią się w wodzie.. :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSJpZL4IWI/AAAAAAAAPO8/qYs6xD6cO7g/s1600/PC200004.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSJpZL4IWI/AAAAAAAAPO8/qYs6xD6cO7g/s400/PC200004.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Cztery litery Guy'a i katamaranu...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSJuLzStEI/AAAAAAAAPPA/0jkVc6MWW54/s1600/PC200006.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSJuLzStEI/AAAAAAAAPPA/0jkVc6MWW54/s400/PC200006.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wyprawa na głęboką wodę (gdyby tylko wiatr powiał...)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSJyxqi6xI/AAAAAAAAPPE/7mg0ZCwI70U/s1600/PC200009.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSJyxqi6xI/AAAAAAAAPPE/7mg0ZCwI70U/s400/PC200009.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W razie czego można poprosić tajskich rybaków, żeby poholowali (jeszcze nie było potrzeby)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze zestaw, który pochodzi z bankietu, na który zostaliśmy zaproszeni w połowie grudnia. Impreza organizowana była przez kilka firm, między innymi przez agenta super-jachtów z Phuket, Gordona, który jest dobrym znajomym Guy'a. Oprócz tego kontrahent wykonujący ogromną robotę na Majorce dla Guy'a jachtu, też sponsorował imprezę, więc dostaliśmy zaproszenia od obu stron, drugi rok z rzędu. Całe przedsięwzięcie trwało trzy dni i miało na celu zbliżenie do siebie załóg różnych super-jachtów, które bawią w tej chwili w okolicach Phuket. Pomimo zaproszenia na regaty i wszelkie drinki, kolacje i inne, my pojawiliśmy się dopiero na końcowej imprezie. Bankiet odbywał się w stałym miejscu przy plaży obok Surin Beach, w hotelu, w którym spędziliśmy dwa tygodnie latem 2009 (niegdyś "Chedi", dziś "Surin"). Jedzenie było oczywiście palce lizać i w formie bufetu, więc po przystawce, nie przejmując się pachnącą pieczenią z wołowiny kobe i innymi mięsiwami, udałam się prosto do deserów i tam zabawiłam troszkę dłużej, a nawet dwa razy (wszystko przygotowywane w hotelowej kuchni: lody kokosowe, serniki, ciasta, tarty, creme brulee... mniam!). Były przemówienia i tańce a na koniec puszczanie lampionów, które co niektórzy już pewnie znają z Polski, ponieważ pojawiają się na weselach coraz częściej. Towarzystwo dopisało i bawiliśmy się naprawdę dobrze. Wpadliśmy też na plażę obok, gdzie bawiły się załogi (bankiet był dla osób ważnych jak Guy, hehe), ale po kilku kwadransach zmyliśmy się do domu, odwożąc cztery osoby na tylnym siedzeniu z powrotem do hotelu. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSRNG2XkbI/AAAAAAAAPPM/G8yBigRNBIk/s1600/PC180002.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSRNG2XkbI/AAAAAAAAPPM/G8yBigRNBIk/s400/PC180002.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Dekoracja stołu.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSRZHB5iTI/AAAAAAAAPPQ/V1H_2eFhoaQ/s1600/PC180009.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSRZHB5iTI/AAAAAAAAPPQ/V1H_2eFhoaQ/s400/PC180009.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Po dwie złote rybki na stół. &amp;nbsp;(Nie zostały zjedzone. :))&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSRmdHIioI/AAAAAAAAPPU/7-b5tsjskuo/s1600/PC180011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSRmdHIioI/AAAAAAAAPPU/7-b5tsjskuo/s400/PC180011.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Bukiet z owoców. Za każdym razem podziwiam artystów za te dzieła sztuki...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSR0XcqxtI/AAAAAAAAPPY/0S9KCYVYIn8/s1600/PC180014.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSR0XcqxtI/AAAAAAAAPPY/0S9KCYVYIn8/s400/PC180014.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Bufet z przekąskami, w tym moje ulubione goong sarong (chrupiące krewetki zawiniętę w makaronowe nitki - w koszyku po prawej)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSR-jkKdZI/AAAAAAAAPPc/TFh1k1k8KNg/s1600/PC180017.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSR-jkKdZI/AAAAAAAAPPc/TFh1k1k8KNg/s400/PC180017.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Guy również zaszalał przy deserach.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSSKj0OPQI/AAAAAAAAPPg/VxkxS6g7-Vs/s1600/PC180020.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSSKj0OPQI/AAAAAAAAPPg/VxkxS6g7-Vs/s400/PC180020.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nasze towarzystwo przy stole - coś mi nie wyszło to zdjęcie z zaskoczenia :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSSY2h8BkI/AAAAAAAAPPk/MKXqZL3ZYD0/s1600/PC180023.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSSY2h8BkI/AAAAAAAAPPk/MKXqZL3ZYD0/s400/PC180023.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Deserowego szaleństwa ciąg dalszy...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSSdfnHUBI/AAAAAAAAPPo/23mzhx_WZ4U/s1600/PC180027.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSSdfnHUBI/AAAAAAAAPPo/23mzhx_WZ4U/s400/PC180027.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W zatoce widać światła z zakotwiczonych jachtów.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSSoNydCpI/AAAAAAAAPPs/wqxpyn4e0eE/s1600/PC180036.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSSoNydCpI/AAAAAAAAPPs/wqxpyn4e0eE/s400/PC180036.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Światełko do nieba.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSS0mAo04I/AAAAAAAAPPw/R4AF6nLAdds/s1600/PC180037.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSS0mAo04I/AAAAAAAAPPw/R4AF6nLAdds/s400/PC180037.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSTBEJ2o8I/AAAAAAAAPP0/yJOrt0SdS_M/s1600/PC180038.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSTBEJ2o8I/AAAAAAAAPP0/yJOrt0SdS_M/s400/PC180038.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zaraz odleci!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSTFa9eEaI/AAAAAAAAPP4/22k4GMz7LBw/s1600/PC180042.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSTFa9eEaI/AAAAAAAAPP4/22k4GMz7LBw/s400/PC180042.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;I poleciał...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jednak się zmęczyłam. Idę spać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cc0000;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-5078812223591579191?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/5078812223591579191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/01/foto-notka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5078812223591579191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5078812223591579191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2011/01/foto-notka.html' title='Foto-notka'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TSSJjxChfXI/AAAAAAAAPO4/6OUoYjzF55I/s72-c/PC200002.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-669232471081677174</id><published>2010-12-30T18:08:00.001Z</published><updated>2010-12-30T18:09:49.195Z</updated><title type='text'>Święta, Święta i Po Świętach...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tydzień minął nam bardzo ciekawie i dosyć przyjemnie. Jako, że z polską wigilią pożegnałam się już jakiś czas temu, nie naciskałam i tym razem na jakiekolwiek tradycje (szczególnie, że w Phuket polskiego sklepu nie znajdę by zamówić w nim karpia i inne produkty), poza jedną: udało mi się namówić Guy'a na rozpakowanie jednego prezentu przed pójściem spać... :) Święta więc mieliśmy typowo angielskie. Ranek spędziliśmy na podłodze, rozpakowując prezenty spod malutkiej choinki udekorowanej pamiątkami z Patong - turystycznego miasteczka ze słynną ulicą Bangla Road wypełnioną barami i paniami, u których często widoczne jest jabłko Adama... Guy oczywiście musiał pobiec na plażę z deską do boogie boarding i pobawić się z falami, zanim o 13:30 pojawiliśmy się na świątecznym obiedzie u sąsiadów.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nasza choinka&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzFqMusoCI/AAAAAAAAPNg/QUm_IGR36G0/s1600/162771_10150108843656742_761081741_7403457_7058268_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzFqMusoCI/AAAAAAAAPNg/QUm_IGR36G0/s400/162771_10150108843656742_761081741_7403457_7058268_n.jpg" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzFr8zzUzI/AAAAAAAAPNk/LiIuyIcQkNM/s1600/47658_10150108844231742_761081741_7403479_6558424_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzFr8zzUzI/AAAAAAAAPNk/LiIuyIcQkNM/s400/47658_10150108844231742_761081741_7403479_6558424_n.jpg" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sąsiedzi to Nick - Walijczyk i jego żona Carol - Kenijka. Przygotowali oni typowo brytyjski świąteczny posiłek, a mianowicie pieczonego indyka, ziemniaki, brukselki, inne warzywa i sos do pieczeni. Do tego pikantna zupa pomidorowa a na deser przyniesiony przez nas (kupiony w UK) "christmas pudding", czyli ciasto bakaliowe, podawane na płonąco z brandy i budyniowym sosem waniliowym (custard). Oprócz nas, zaproszeni byli również inni sąsiedzi: Phil i Verena (również made in UK), przebywająca w gościnie siostra Carol - Evelyn i znajomy Nick'a z Australii - Rob. Atmosfera była bardzo rozluźniona i pod wieczór rozpoczęły się tańce pod kierownictwem dwóch Afrykanek. Ja oczywiście odpuściłam sobie picie alkoholu i wszyscy się dziwili, że mimo wszystko i tak się dobrze bawiłam. Zabawa zakończyła się około północy i resztę swiąt spędziliśmy w dwójkę obijając się.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Od lewe: Nick, Verena, Phil, Rob, Ja i Guy&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzF-PSy9NI/AAAAAAAAPNo/cCpyk8MBsUU/s1600/166149_1763094005690_1489306993_31895084_4369966_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzF-PSy9NI/AAAAAAAAPNo/cCpyk8MBsUU/s400/166149_1763094005690_1489306993_31895084_4369966_n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pyszne jedzenie&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzF_bjuHdI/AAAAAAAAPNs/2jvDHu7N-7Y/s1600/164835_1763094325698_1489306993_31895088_4361852_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzF_bjuHdI/AAAAAAAAPNs/2jvDHu7N-7Y/s400/164835_1763094325698_1489306993_31895088_4361852_n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tańcujący Phil z Evelyn&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzGCjCSLhI/AAAAAAAAPNw/DBil9nH8eMs/s1600/166249_1763094965714_1489306993_31895094_624774_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzGCjCSLhI/AAAAAAAAPNw/DBil9nH8eMs/s400/166249_1763094965714_1489306993_31895094_624774_n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tak sie bawią Kenijki i para 60-latków&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzGOC39mfI/AAAAAAAAPN0/r2jQUVekxW0/s1600/PC250015.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzGOC39mfI/AAAAAAAAPN0/r2jQUVekxW0/s400/PC250015.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W poniedziałek kolejny sąsiad - Sergiej (Rosjanin) zorganizował imprezę w restauracji przy plaży w celu nauczenia wszystkich picia rosyjskiej wódki i sprzedania im jednej z wilii, które obecnie budowane są kilka kilometrów od naszej plaży. Ja nie miałam zbyt wielkiej chęci uczestniczenia w imprezie i też miałam dobrą wymówkę, gdyż umówiłam się na ten wieczór z Evelyn, że ta zaplecie mi warkoczyki na głowie. Skończyłyśmy około 22 i kiedy wyglądając jak rodowita Kenijka (no niezupełnie), dołączyłam do towarzystwa na plaży, zdążyłam zjeść talerz ogórków konserwowych (prawdopodobnie zagrycha) i kilka krewetek i lunął taki deszcz, że impreza się zakończyła w jednej chwili.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Evelyn i Ja w warkoczykach&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzGzU_mvoI/AAAAAAAAPN4/PlcdYZLOiRw/s1600/166181_1764816768758_1489306993_31899446_3898988_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzGzU_mvoI/AAAAAAAAPN4/PlcdYZLOiRw/s400/166181_1764816768758_1489306993_31899446_3898988_n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;We wtorek była nasza kolej na zaproszenie gości. Guy kocha swojego grilla, więc nakupowaliśmy steków i hamburgerów, ja upiekłam nóżki kurze, kiełbaski i ziemniaki w mundurkach, przygotowałam sałatki i przekąski i około 30 osób (sąsiedzi, szkoła nurkowania i dwójka znajomych Guy'a) pojawiło się w naszych progach w celu zjedzenia wszystkiego (dosłownie! ale nie zabrakło jedzenia, po prostu resztki były dojadane przez całą noc do ostatniego gościa). Wyglądało na to, że wszyscy się dobrze bawili, gdyż impreza trwała od 18:30 do 4 rano, kiedy to ostatni Nigel od nas wyszedł. Guy ma pokaźny zbiór alkoholu, jeszcze z zeszłego roku, kiedy przemycił sobie na jachcie zakupy z Langkawi (strefa wolnocłowa). Poszły 3 wódki (w tym dwie nasze plus połowa Belvedere), sporo Jacka Daniels'a, trochę dżinu, tequili i mnóstwo wina i piwa. Śmieszne, bo Guy na pytania gości, co mają ze sobą przynieść, mówił, że piwo, bo to jedyny alkohol, którego nie mieliśmy. Mimo wszystko sam kupił zgrzewkę Heinekena. Po imprezie zostało nam około 3 razy tyle, ponieważ praktycznie każdy coś przyniósł... Będzie na następną imprezę. Znowu były tańce (Evelyn i Carol, a jakże!) i zabawy i szoty i wspaniała atmosfera. Tylko ciężko było wstać następnego dnia i sprzątać to wszystko!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Znowu tańce&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHHCM4gVI/AAAAAAAAPN8/vHx4rf1an-Q/s1600/163681_1764819168818_1489306993_31899472_6687644_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHHCM4gVI/AAAAAAAAPN8/vHx4rf1an-Q/s400/163681_1764819168818_1489306993_31899472_6687644_n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHJC3sodI/AAAAAAAAPOA/bs4GBJkag1o/s1600/166575_1764818888811_1489306993_31899469_6141593_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHJC3sodI/AAAAAAAAPOA/bs4GBJkag1o/s400/166575_1764818888811_1489306993_31899469_6141593_n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;5/6 dzieci uczestniczących w imprezie&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHK9Kqf4I/AAAAAAAAPOE/levkMg9jbh8/s1600/166583_1764817328772_1489306993_31899451_7270392_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHK9Kqf4I/AAAAAAAAPOE/levkMg9jbh8/s400/166583_1764817328772_1489306993_31899451_7270392_n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Towarzystwo na tarasie&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHa0NwMZI/AAAAAAAAPOI/XEqmDmuBias/s1600/PC280018.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHa0NwMZI/AAAAAAAAPOI/XEqmDmuBias/s400/PC280018.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Część towarzystwa w jadalni (głownie nurkowie)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHe9sHlsI/AAAAAAAAPOM/N6eL1CC9rEc/s1600/PC280022.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHe9sHlsI/AAAAAAAAPOM/N6eL1CC9rEc/s400/PC280022.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;Guy rozdaje tequilę&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHjoM6StI/AAAAAAAAPOQ/DwUKcsrTkJw/s1600/PC280037.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHjoM6StI/AAAAAAAAPOQ/DwUKcsrTkJw/s400/PC280037.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;tequila&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHwWwAQFI/AAAAAAAAPOU/8VLI2hRO7fY/s1600/PC280042.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzHwWwAQFI/AAAAAAAAPOU/8VLI2hRO7fY/s400/PC280042.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A na koniec ja dzisiaj wieczorem, po rozpleceniu warkoczyków :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzH8pLJ_OI/AAAAAAAAPOY/tUZ6tTaeApQ/s1600/PC300054.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzH8pLJ_OI/AAAAAAAAPOY/tUZ6tTaeApQ/s400/PC300054.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-669232471081677174?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/669232471081677174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/swieta-swieta-i-po-swietach.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/669232471081677174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/669232471081677174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/swieta-swieta-i-po-swietach.html' title='Święta, Święta i Po Świętach...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRzFqMusoCI/AAAAAAAAPNg/QUm_IGR36G0/s72-c/162771_10150108843656742_761081741_7403457_7058268_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-8184300800047650311</id><published>2010-12-24T09:11:00.002Z</published><updated>2010-12-24T09:14:05.579Z</updated><title type='text'>Życzenia</title><content type='html'>&lt;div style="margin: 0px auto 10px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRRjzHXBmDI/AAAAAAAAPNE/R33_kB4hlLo/s1600/IMG_0218.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="416" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRRjzHXBmDI/AAAAAAAAPNE/R33_kB4hlLo/s640/IMG_0218.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="clear: both; text-align: CENTER;"&gt;&lt;a href="http://picasa.google.com/blogger/" target="ext"&gt;&lt;img align="middle" alt="Posted by Picasa" border="0" src="http://photos1.blogger.com/pbp.gif" style="-moz-background-clip: initial; -moz-background-inline-policy: initial; -moz-background-origin: initial; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; border: 0px none; padding: 0px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-8184300800047650311?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/8184300800047650311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/8184300800047650311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/8184300800047650311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/blog-post.html' title='Życzenia'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRRjzHXBmDI/AAAAAAAAPNE/R33_kB4hlLo/s72-c/IMG_0218.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-2931696488135984768</id><published>2010-12-24T05:55:00.000Z</published><updated>2010-12-24T05:55:50.358Z</updated><title type='text'>Pa-pa stary szablonie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj weszłam na bloga, chciałam zmienić jedną malutką rzecz i... zepsułam wszystko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie spędziłam dwie godziny szukając szablonu i wrzucając wszelkie dodatki. Nie lubię zmian. Znowu muszę się przyzwyczajać... :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-2931696488135984768?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/2931696488135984768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/pa-pa-stary-szablonie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2931696488135984768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2931696488135984768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/pa-pa-stary-szablonie.html' title='Pa-pa stary szablonie'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-4779170989530823086</id><published>2010-12-22T17:23:00.000Z</published><updated>2010-12-22T17:23:32.281Z</updated><title type='text'>Dylemat</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Cały dzisiejszy dzień (po tym jak już wstałam, posprzątałam i zjadłam śniadanie) spędziłam na plaży i na Guy'a najnowszej zabawce. Tylko nie jestem pewna, czy powinnam teraz Wam o tym pisać. Większość z Was marznie i narzeka na ilość śniegu i wszelkie utrudnienia z tym związane, a ja sobie tyłek smażę w 30 stopniach. Na Facebooku już mnie opieprzono. Blog jednak jest całkiem mój i teoretycznie mogę pisać co chcę i wrzucać zdjęcia tym bardziej. Dlatego się waham. Czy jest ktoś, kogo uczucia rażę wpisami o ładnej pogodzie, ciepłej wodzie i soku z arbuza??&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRIynpaqx5I/AAAAAAAAPMc/df9Cu0JhD24/s1600/PC200012.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRIynpaqx5I/AAAAAAAAPMc/df9Cu0JhD24/s400/PC200012.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-4779170989530823086?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/4779170989530823086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/dylemat.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4779170989530823086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4779170989530823086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/dylemat.html' title='Dylemat'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TRIynpaqx5I/AAAAAAAAPMc/df9Cu0JhD24/s72-c/PC200012.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-408145155744609090</id><published>2010-12-17T17:34:00.002Z</published><updated>2010-12-24T09:14:48.575Z</updated><title type='text'>Nie do końca zgodnie z planem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie było żadnego kite surfingu, ani nurkowania. W morzu też jeszcze nie byłam a w basenie tylko dwa razy. Mnie wciąż leci z nosa jakby cały mózg mi wyciekał a Guy ma cowakacyjne sensacje żołądkowe, które stara się wyleczyć, ale też za nic nie przejdzie na choćby 24-godzinną głodówkę. Wczoraj też wyjechał po zakupy po 16 a wrócił do domu o 4 rano, pijany i kochany. Po drodze zajrzał do Patong, czyli turystycznej miejscowości, w której zatrzymali się dwaj majtkowie Tim i Ben, w drodze do domu w Nowej Zelandii. Chłopcy upili mi faceta tak, że zostawił samochód z zakupami zaparkowany w Patong a do domu wrócił taksówką i do teraz nie jest pewien ile za tę taksówkę zapłacił... Dzisiaj Tim i Ben przyjechali samochodem do nas, po ówczesnym zapłaceniu kary za niewłaściwe parkowanie i odblokowaniu kół samochodu. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dni nam upływają dosyć szybko, choć wcale nie robimy zbyt wiele. Troszkę opalania, troszkę chorowania, troszkę sprzątania, troszkę gotowania, troszkę telewizji i xBoxa i dzień się kończy. No ale dla Guy'a to są prawdziwe wakacje, na które ciężko zapracował i niech robi, co mu się tylko podoba. :) Ja jeszcze codziennie koresponduję z panią, którą zatrudniliśmy do wyprowadzania Poppy raz dziennie, a która od dzisiaj do przyszłego czwartku ma Poppy u siebie w domu, ponieważ Carole nie mogła znieść żywiołu psa i jej notorycznej chęci zjedzenia choinki wraz z ozdobami. W sumie, to jestem spokojniejsza, że Poppy jest u kogoś, kto nie narzeka na nią i kto docenia nasze kochane psisko i rozumie szczeniacki nadmiar energii.. :) W czwartek Poppy pojedzie z rodzicami Guy'a na wieś do Caron i tam wszyscy spędzą &amp;nbsp;święta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec zdjęcie, które dzisiaj moja uczelnia z Cardiff zamieściła na Facebooku i dla porównania kilka fotek z Phuket...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQuda0jfbBI/AAAAAAAAPLw/OS7YHVUDDis/s1600/166409_10150375928020008_36082185007_16256454_4859577_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQuda0jfbBI/AAAAAAAAPLw/OS7YHVUDDis/s400/166409_10150375928020008_36082185007_16256454_4859577_n.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Cardiff University, source: Facebook.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQudx5GFb4I/AAAAAAAAPL0/bJoPpa3Pcs0/s1600/IMG_0357.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQudx5GFb4I/AAAAAAAAPL0/bJoPpa3Pcs0/s400/IMG_0357.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Nad basenem&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQueEF_LqKI/AAAAAAAAPL8/X5E-a1sMzDs/s1600/PC170032.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQueEF_LqKI/AAAAAAAAPL8/X5E-a1sMzDs/s400/PC170032.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Plaża po deszczu&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQuekEtoQ7I/AAAAAAAAPMA/BSzqrMqLQiU/s1600/PC170021.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQuekEtoQ7I/AAAAAAAAPMA/BSzqrMqLQiU/s400/PC170021.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Zmiksowany arbuz, moja codzienna porcja owoców w knajpce po drugiej stronie ulicy.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-408145155744609090?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/408145155744609090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/nie-do-konca-z-godnie-z-planem.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/408145155744609090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/408145155744609090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/nie-do-konca-z-godnie-z-planem.html' title='Nie do końca zgodnie z planem'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQuda0jfbBI/AAAAAAAAPLw/OS7YHVUDDis/s72-c/166409_10150375928020008_36082185007_16256454_4859577_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-3323082951382840906</id><published>2010-12-13T00:47:00.000Z</published><updated>2010-12-13T00:47:48.352Z</updated><title type='text'>Krótko o poranku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, czy to przez przeziębienie, czy przez pomieszanie gorącego z zimnym (klimatyzacja), ale spałam w nocy całe cztery godziny, po czym obudziłam się na siusiu przed 6 i już nie zasnęłam. Doczekałam aż zrobiło się jasno, wymknęłam się z sypialni i na tarasie skończyłam czytać książkę. Jestem wyspana, co dziwi mnie bardzo, ale co ja się będę kłócić z organizmem. Może to być też efekt solpadeine, czyli paracetamolu z kofeiną i czymś jeszcze, którym się leczę i pewnie jeszcze przed południem mnie zetnie z nóg na parę godzin...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A w planach na dzisiaj jest wyprawa na plażę obok do Nai Yang (my jesteśmy w Nai Thon), gdzie Guy będzie pobierał naukę kite-surfingu. Mnie to nie rajcuje, szczególnie jak sobie wyobrażam te kilkumetrowe wyskoki i szarpnięcia latawca, ale chętnie popatrzę na zawodowców. Ja bym sobie ponurkowała, ale i morze jest nie-teges i przeziębienie nie pozwoliłoby mi zejść pod wodę. Poza tym (proszę się nie śmiać) jest mi zimno (o 7:30 temperatura powietrza to 26'C). Nie tak jak było w UK, ale nie kręci mnie wchodzenie do wody na razie. Na plaży wieje a basen jest chłodnawy. Całkiem mi dobrze o suchej stopie. :) Poczytam książkę albo pójdę na siłownię, jak już będę mogła oddychać (z gardłem lepiej, tylko kicham jak kot).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-3323082951382840906?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/3323082951382840906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/krotko-o-poranku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3323082951382840906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3323082951382840906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/krotko-o-poranku.html' title='Krótko o poranku'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6461295203589099117</id><published>2010-12-12T08:18:00.000Z</published><updated>2010-12-12T08:18:20.157Z</updated><title type='text'>W "drugim domu"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na początek informacja, że dzisiaj moje Dziecko Chrzestne kończy pięć lat. Czas leci jak głupi, bo przecież dopiero co wyjechałam z Polski i on się urodził, a już&amp;nbsp;tyle się wydarzyło. Kubuś nie tylko &amp;nbsp;chodzi, gada, skacze, pyskuje, ale też uczy się angielskiego, liczy w różnych językach i jest najkochańszym szkrabem pod słońcem! Kubusiowi życzymy wszystkiego najlepszego a i tak Ciocia będzie dzwonić o jakiejś ludzkiej godzinie... ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz o Tajlandii:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesteśmy już na miejscu. Dolecieliśmy w piątek późno wieczorem po praktycznie 24 godzinach podróży (licząc od wyjazdu z Torquay). Lot do Hong Kongu przespałam od kolacji do śniadania, czyli jakieś osiem godzin, a potem mieliśmy 3 godziny przesiadki na lot do Phuket i 3,5-godzinny lot. Do tego mieliśmy ze sobą tyle bagażu, że aż nie chce nam się wierzyć. Z Virgin Atlantic jest łatwo, ponieważ w pierwszej klasie można ze sobą zabrać 96 kg w trzech walizkach, plus sprzęt sportowy i dwa bagaże podręczne. Za to z Air Asia już nie jest tak fajnie i wszystko zostało na lotnisku skrupulatnie zważone, podliczone i zainkasowane. Wyszło nam, że przewieźliśmy do Tajlandii 190 kg bagażu! Wszystko przez ambicje Guy'a by zostać mistrzem paddle boarding (ta duża deska surfingowa z wiosłem), kite surfing (surfowanie za pomocą latawca) i nurkowania. Do tego mieliśmy po wielkiej walizce każde z nas i ciężkie torby podręczne (a w środku xBox, dwa laptopy, media player i inne "niezastąpione" sprzęty). Powiedzmy, że Ryan air by nas nawet z połową tego dobytku na pokład nie wpuścił, no ale się udało i już jesteśmy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sobotę spędziliśmy rozpakowując się a dzisiaj będziemy kończyć układanie naszych skarbów. Sezon turystyczny, który na ogół o tej porze jest już w pełni, jeszcze się do końca nie zaczął, gdyż wciąż wieją monsuny, pomimo, że wiatr powinien &amp;nbsp;był zmienić kierunek w listopadzie. Jest więc bardzo gorąco, szczególnie nad basenem, ale na plaży wieje od morza mocny wiatr (bardzo przyjemny!), morze jest wzburzone, ratownicy pilnują, by nikt się nie kąpał i plaża jest zaśmiecona "prezentami", które są wciąż nanoszone falami. Jeszcze z tydzień, dwa i powinno być już dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Póki co, ja mam chore gardło, nawet do basenu jeszcze nie weszłam i klimatyzacja mnie zupełnie rozłożyła. Do tego nie mogłam spać, bo tak mnie bolało, przez co Guy też się nie wyspał i oboje wstaliśmy &amp;nbsp;o 13. W środku nocy wyniosłam się do salonu, zrobiłam sobie herbaty z miodem (solą nie chcę płukać, chyba że mi wcale się nie poprawi), podjadłam czekolady i przeczytałam większość książki Farley'a Mowat'a: "Never cry wolf", czyli "Nie taki straszny wilk" w polskiej wersji. Książkę tę poleciła mi mama, jak byłam młodsza i tak ją sobie czytałam od czasu do czasu. W listopadzie znalazłam ją w pudłach, które przewoziłam od Adama do Taty i postanowiłam przeczytać ponownie prawdziwą historię &amp;nbsp;naukowca, który wybrał się w kanadyjskie lasy by obserwować tamtejsze wilki. Książka jest tak sprawnie napisana, że każdy nie-biolog mógłby się nią zachwycić, a ja po pięciu stronach stwierdziłam, że nie muszę jej już czytać po polsku i z ciekawości zamówiłam sobie używaną książkę w oryginale. No i zachwycam się nią teraz po angielsku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To by było na tyle. Zdjęć jeszcze nie mam, poza jednym - Guy na lotnisku w Hong Kongu przewożący swoją deskę i bagaże. Nie było łatwo. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQSDhls8YrI/AAAAAAAAPLg/bXA978hMKJc/s1600/photo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQSDhls8YrI/AAAAAAAAPLg/bXA978hMKJc/s320/photo.jpg" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6461295203589099117?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6461295203589099117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/w-drugim-domu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6461295203589099117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6461295203589099117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/w-drugim-domu.html' title='W &quot;drugim domu&quot;'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TQSDhls8YrI/AAAAAAAAPLg/bXA978hMKJc/s72-c/photo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7364739960193739386</id><published>2010-12-09T20:11:00.000Z</published><updated>2010-12-09T20:11:30.735Z</updated><title type='text'>Lecimy</title><content type='html'>Siedze juz w poczekali na lotnisku. Lecimy pierwsza klasa, wiec przed chwila zjadlam kolacje, popijam ja szampanem a za chwile ide na nawilzajacy zabieg na twarz... Kocham Guy'a dzisiaj za te ciezko zbierane punkty na karcie kredytowej, ktore pozwalaja nam latac (i czekac na lot!) w taki sposob... :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odezwe sie z Tajlandii!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7364739960193739386?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7364739960193739386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/lecimy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7364739960193739386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7364739960193739386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/lecimy.html' title='Lecimy'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-753231468924728856</id><published>2010-12-05T22:20:00.000Z</published><updated>2010-12-05T22:20:43.374Z</updated><title type='text'>Doleciał!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I już jest w pubie! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień był troszkę dłuższy niż przewidywałam. Zgodnie z planem wstałam wcześnie, zapakowałam kota z walizką i psa z kością do auta i ruszyłam w drogę do Walii. Chiara się troszkę w drodze zdenerwowała, a że wypuściłam ją z klatki, to zrobiła w jakimś celu kupkę do siatki na zakupy (pustej całe szczęście). Na wszelki wypadek zamknęłam jednak kota w klatce a siatkę wyrzuciłam do kosza na najbliższej stacji...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TPwOSWbBeLI/AAAAAAAAPIg/JlevgCUSaxI/s1600/photo+1-1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TPwOSWbBeLI/AAAAAAAAPIg/JlevgCUSaxI/s320/photo+1-1.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy w międzyczasie dzwonił obwieszczając, że lot powinien się odbyć, więc mój mężczyzna powinien być dzisiaj w domu. W pewnym momencie wymyślił też, że skoro już jestem w drodze, to mogłabym go odebrać z lotniska w Bristolu. Zrezygnował więc z wynajmu samochodu i nakazał przyjechać po siebie około 16:40. Ja dokładnie w południe dojechałam do Cardiff i zamiast dosłownie wyładować kota, napić się herbatki, wysiusiać Poppy i wracać do domu, zostałam na dłużej. Poppy na czas wypakowywania Kocia, została umieszczona w ogródku, co jej nie do końca przypadło do gustu, więc szybciutko z Ceri zabrałyśmy ją na spacer. I tutaj przeżyłam wielkie zdziwienie, mianowicie Ceri mieszka na skraju wielkiego parku, w dodatku ogrodzonego, więc idealnego do wyprowadzania psów. My jednak musiałyśmy ten park obejść w ramach spaceru, ponieważ.... park został zamknięty z powodu mrozów. Podobno chodzi o oblodzone ścieżki, no ale przecież chodnik na około parku też jest oblodzony (co za różnica w porównaniu z nigdy nie zamarzającym Torquay!), a w dodatku przecież łatwiej się chodzi po trawie, bo na niej nie można się poślizgnąć... Nie wiem i nie rozumiem. Brytyjczycy panikują, jak zwykle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamknięty park wyszedł nam jednak na dobre, gdyż po drodze spotkałyśmy ciocię Ceri, która wraz z mężem, synami i psem Tai'em, wybierała się na spacer. Pojechaliśmy w okolice rzeki Taff, w centrum miasta za zamkiem. Miejsce to odkryłam wracając kiedyś piechotą z egzaminów do domu a potem jeździłam tam rowerem (też mieszkałam nad rzeką). Okazuje się, że Cardiffowska populacja właścicieli psów, w słoneczne grudniowe popołudnie, wybiera właśnie to miejsce na swoje przechadzki. Poppy wybiegała się za wszystkie czasy z Tai'em i innymi czworonogami, a my zatrzymaliśmy się w kawiarence na świeżym powietrzu na szybką herbatkę i panini. Nie wiem, czy to różnica w klimacie, ale pomimo zlodowaconej ziemi i śniegu na trawie, było mi o wiele cieplej niż na codziennych nie-śnieżnych spacerach w Torquay...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec, po powrocie do Ceri domu, pożegnałam się z Chiarą, życzyłam wszystkim Wesołych Świąt i ruszyłam w drogę na lotnisko. Guy przyleciał o czasie (nareszcie!), oczywiście przywitał się najpierw z podekscytowaną skaczącą Poppy i w końcu nasza trójka wróciła w gęstej mgle do domu! A że datę wylotu do Tajlandii zmieniliśmy, to też mamy całe trzy dni na pakowanie i może nawet jakieś kino lub kolację w restauracji... Guy też po pizzy, herbatce i przytulaniu przed telewizorem ("Time traveller's wife" - bardzo lubię!), stwierdził, że skoro już jest w domu, to szkoda będzie przegapić cotygodniowy niedzielny pub quiz i spotkanie z Jerrym. No i poszedł, co w sumie mi pasuje, bo w mieszkaniu jest wciąż "lekki" (delikatnie mówiąc) nieporządek... Idę sprzątać!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniżej Ceri spacerująca z Poppy wokół zamkniętego parku, Poppy wyrywająca patyk labradoodlowi i jeszcze niżej Poppy biegająca z Tai'em po lasku...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TPwOnGSQvmI/AAAAAAAAPIo/lwB75VK2Efc/s1600/photo+4-1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TPwOnGSQvmI/AAAAAAAAPIo/lwB75VK2Efc/s320/photo+4-1.JPG" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TPwOTyq3yxI/AAAAAAAAPIk/3PPdnyvgWyw/s1600/photo+1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TPwOTyq3yxI/AAAAAAAAPIk/3PPdnyvgWyw/s320/photo+1.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TPwOo77rIWI/AAAAAAAAPIs/zdqfEplnsXc/s1600/photo+5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TPwOo77rIWI/AAAAAAAAPIs/zdqfEplnsXc/s320/photo+5.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-753231468924728856?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/753231468924728856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/dolecia.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/753231468924728856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/753231468924728856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/dolecia.html' title='Doleciał!'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TPwOSWbBeLI/AAAAAAAAPIg/JlevgCUSaxI/s72-c/photo+1-1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7757941755686968624</id><published>2010-12-04T19:18:00.000Z</published><updated>2010-12-04T19:18:26.194Z</updated><title type='text'>Nie leci</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znowu marzenia o chłopaku, który wyjdzie rano z psem legły w gruzach...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy rano pojechał na lotnisko dowiedzieć się jak tam jego bagaż się ma, a przy okazji dowiedział się, że jego dzisiejszy lot jest również odwołany.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zarezerwowaliśmy następny na jutro. Guy ma też bilet na prom do Barcelony na jutrzejszy wieczór (wcześniej się nie dało). Z Barcelony również jest problem, żeby gdziekolwiek pociągiem dojechać, bo wszyscy mają ten sam problem: zamknięte niebo nad Hiszpanią. Okazało się, że jednak piechotą facet do domu nie wróci, więc obdzwoniłam dziś Virgin Atlantic i Air Asia i pozmieniałam daty lotów o 3 dni. Odwołałam też opiekę nad Poppy, bo uda nam się spotkać z rodzicami, więc psa przekażemy im osobiście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do Tajlandii lecimy w czwartek. I tej wersji będę się trzymać!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7757941755686968624?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7757941755686968624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/nie-leci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7757941755686968624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7757941755686968624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/nie-leci.html' title='Nie leci'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7769409009696639603</id><published>2010-12-03T20:16:00.000Z</published><updated>2010-12-03T20:16:45.600Z</updated><title type='text'>Leci i leci...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy leci i dolecieć nie może...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najpierw Trevor nie mógł wylecieć z Gatwick przez dwa dni i Guy musiał zostać w pracy i na niego czekać. Nareszcie Trevora śnieg z UK wypuścił, Guy miał wykupiony kolejny lot na dzisiaj, kapitanowie spotkali się na lotnisku i przekazali sobie pałeczkę (czyt. dokumenty, tzw. "hand over notes"), po czym Guy się odprawił, poszedł do bramki i... obsługa lotów zastrajkowała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy zostaje na kolejny dzień na Majorce. Właśnie zarezerwowałam mu lot EasyJetem do Bristolu na jutrzejszy wieczór, ale to już naprawdę coraz mniej czasu się robi na cokolwiek... Usłyszałam, że polecimy do Tajlandii w poniedziałek, choćby i piechotą Guy miał wracać z Majorki... Trzymam go za słowo. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam też nadzieję, że to nie moja wina, bo codziennie od tygodnia sobie myślę, że mi się tak nie chce sprzątać, że najlepiej by było jakby Guy jeszcze nie wracał... Hmm... To ja może lepiej już wszystko dzisiaj posprzątam i po prostu będę czekać...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7769409009696639603?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7769409009696639603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/leci-i-leci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7769409009696639603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7769409009696639603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/leci-i-leci.html' title='Leci i leci...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-8978893923799279111</id><published>2010-12-02T11:44:00.003Z</published><updated>2010-12-03T20:20:11.372Z</updated><title type='text'>Miało być już dobrze...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A wcale nie jest.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Guy miał dzisiaj przylecieć, ale nie przyleci, bo drugi kapitan nie może wylecieć z Londynu przez śnieg. Już drugi raz Guy zmienia datę wylotu. Teraz mówi, że będzie w sobotę, ale kto wie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W niedzielę muszę jechać do Cardiff z Chiarą, ale wszyscy się o mnie boją (bo śnieg) i sama też zaczęłam się przejmować. Do tego Guy musi być już w domu, bo Poppy trzeba z kimś zostawić na te kilka godzin.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze ogrzewanie mam wciąż do dupy a i dołączyła do niego woda. Prysznic mam letni i z niskim ciśnieniem. Całe szczęście po całym dniu dzwonienia do hydraulika, ten odebrał i obiecał przyjść po 17. Na ogół jak tak mówi, to mogę się go spodziewać jutro do południa. Nieważne, byle coś zrobił.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest już prawie 12 a ja siedzę w szlafroku wciąż. Z Poppy wyszłam o 6 rano, bo płakała, więc chociaż poleżałam dłużej w łóżku z tym głupim nastrojem. Normalnie mam ochotę zasnąć i obudzić się w Tajlandii. I niech sprawy załatwiają się same.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze gdzieś zniknęły mi opcje formatowania tekstu na bloggerze i nie mogę wyjustować. Wrrr.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-8978893923799279111?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/8978893923799279111/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/miao-byc-juz-dobrze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/8978893923799279111'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/8978893923799279111'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/12/miao-byc-juz-dobrze.html' title='Miało być już dobrze...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-3844570178805162333</id><published>2010-11-30T21:18:00.003Z</published><updated>2010-11-30T21:27:58.978Z</updated><title type='text'>I już</title><content type='html'>Do następnego listopada 11 miesięcy. A za godzinie, zgodnie z tradycją:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="430" height="266"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cYCkFTyADJ0?fs=1&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x402061&amp;amp;color2=0x9461ca"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cYCkFTyADJ0?fs=1&amp;amp;hl=en_US&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x402061&amp;amp;color2=0x9461ca" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="430" height="266"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszystko staje się piękniejsze... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-3844570178805162333?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/3844570178805162333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/i-juz.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3844570178805162333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3844570178805162333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/i-juz.html' title='I już'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-1846905179387913087</id><published>2010-11-30T00:38:00.000Z</published><updated>2010-11-30T00:38:06.776Z</updated><title type='text'>Ale jestem zła!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Normalnie aż się popłakałam. To ostatnio normalne u mnie, bo listopadowy nastrój nie sprzyja uśmiechom i pogodzie ducha, więc popłakuję sobie z różnych powodów od czasu do czasu. No ale teraz po prostu jestem wkurzona!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostawiłam Poppy na kilka godzin, żeby pomóc znajomym i posiedzieć u nich w domu ze śpiącą Georginą, w czasie kiedy oni odbywali przedoperacyjne rodzinne spotkanie. Graham, czyli głowa rodu Number 7, jutro wybiera się do szpitala na operację usuwania guza z jelit. Emocji mężczyzna nie okazuje, toteż nikt nie wie, co tak naprawdę senior myśli o tym wszystkim, ale i tak rodzina go dzielnie wspiera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja wróciwszy do domu po 3.5 wieczornych godzinach (pies powinien spać), zastałam duży pokój pokryty wszystkim, co pies znalazł w kartonie, do którego odkładałam produkty recyclingowe. Nie zdziwiło mnie to, bo czasem się już Poppy takie wybryki zdarzały, ale tym razem wśród śmieci znalazłam też listki po witaminach z mojego stolika nocnego (psi pysk jedzie rybą, bo były tam kapsułki z Omega-3), zjedzone opakowanie tabletek żurawinowych (tabletki rozrzucone na podłodze raczej psu nie smakowały) i strzępy moich dwóch ulubionych zdjęć mamy, które też były na stoliku. Zdjęcia jutro będę sklejać, choćby nie wiem jak małe kawałki tam były.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydaje mi się, że przez to, że jestem z Poppy cały czas każdego dnia, nie wpłynęło to zbyt dobrze na jej sposób radzenia sobie z samotnością. Wcześniej nie miałam takich problemów, ale od dłuższego czasu faktycznie, rzadko ją zostawiałam. Wiem, że kiedy była u rodziców, to też w ciągu godziny jak ją samą zostawili, dorwała się do lekarstw, które były w papierowej torbie, w misce na szafce w kuchni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem zła. I na psa i na siebie. Nie przewidziałam i teraz się wkurzam. Chyba za te zdjęcia mamy najbardziej. Nawet zadzwoniłam do Guy'a, żeby mu ponarzekać, ale pewnie spał bo nie odebrał. Jutro też Poppy zostawiam i to w ciągu dnia. Tym razem pochowam wszystko z jej zasięgu. Niech się od nowa przyzwyczaja, że nie ma tak dobrze, że zawsze ktoś jest w domu. Ale ja jej teraz nie lubię!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za to spotkałyśmy się dzisiaj z nową opiekunką Poppy, która zajmie się nią przez trzy dni przed powrotem rodziców Guy'a z wakacji. Hanna (tak jak ja!) ma ślicznego labradoodla (labrador i pudel w jednym), z którym Poppy zaprzyjaźniła się momentalnie, więc nie mam najmniejszych wątpliwości, że będzie jej dobrze w nowym domu przez te 3 dni, a potem zapewne z radością i ku braku zadowolenia Carole, Poppy przeniesie się do rodziców i tam będzie rozrabiać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uff, napisałam coś i już mi trochę lepiej. Idę spać, bo jutro pewnie kolejny dzień z niesforną dalmatynką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-1846905179387913087?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/1846905179387913087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/ale-jestem-za.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/1846905179387913087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/1846905179387913087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/ale-jestem-za.html' title='Ale jestem zła!'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-8928215684139904316</id><published>2010-11-28T13:42:00.000Z</published><updated>2010-11-28T13:42:45.744Z</updated><title type='text'>Zima, zima, zima a tu śniegu ni ma...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, że w Polsce zima już jest, śnieg też i że wszyscy już myślą o białych świętach. Jakieś dwa dni po tym jak polska populacja moich znajomych na facebooku cieszyła się z pierwszego śniegu, w Wielkiej Brytanii również zrobiło się białawo. Na północy już ogłoszono paraliże, studenci z Cardiff publikują zdjęcia swoich ogródków i corocznie rozstawianego Winter Wonderland (takiego wesołego miasteczka, z łyżwami, karuzelą i grzanym winem) a w Torquay śniegu nie widać, nie słychać i tylko zimno jest jak na biegunie. Ogrzewanie włączyłam na maksa, staram się dogrzewać farelką, ubrana jestem warstwowo i nic. Ręce nawet mi marzną... Wszystko wina taty Guy'a, który budując mieszkanie, w bardzo idiotyczny aczkolwiek atrakcyjny sposób, zabudował kaloryfer. W ten sposób kaloryfer grzeje od środka wielkie pudło pod oknem a temperatura pokoju pozostawia sporo do życzenia. W sypialni jest troszkę lepiej, ponieważ tu kaloryferem jest ławeczka, która się ślicznie nagrzewa i dlatego obok niej posłanie ma Poppy. Do tego z najcieplejszego pomieszczenia w mieszkaniu - łazienki (podłogowe plus grzejnik do ręczników) również do sypialni wpada trochę ciepełka. Niestety nie starcza tego na resztę mieszkania i dlatego przymarzam w nim i prawie para z ust mi się wydobywa. Wcześniej nie było to problemem, gdyż praktycznie nikt tu zimą nie mieszkał - teraz dopiero Guy zaczyna się zastanawiać co z tym fantem zrobić. Oczywiście pocieszam się myślą, że 6 grudnia będę już w drodze do ciepłych krajów, ale jak na razie po tygodniu nienarzekania, złamałam się i wyemigrowałam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzę teraz na dywanie w salonie w dużym domu, przy bijącym ciepłem kominku i czekam aż się pokój nagrzeje, żebym mogła się przenieść na kanapę. Rodzice Guy'a wyjechali do Egiptu na spływ Nilem i wrócą dopiero po naszym wyjeździe. Zdaję sobie sprawę, że narażam się niemiłosiernie na gniew "teściowej", jako że wpuściłam psa do salonu, w którym zmienione zostały poszewki na kanapy ze zwykłych na jedwabne. Poza tym pies pewnie naniesie jakiegoś tam brudu i zostawi włosy w różnych miejscach. Nie mniej mam to wszystko gdzieś i wolę posiedzieć sobie w ciepełku i później posprzątać i zwalić wszelką winę na Guy'a (jako, że jego ona i tak nie lubi), niż nabawić się przeziębienia w mieszkaniu. Przyniosłam sobie gazety do czytania, lunch do odgrzania i Guy'a nowiutki komputer, który mu zagospodarowuję i sama przy okazji się go uczę, gdyż to owoc firmy Apple.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niech już ten listopad się skończy. Tegoroczny trwa stanowczo za długo i nie wpływa zbyt dobrze na moje samopoczucie. Jeszcze dwa dni i obejrzę tradycyjnie "Love actually", pójdę spać i obudzę się w grudniu. Następnego dnia przyjedzie Guy, spędzimy weekend pakując się, w niedzielę zawiozę Chiarę do Ceri, a w poniedziałek podrzucimy Poppy jej nowej opiekunce i wyruszymy w długą drogę do kraju z ciepłym morzem, arbuzami i chłopcami przebranymi za panie... :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-8928215684139904316?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/8928215684139904316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/zima-zima-zima-tu-sniegu-ni-ma.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/8928215684139904316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/8928215684139904316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/zima-zima-zima-tu-sniegu-ni-ma.html' title='Zima, zima, zima a tu śniegu ni ma...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-3562355627229292716</id><published>2010-11-23T00:41:00.000Z</published><updated>2010-11-23T00:41:04.348Z</updated><title type='text'>Po polsku</title><content type='html'>&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Nie mam coś weny, oj nie mam. Codziennie sobie mówię, że na pewno coś napiszę, a tu albo za wcześnie i mam cały dzień, albo coś akurat robię i nagle już jest wieczór i nic mi się nie chce... Świetnie, w sumie to oznaka, że mało się dzieje. A teraz to wybierałam się spać i tylko weszłam na &lt;a href="http://demotywatory.pl/"&gt;Demotywatory&lt;/a&gt;, zobaczyć co tam nowego się znalazło i zaczęłam się tak chichrać do komputera, że się rozbudziłam i zdecydowałam strzelić notkę. A co!&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Jak można się domyśleć, jestem w domu, od ponad tygodnia z resztą. Pobyt w Polsce zaliczam do udanych. W Bydgoszczy pomieszkałam przez dwa dni u kochanej Cioci Kasi i Maciejki, praktycznie tylko tam śpiąc, bo dnie spędzałam skacząc z jednego spotkania na drugie. Widziałam się z garstką znajomych, wpadłam do kościoła, wyściskałam Dziecko Chrzestne i zbudowałam z nim statek podwodny z LEGO a na koniec odwiedziłam groby Mamy i Babci. Później spędziłam dwie noce u Taty na wsi - nawet Pana Sąsiada poznałam i jego koty, psy i krowy. Te ostatnie dają prawdziwe ciepłe świeże mleko - nie to co te angielskie tutaj! ;)))) &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Ostatnia część wycieczki odbyła się w Warszawie. Mieszkałam u Aśki i razem z nią i jej Kubą ciekawie spędziliśmy czas. Nawet poznałam Kuby mamę - eksperta w dziedzinie medycyny naturalnej (czyt. bardzo miła "czarownica"). Nie dość, że zaprosiła mnie na obiad, to jeszcze zdiagnozowała czując mój puls i oglądając język. Dostałam "receptę" na eliksir z ziółek i obkupiwszy połowę zielarni teraz wypróbowuję działanie magicznego płynu (trzy razy dziennie przez trzy tygodnie). &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;W stolicy udało mi się również spotkać z Zuzką, która przyjechała specjalnie dla mnie z Lublina na kawę w Słonecznych Tarasach, a także z Jędrkiem - przyjacielem z corocznych wakacji w Borach Tucholskich, z którym nie widzieliśmy się od 1999 roku. Jak ja lubię takie spotkania. Zupełnie różni od siebie ludzie wspominają dzieciństwo i opowiadają sobie całe "dorosłe" życie...&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Oczywiście tydzień wystarczył bym ledwo mieściła się w spodnie, a ani razu nie zjadłam sernika od Sowy! Na koniec doleciałam do Londynu, tzn. na Luton, skąd po dwóch godzinach jazdy autobusem, pociągiem, dwoma liniami metra i taksówką dotarłam do nowej miejscówki Beaty. Dla zainteresowanych informacja, że Beatka studiuje teraz ambitnie bioinformatykę w celu zostania panią magister. Jakiś czas temu jej romantyczna znajomość z nieciekawym i nic nie wartym typkiem W. się zakończyła, robiąc miejsce nowym, o wiele ciekawszym znajomościom. ;)&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;U Beaty wylądowałam późno, więc skoczyłyśmy na szybkie plotki przy jedzeniu i położyłyśmy się o w miarę ludzkiej porze, zważywszy, że B. musiała wstać bardzo wcześnie by dojechać następnego ranka do lotniska w Luton, gdzie przylatywała jej Mama. Ja sobie dospałam do 9, po czym umyłam się, przepakowałam, poczytałam książkę i już po 11 poznałam mamę Beatki, która w bagażu przywiozła ze sobą połowę swojej gdyńskiej kuchni, z nożami włącznie. Jakie to słodkie, kiedy rodzice przekonani o głodzie i tęsknocie swoich dzieci, robią wszystko, żeby przywieźć im trochę domu na obczyznę... Czasu starczyło mi na szybkie babskie śniadanko i już musiałam zmykać do taksówki, metra i na pociąg. Po długiej podróży wspaniale było wsiąść do niebieskiego landrovera pachnącego psimi smakołykami z wyjącą ze szczęścia dalmatynką w bagażniku.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Poppy przeżyła z teściami całkiem spokojny tydzień, poza faktem, że Reg miał ciężką reakcję po szczepionce przeciw grypie i Carole musiała raz wyjść z psem oraz tym, że Poppy dorwała się do lekarstw Carole i zjadła ich trochę. Całe szczęście nie były trujące i jeden telefon do weterynarza uspokoił nas wszystkich. Chiara przesiedziała cały czas w domu, ale kochany Reg przychodził do niej codziennie na porcję pieszczot i smakołyków, więc chyba samotność nie dała się jej we znaki. Rybki też wszystkie przeżyły, poza neonkami, których liczba zmniejszyła się z 16 do 12 a ciał żadnych nie znalazłam...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-3562355627229292716?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/3562355627229292716/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/po-polsku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3562355627229292716'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3562355627229292716'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/po-polsku.html' title='Po polsku'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-3291738662806043404</id><published>2010-11-06T11:06:00.000Z</published><updated>2010-11-06T11:07:19.180Z</updated><title type='text'>Ojczyzno Ty moja...</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TNU255f6JhI/AAAAAAAAOzQ/9CyH9i_00ho/s1600/photo-739181.JPG"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TNU255f6JhI/AAAAAAAAOzQ/9CyH9i_00ho/s320/photo-739181.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536391685236991506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;Jestem w Polsce! Nareszcie i po tak dlugim czasie...&lt;p&gt;Dolecialam do Wroclawia Ryanairem bez opoznien, ba, nawet bylam przed&lt;br&gt;czasem! Odebrali mnie moja Aga z Mezem Mackiem oraz Latorosla Ignacym&lt;br&gt;i zawiezli do swojego gniazdka. Zostalam ugoszczona i wypieszczona&lt;br&gt;(patrz zalaczony obrazek), pobawilam sie z Malenstwem i nagadalam ze&lt;br&gt;stara przyjaciolka. A pozniej zle ustawilam budzik i zamiast o 7&lt;br&gt;obudzilam sie o 9. No ale sie wyspalam, szczegolnie ze w noc pakowania&lt;br&gt;spalam tylko 2 godziny - od 5 do 7 rano. :)&lt;p&gt;Teraz siedze w pociagu do Poznania, gdzie bede sie przesiadac na&lt;br&gt;Bydgoszcz. Niczym nowym nie jest fakt, ze osoby przylatujace z Wysp,&lt;br&gt;jeden z pierwszych szokow kulturowych przezywaja na dworcach PKP.&lt;br&gt;Wystalam w dlugiej kolejce do kasy, nie przejmujac sie, ze gdy&lt;br&gt;przyszla moja kolej, wepchnal mi sie jeden pan, gluchy na moja lagodna&lt;br&gt;uwage, ze to ja bylam nastepna. Okazalo sie, ze stalam na prozno, bo&lt;br&gt;co mi po tym, ze wiem o ktorej odchodzi moj pociag i ze mam przesiadke&lt;br&gt;w Poznaniu, kiedy nie wiem  kto jest przewoznikiem na trasie&lt;br&gt;Poznan-Bydgoszcz. Zostalam skierowana przez gburowata kasjerke do&lt;br&gt;informacji, w ktorej cichutka jak myszka pani dwa razy powtarzala&lt;br&gt;nazwe przewoznika i wciaz nie bylam pewna czy dobrze uslyszalam.&lt;br&gt;Jednak haslo &amp;quot;te-el-ka&amp;quot; otworzylo Sezam i dostalam bilet po odczekaniu&lt;br&gt;swego ponownie w kolejce.&lt;p&gt;No i na szczescie siedze juz w rozgrzanym zdezylowanym osobowym do&lt;br&gt;Poznania. Zdjelam plaszcz, szalik i sweter i wciaz mi goraco. Chyba&lt;br&gt;nastepne beda buty i skarpetki a potem spodnie i bluzka...&lt;p&gt;Nie moge sie doczekac, kiedy bede na miejscu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-3291738662806043404?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/3291738662806043404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/ojczyzno-ty-moja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3291738662806043404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/3291738662806043404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/ojczyzno-ty-moja.html' title='Ojczyzno Ty moja...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TNU255f6JhI/AAAAAAAAOzQ/9CyH9i_00ho/s72-c/photo-739181.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-5357216044737229433</id><published>2010-11-04T01:00:00.000Z</published><updated>2010-11-04T01:00:43.988Z</updated><title type='text'>Nowostki</title><content type='html'>&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Jest już północ i powinnam iść spać, ale pomyślałam sobie, że mam dobry nastrój i jako taką ochotę na obcowanie z komputerem, więc coś napiszę. Bo z tym nastrojem, to ostatnio tak sobie bywa. Oczywiście winię listopad, chociaż październik też nie był jakiś przebojowy. Nie narzekam oczywiście na życie i los jak to na Polkę przystało, tylko kiepsko radzę sobie z małymi niepowodzeniami i chyba przez to, że nie mam większych problemów, narastają one do rangi katastrof. Na szczęście nie za często się to dzieje, gdyż całkiem dobrze opanowałam niemyślenie na nieprzyjemne tematy i rozpraszanie się. Tylko pisać mi się nie chce, ani tu ani gdzie indziej - Wspomniałam już kiedyś, że nie lubię pisać negatywnie, ponieważ później się to ciężko czyta i teraz tak oto zawalam frekwencję. &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Jestem tu jednak teraz, więc wspomnę, że pojutrze wybieram się do Polski. Wedle tradycji mam rozpisany grafik, poumawiane wizyty i teoretycznie brak czasu na cokolwiek. Nie będę udzielać szczegółów, ale plan wizyty jest następujący: Piątek we Wrocławiu u Agi i Maćka, którzy przedstawią mi swoją latorośl Ignacego. W sobotę do Bydgoszczy, niedziela na miejscu a w poniedziałek przyjeżdża tata na wizytę u lekarza i razem pojedziemy na groby do Mamy (szósta rocznica 8 listopada) i Babci. Później wybieram się do taty na dwa dni a stamtąd do Warszawy (11 listopada) wspominać odzyskanie przez Polskę niepodległości (albo prowadzić rozmowy o życiu i śmierci z poranną jajecznicą u Aśki - mojej młodszej o dzień grzybkowej siostry) i zobaczyć się z Zuz, co wyniosła się do Lublina. Wizyta w kraju oczywiście przelotna, ale na więcej nie mogę sobie pozwolić z powodu psa, kota, rybek, teściowej i potencjalnego ryzyka dla mojego zdrowia psychicznego. Z resztą wyprowadziłam się i teraz mam dom i zobowiązania tutaj.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;A'propos teściowej, to atmosfera się troszkę ogrzała i odsmrodziła. Mama Guy'a pozbierała resztki rozumu i możliwe, że wysłuchała, co jej mąż miał do powiedzenia na temat jej potencjalnej wyprowadzki i utrzymania się. Guy przyjechał na 10 dni i rodzice nawet wpadli do nas na kolację i wszyscy graliśmy w Shithead i Carole była milsza niż zazwyczaj. Tylko wczoraj raczyła rzucić hasło, że Reg jest nieodpowiedzialnym egoistą, bo nie skonsultował z nią terminu zabiegu na oczy i że ona już się umówiła z koleżankami, że robi w ten dzień lunch w domu i że ona nic nie będzie przekładać tylko po to by z Regem jechać do Bristolu na zabieg. Całe szczęście ja już będę z powrotem, więc Reg ma kierowcę. Z resztą ten zabieg, to takie naprawianie oczu, po którym już nigdy nie trzeba używać okularów - Carole już przez to przeszła latem i ja na miejscu Rega też nie mogłabym się doczekać by wreszcie widzieć normalnie. No, ale poza kilkoma odhyłami, to teściowa jest w miarę spokojna. W piątek dostaje psa - zobaczymy co wtedy.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;A jeszcze co do wizyty Guy'a, to wzięliśmy Poppy na farmę do Caron i Marka w środkowej Anglii i Poppy się zakochała we wsi, w zapachach, odgłosach, tamtejszych psach i chyba całkiem polubiła bieganie za kładem, którym Mark objeżdża swoje pola. Mam nawet filmik, ale nie wiem kiedy go ściągnę. Widok przepiękny - pra-dalmatyńczyki biegały przy powozach, więc są stworzone do biegania i Poppy nam to udowodniła. Po przebiegnięciu przez wszystkie pola i powrocie do domu pies padł na 10 minut, po czym wstała i była gotowa do zabawy z Dizzy - pięciomiesięczną suczką, co wygląda jak skrzyżowanie rasy colie z dingo. A my też się dobrze bawiliśmy na wsi, szczególnie w zeszły piątek, kiedy to zaproszeni zostaliśmy do sąsiadów i przyjacioł Caron i Marka na imprezę. Przykazane było ciepło się ubrać gdyż po kilku drinkach w domu, wszyscy wyszli na podwórko pooglądać fajerwerki a potem dzieci zapakowano do wielkiego łoża z widokiem na kreskówki a dorośli udali się do ogrodu, w którym stało tipi. Tak jak Mark, przy okazji imprezy pirackiej, zbudował dwa lata temu przed swoim domem wielki statek, tak Chris (sąsiad) z żoną organizowali wcześniej imprezę "Indianie i Kowboje" i przy pomocy planów z internetu zbudowali i uszyli prawdziwy indiański namiot z wywietrznikiem u góry, z którego wydobywał się dym z paleniska zawartego w środku namiotu. Impreza więc dla 14 dodosłych osób odbyła się wewnątrz tipi - była kolacja, deser, słodkie pianki na patykach (do podpiekania w ogniu), kawa, herbata oraz oczywiście wielkie ilości piwa, wina i likierów (i litrowy sok owocowy dla mnie). Świetny pomysł, przesympatyczna atmosfera i wspaniałe towarzystwo. Tylko następnego dnia wszystkie nasze ubrania i włosy śmierdziały dymem, ale to nic!&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Kończę już, bo muszę się wyspać a jutro pakowanie. I gdzie jest Zuzia jak jej potrzebuję? (Ekspert Zuzia spakowała mnie kiedy wyjeżdżałam z Polski do UK z 36-kg walizką.) Zuzia jest w Lublinie. Wrr.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-5357216044737229433?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/5357216044737229433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/nowostki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5357216044737229433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5357216044737229433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/11/nowostki.html' title='Nowostki'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-5962587971022746087</id><published>2010-10-15T22:33:00.000+01:00</published><updated>2010-10-15T22:33:31.887+01:00</updated><title type='text'>O wakacjach i teściowej</title><content type='html'>&lt;div style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="en-GB"&gt;Chyba&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl"&gt; nie jest ze mną tak źle - Tylko 10 dni od poprzedniego wpisu - Co za poprawa! :) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Siedzę właśnie na łóżku pod kocem, ponieważ w sypialni jest cieplej niż w salonie. Musiałam już włączyć ogrzewanie. Na dworze jest 12 stopni i mieszkanie wyzięba się wieczorem bardzo szybko. Za to wdzień wystarczy promyk słońca i jest gorąco, więc nie narzekam jeszcze. Tylko ten szok po powrocie z Malty, gdzie upał niesamowity i bez klimatyzacji żyć się nie da a tutaj ja już w rękawiczkach chodzę i nawet czapkę sama z siebie zakładam. Czy to oznaka starości, że dba się o zdrowie? Jak chodziłam do szkoły, to nosiłam swteterki, które ledwo pępek zakrywały a czapka i szalik to była ostateczność. Jeszcze pamiętam jak zdenerwowana babcia Adama sprezentowała mi bawełnianą koszulkę do założenia pod spód. Podziękowałam i prezent schowałam. Potem wyjechałam do Anglii i zimą jak już pracowałam i nie wypadało chorować, to zadzwoniłam do Babci i wycałowałam wirtualnie za tę koszulkę. Jakoś przestałam lubić jak mi w nerki wieje. Teraz też w bosych stopach chodzę tylko w łazience z podgrzewaną podłogą, ubieram się ciepło i odpowiednio do pogody a od zeszłego roku nawet zdarza mi się rajstopy pod spodnie założyć, jak już naprawdę czuję, że "pizga". Prawdą jest, że od momentu usamodzielnienia się (czyt. nie pracujesz = nie zarabiasz), przestałam chorować raz w miesiącu na przeziębienie/zatoki/brzuch/itp.itd. Dobrze jest zmądrzeć na starość. O tak!&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Wracając do Malty, to tydzień zleciał szybko. Guy pracował w ciągu dnia, ewentualnie spotykając się ze mną w przerwie na lunch a wieczorami albo gdzieś wychodziliśmy na kolację, albo zostawaliśmy w domu z Michaelem i Maddie i oglądaliśmy filmy. Wizę amerykańską dostałam i to nie byle jaką, bo B1/B2, czyli turystyczno-biznesową na 10 lat z wielokrotnym wjazdem. Juchu! Pytań pani zadała sporo, szczególnie ciekawiło ją dlaczego załatwiam wizę na Malcie. Według Guy'a tutaj wszyscy są o wiele bardziej zrelaksowani (w tajskiej ambasadzie Guy przynosi nasze paszporty, mówi co potrzebuje, płaci i dostaje odpowiednie wizy, np. na pół roku) i nie ma tyle zachodu, ale ja tłumaczyłam, że łatwiej mi załatwić coś takiego w wolnym czasie, jak odwiedzam Guy'a w pracy niż tułać się po Londynie i wyczekiwać w kolejkach (na Malcie byłam jedną z dwóch osób ubiegających się o wizę) na nie wiadomo co. Przy okazji wizyty w ambasadzie zwiedziłam sobie Valettę - piękne miasteczko, ale jak cała wyspa - żółte (budynki i mury budowane są tutaj z piaskowca czy czegoś takiego). Odwiedziłam dwa muzea, do katedry nie weszłam, bo akurat wycieczka kilkudziesięcio-osobowa ją okupywała i znalazłam ładne buty. Dwa dni później, żeby odebrać wizę nie męczyłam już Guy'a o podwózkę, tylko dzielnie znalazłam autobus (na przystankach nie ma rozkładów) i dojechałam za 47 centów w jedną stronę i do domu wróciłam też autobusem, odebrawszy paszport, po śniadaniu w kawiarni i po kupieniu w/w butów. Resztę czasu spędziłam czytając książkę i kończąc oglądać czwarty sezon serialu "24", ponieważ wybieram się do Cardiff i wypadało by oddać Biarowi jego zestaw płyt DVD. W sobotę wybraliśmy się jeszcze na wesele jakiegoś współpracownika z Malty. Ja akurat bardzo źle sie czułam (znowu zapalenie dróg moczowych), więc długo nie zostaliśmy, jednak atmosfera była przesympatyczna. Wesele miało miejsce na zacumowanym starym żaglowcu, który został przerobiony na restaurację. Poza stanem toalet, to miejsce bardzo ciekawe. Do tego alkohol za darmo, dobra muzyka i wielkie talerze z przekąskami podstawiane non stop pod nos przez kelnerów - udana zabawa gwarantowana.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Jak zwykle żal było wyjeżdżać, ale też nie mogłam się doczekać powrotu, ponieważ Carole zmieniła zdanie co do opieki nad Poppy i po dwóch dniach oświadczyła mi przez telefon, że co my sobie myśleliśmy biorąc psa, że ona nienawidzi psów, Purdy też nie lubiła i że jesteśmy nienormalni myśląc, że ona będzie Poppy miała w domu przez dwa miesiące. Zdenerwowałam się, ale nie kłóciłam się przez telefon. Pomysł z psem pojawił się po śmierci Purdy, ponieważ Regowi było smutno i on bardzo chciał mieć kogoś w domu.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Zanim zaczęliśmy szukać szczeniaków, rozmawialiśmy z rodzicami i z siostrą Guy'a ustalając, że my wychowamy szczeniaka i będziemy mieli ją jak jesteśmy w Anglii, ale że my często wyjeżdżamy, to Reg będzie mógł się nią zająć. A jakby rodzice nie mogli, to Caron również się zgodziła na opiekę nad psem u siebie na farmie, pod warunkiem, że pies będzie większy od wiewiórki, żeby jej wyżły jej nie zagryzły. Wszystko było dobrze, tylko że kiedy Reg wpuścił Poppy do domu po wizycie w ogródku, ta naniosła brudu na dywan i Carole musiała sprzątać. Wytłumaczyłam, że wystarczy wytrzeć psu łapy albo nie wpuszczać do salonu i sypialni, co z resztą Carole wiedzieć musi, bo Purdy była u nich przez 7 lat. Gdy Reg odebrał mnie z lotniska, powiedział, że mając Poppy w domu czuje się o wiele lepiej i że cieszy się, że ktoś za nim chodzi i że dzięki Poppy wychodzi na spacery, które mu dobrze robią. Do tego to on karmi Poppy i Carole jedynie otwiera jej drzwi do ogrodu o 7 rano. Utwierdził mnie, że pies jest mile widziany w domu i że nie mam się przejmować wyjazdem do Polski w listopadzie (5-13 listopada: Wrocław, Bydgoszcz, Warszawa - bilety kupione!), bo on na pewno się Poppy zajmie, czy Carole się to podoba czy nie. Mama Guy'a z resztą ma coroczny "odhył", bo wczoraj zadzwoniła do Guy'a płacząc, że ona nie chce już mieszkać z Regem i że Guy ma jej dać 100 tys. funtów, żeby ona mogła się wyprowadzić i mieszkać sama. Po pierwsze to takie rzeczy ona wymyśla sobie raz na kilka miesięcy. Po drugie za 100 tys. nawet jak sobie coś kupi, to nie wyżyje za długo z reszty. Po trzecie Guy i tak nie ma tyle kasy, chyba, że sprzeda dom. Po czwarte to idiotyczny pomysł od samego początku, szczególnie że wszyscy w rodzinie wolą Rega od Carole, bo ten jest kochany i uczciwy a ona fałszywa i niewdzięczna. Dziś Guy mi powiedział, że wszystko się wyjaśni jak przyjedzie we wtorek, ale że jakby co, to upchnie mamę w mieszkaniu, czy jej się to podoba, czy nie, a ja z psem i kotem przeniesiemy się do domu i będziemy opiekować się Regem. Albo jak co roku, Carole zrozumie jaka jest głupia i będzie udawać, że nic się nigdy nie stało. Ja wytrzymałam trzy lata będąc z nią w jako takich stosunkach. To podobno o dwa lata więcej niż jakakolwiek poprzednia dziewczyna Guy'a. Od powrotu z Malty, jestem persona non grata. Nie dość, że rozpuszczona, to jeszcze zostawiam brudnego psa i wyjeżdżam na wakacje. Jak przychodzę do nich do domu, to atmosfera jest tak chłodna, że zaziębić się można. &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Z Regem za to jest dobrze i wczoraj razem pojechaliśmy na ostatnie zajęcia w szkółce dla psów. Poppy dostała dyplom jako druga, pomimo, że wciąż jest postrzelona i nie potrafi zignorować jedzenia w okolicy. A teraz skubana skorzystała z okazji, że jestem w wygodnej pozycji i nie chce mi się ruszać: wskoczyła na łóżko, co jest ogólnie zabronione i jeszcze wtuliła we mnie, bo tak milej... Jutro i tak zmieniam pościel, więc niech jej będzie.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjIm3OA9bI/AAAAAAAAOo8/d1SSNJAvevk/s1600/Image209.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjIm3OA9bI/AAAAAAAAOo8/d1SSNJAvevk/s320/Image209.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;A żeby nie było, że o Chiarze nic nie piszę, to ona też jest już w domu po wakacjach u Laury. Podobno była bardzo grzeczna, poza obsikanym butem, z czego Laura śmieje się jak głupek. Ja tam bym się tak nie cieszyła, ale podobno było tego malutko, but nowy i według Sebastiana, po prostu trzeba go było ochrzcić. Wciąż ją tam lubią, tylko kurcze wyjeżdżają do Polski w tym samym czasie co ja i nie wiem, co mam tym razem z Chiarą zrobić... Mam trzy tygodnie, coś wymyślę.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Zdjęcia.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: center;"&gt;Śruba jachtu&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjDgL3JjgI/AAAAAAAAOn0/2y010p_LvtI/s1600/013.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjDgL3JjgI/AAAAAAAAOn0/2y010p_LvtI/s320/013.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kotki w okolicy jachtu&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjDnm9d00I/AAAAAAAAOn4/TsI2yb3P_i0/s1600/023.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjDnm9d00I/AAAAAAAAOn4/TsI2yb3P_i0/s320/023.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dwie śruby :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjDsTQPLdI/AAAAAAAAOn8/62-oDlztbcU/s1600/024.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjDsTQPLdI/AAAAAAAAOn8/62-oDlztbcU/s320/024.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tak wygląda 55-metrowy jacht bez wody (na środku stoi Guy)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjDyq5WYZI/AAAAAAAAOoA/_Hnk8m2NjkY/s1600/025.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjDyq5WYZI/AAAAAAAAOoA/_Hnk8m2NjkY/s320/025.JPG" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tymczasem, po drugiej stronie tamy...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjD3l0wG6I/AAAAAAAAOoE/rrMWiQS8Rtk/s1600/026.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjD3l0wG6I/AAAAAAAAOoE/rrMWiQS8Rtk/s320/026.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jedyne zdjęcie zrobione w Valeccie - widok na Morze Środziemne&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjD9xS9W2I/AAAAAAAAOoI/hT5sV6ryo4Y/s1600/030.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjD9xS9W2I/AAAAAAAAOoI/hT5sV6ryo4Y/s320/030.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Na weselu: Guy po lewej z Michaelem&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjFT8FxqBI/AAAAAAAAOoQ/BA2_9wibL00/s1600/PA090057.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjFT8FxqBI/AAAAAAAAOoQ/BA2_9wibL00/s320/PA090057.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Michael i Maddie - kucharze z jachtu, przyjaciele Guy'a, u których mieszkaliśmy&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjFcOIBaMI/AAAAAAAAOoU/pYA5rVAzFTg/s1600/PA090059.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjFcOIBaMI/AAAAAAAAOoU/pYA5rVAzFTg/s320/PA090059.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;To my :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjFkfjn_MI/AAAAAAAAOoY/F0VwUDqGXT4/s1600/PA090060.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjFkfjn_MI/AAAAAAAAOoY/F0VwUDqGXT4/s320/PA090060.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ostatni wieczór. Nasi kucharze przygotowali steki Kobe (pozostałość z lata, z lodówki jachtowej). Ja w koszuli Guy'a.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjFstUjzhI/AAAAAAAAOoc/6GYZNqBoR34/s1600/PA110072.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjFstUjzhI/AAAAAAAAOoc/6GYZNqBoR34/s320/PA110072.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dobre winko i pyszna wołowina - rozpieściliśmy się nawzajem.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjF1qnDwII/AAAAAAAAOog/8PlmV4eS7iA/s1600/PA110075.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjF1qnDwII/AAAAAAAAOog/8PlmV4eS7iA/s320/PA110075.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-5962587971022746087?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/5962587971022746087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/10/o-wakacjach-i-tesciowej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5962587971022746087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/5962587971022746087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/10/o-wakacjach-i-tesciowej.html' title='O wakacjach i teściowej'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TLjIm3OA9bI/AAAAAAAAOo8/d1SSNJAvevk/s72-c/Image209.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-4917126102598329012</id><published>2010-10-05T15:30:00.001+01:00</published><updated>2010-10-05T15:32:41.437+01:00</updated><title type='text'>Notka z Guy'a pracy</title><content type='html'>Okolo poltorej godziny temu wyladowalam na Malcie. Jeszcze wczoraj mialam zamiar usiasc przed komputerem i stworzyc wpis o pewnych sprawach, ktore sie ostatnio dzieja, ale spac pooszlam po  2 w nocy a wstawalam o 6:15, wiec oczywiscie nic z tego nie wyszlo. Za to spakowalam sie, nie zapomnialam o niczym i jeszcze przespalam te 4 godziny. Brawo Hania! Cale szczescie zwierzeta rozlokowalam juz wczesniej w ciagu dnia, wiec wieczorem nie musialam sie juz o nic poza walizka martwic. Chiara spedza wakacje u Laury i Sebastiana, gdzie byla juz wczesniej i jej sie podobalo a Poppy wydelegowana zostala do Carole i Rega. Rodzice Guy'a przeniesli sie juz do duzego domu, wiec Poppy ma ogrod do biegania i powinno byc jej dobrze przez ten tydzien, szczegolnie ze Reg nie szczedzi jej smakolykow i pozwala na wchodzenie sobie na glowe (doslownie). Rybki zostaly w domu i zajmuja sie same soba. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz siedze sobie na mostku kapitanskim na jachcie Guy'a (tzn. W jego pracy) i jako, ze widoku nie mam zadnego, to tworze notke w iPadzie (kocham!) czekajac az Guy skonczy dzien pracy. Jacht jest w trakcie remontu, wiec stoi sobie w takim duzym garazu dla lodek na suchym ladzie dopoki jest malowany i spawany od spodu. Pozniej doleja wody do tego "garazu" i jacht bedzie mogl wyplynac na Majorke na dalsza czesc remontow. Zrobilam zdjecia ale bez komputera ich nie wkleje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro mam spotkanie w sprawie wizy amerykanskiej w ambasadzie w Valeccie. Wniosek zlozylam przez internet odpowiadajac na takie pytania jak: "Czy zamierzasz brac udzial w jakichkolwiek akcjach o podlozu terrorystycznym?" i teraz bede pewnie jeszcze raz potwierdzac, ze nie urzadzam zamachow na USA i ze chce pojechac tam zobaczyc Wielki Kanion, sekwoje i napis "Hollywood" jak kazdy turysta. Na zdjeciu co prawda wyszlam jak kryminalistka, wiec kto wie, czy mi uwierza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musze juz konczyc, bo zaraz Michael i Maddy podaja obiad dla zalogi (i mnie), a poza bulka w samolocie nic dzisiaj nie jadlam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do nastepnego&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-4917126102598329012?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/4917126102598329012/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/10/notka-z-guya-pracy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4917126102598329012'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4917126102598329012'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/10/notka-z-guya-pracy.html' title='Notka z Guy&apos;a pracy'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-6571934530559845314</id><published>2010-09-27T20:19:00.000+01:00</published><updated>2010-09-27T20:19:37.801+01:00</updated><title type='text'>Bytka nie bytka</title><content type='html'>&lt;div style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="en-GB"&gt;Po raz n-ty zabieram &lt;/span&gt;&lt;span lang="pl"&gt;się do pisania tej notki. Tak od urodzin ciągle jest mi daleko do komputera. Najpierw był Guy, potem sprzątanie, potem nie wiem co, potem Karolina wpadła na cztery dni i jakoś czas zleciał strasznie szybko a na blogu pajęczyny się pojawiają. Wychodzi na to, że najlepiej jak piszę siedząc u Becky i Paula w domu, wsłuchując się w równy rytm oddychania zasmarkanego śpiącego Bena. Muszę się nim częściej zajmować, to nadrobię zaleglości w mailach!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Zacznę od urodzin i przyjazdu Guy'a. Było świetnie! Dostałam mnóstwo życzeń i troszkę prezentów i nawet wyprawiliśmy małe przyjątko (wymyślone tego samego dnia, więc zaprosiliśmy tylko garstkę znajomych) z szampanem i przekąskami. Wszyscy się udziudziali, panowie bardziej, panie mniej i doprawili wieczorem w Number 7, gdzie z Guy'em zjedliśmy kolację a później zostaliśmy na drinku z Paulem, Oliverem, Becky i Ellą. Spędziłam wspaniale czas w gronie dobrych znajomych i naprawdę cieszyłam się z urodzin. Co tam ćwierć wieku, czy inne lata - jak ma się chłopaka starszego o 19 lat, to zawsze będzie mało! &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Guy był w domu tylko tydzień. Dostał wolne z powodu moich urodzin, bo tak sobie ułożył grafik, że rezygnując z wolnego września, dostał w zamian grudzień i styczeń, marzec i kwiecień, czerwiec i lipiec, czyli te fajniejsze i ważniejsze dla nas miesiące (Tajlandia w Święta, narty wiosną, a Torquay latem odpowiednio). Czas spędziliśmy całkiem normalnie. Nie pozwoliłam Guy'owi zabrać się za kolejne remonty (gościnna sypialnia wciąż nieskończona), więc zamiast tego pływał kajakiem z Jerrym i bawił się skuterem wodnym. Wybraliśmy się również na Boat Show w Southampton (trzeci raz dla mnie), gdzie spotkaliśmy się z Vincem (przyjacielem z Londynu) i gdzie Guy oglądał te same łajby po milion funtów każda, żaglóweczki do zabawy w Tajlandii i katamarany na emeryturę, co w poprzednich latach i oczywiście nic nie kupił. Dorobiliśmy się za to wielkiego akwarium, które ma być dostarczone lada dzień i ja dostałam kurtkę narciarską, bo marzłam jak głupia.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Jak tylko Guy wyjechał trzeba było posprzątać i wrócić do rutyny. Znowu tylko ja wychodzę z Poppy i nie mogę późno wstawać ani chodzić spać wcześnie, ale nie narzekam. Zaczęłyśmy Puppy School, czyli szkółkę dla szczeniaków i pomimo, że Poppy jest najstarsza i umie większość komend, to uważam, że to dobra inwestycja ze względu na obecność innych psów podczas wykonywania tych komend. Może kiedyś Poppy będzie w stanie zignorować potencjalną zabawę i zrobić to o co ją proszę w danym momencie. &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Wspomniałam też, że wpadła do mnie Karolina. Przyjechała oczywiście do siostry, rodziców i siostrzenic, ale że Iza już chodzi do szkoły a wszyscy dorośli pracują, to przyjechała do mnie w niedzielę i została do czwartku, bo i tak nie była potrzebna. :) Zrobiła sobie małe wakacje, poznała Poppy, pomogła mi sprzątać (kochana!) i robiła mi masaże co wieczór, bo coś mi plecy szwankują i od dwóch tygodni wybieram się do Becky na masaż i coś nie mogę do niej dojść. Śmiesznie było, bo ja wróciłam do swojej proteinowej diety a Karolina się uparła, żeby też na niej być. O tyle miała trudniej, bo jako wegerianka nie je głownego źródła białka, czyli mięsa, ale nadrabiała rybami, krewetkami, tofu i twarogiem. Pokazałam jej też jak się robi pyszne desery dietetyczne, nauczyłam oddzielać żółtka od białek oraz wytłumaczyłam co to znaczy, kiedy roztwór z żelatyny jest klarowny. Było wesoło i pysznie! A potem Karola zaciągnęła mnie do tzw. charity shops, czyli sklepów z używanymi rzeczami, z których dochód zasila konta organizacji charytatywnych. Na cztery sklepy, ja zrobiłam zakupy w trzech z nich (nie ubrania, ale książki i biżuteria). W dodatku, jedyny sklep, w którym nic nie znalazłam, co bym mogła kupić, to ten, który zasila organizację pomagającą zwierzętom. Na szczęście Karolina się zdecydowała!&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Z innej beczki, to Guy kupił mi rower. I to nie byle jaki rower, który w Torquay najprawdopodobniej odłożyłabym do piwnicy i nigdy nie używała - Torquay położone jest na siedmiu wzgórzach, więc wszędzie jest z górki i pod górkę razy kilka, a ja już wspominałam, że wszelkie sporty, to u mnie tylko w wersji light. Otóż mój rower ma baterię. I proszę tu sobie nie wyobrażać niewiadomo czego, bo ja wciąż muszę pedałować, żeby gdziekolwiek dojechać, ale mam pewne wspomaganie na te trudne momenty, jak wjazd pod górkę.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Kiedy kupowaliśmy rower, to próbowałam też taki z napędem w rączce, co prawie w ogóle na nim nie trzeba nic robić, ale zdecydowałam się na rower, który jednak jest rowerem a nie oszustem. Cieszę się jak głupek i jak jest ładna pogoda, to rano po spacerze z Poppy jadę na około górki, czyli w doł, płasko, pod górkę i z górki (2.5 mili) albo do osiedlowego sklepu (za laskiem, na górce oczywiście) po jakiś prowiant, który wkładam w czarno białą torbę doczepianą do bagażnika. Raz z Guy'em podjechaliśmy na tę górkę razem. On na swoim przedrogim super-lekkim rowerze, który od pięciu lat wisiał w komórce i rdzewiał, ani razu nie używany a ja na moim cacku. Różnica była taka, że ja dojechałam do sklepu pierwsza, tylko troszkę zgrzana a Guy za mną zlany potem i prawie z zawałem serca. :)&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;No, to tyle na dziś. Tym, którzy słali mi maile w ostatnich tygodniach obiecuję odpisać już niedługo. Następny wpis też powinien pojawić się szybciej niż ostatnio. Jak bym się jednak nie odezwała to 5 października lecę do Guy'a na Maltę na tydzień. Tam powinnam mieć więcej czasu dla siebie, kiedy Guy będzie pracował.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Dopisek: Tę notkę napisałam wczoraj i oczywiście po powrocie do domu zupełnie zapomniałam ją opublikować... :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-6571934530559845314?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/6571934530559845314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/09/bytka-nie-bytka.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6571934530559845314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/6571934530559845314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/09/bytka-nie-bytka.html' title='Bytka nie bytka'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-4017980687617057337</id><published>2010-09-05T09:13:00.000+01:00</published><updated>2010-09-05T09:13:12.429+01:00</updated><title type='text'>Z pamiętnika dziewczyny marynarza...</title><content type='html'>&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Guy dzisiaj przyjeżdża! (właśnie dzwonił z lotniska w Splicie i pytał się jaki perfum ma mi przywieźć...) :) Piję już trzecią herbatę (a jest dopiero 9) i zastanawiam się od czego zacząć dzisiejsze przygotowania do powitania ukochanego mężczyzny. W czwartek byłam z Carole w Exeter i nakupowałam nowych sukienek (przeceny 70%!), w piątek pomalowałam paznokcie a wczoraj byłam u fryzjera. Teraz tylko dokończyć sprzątanie (Poppy zaczęła zrzucać sierść - tysiące mikroskopijnych twardych białych włosków błąka się po mieszkaniu), pojechać po jedzenie (lodówka pusta aż wstyd), ogolić nogi, upieć gooseberry crumble (agrest z kruszonką - Guy'a ulubione), zrobić chleb (t.j. wrzucić zawartość paczuszki do maszyny i wyjąć gotowy bochenek po 4 godzinach), wyprasować resztę rzeczy, wykąpać Poppy, zrobić się na bóstwo i o 17:30 odebrać Guy'a ze stacji w Newton Abbot. Uff, dam radę, na pewno! :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-4017980687617057337?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/4017980687617057337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/09/z-pamietnika-dziewczyny-marynarza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4017980687617057337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/4017980687617057337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/09/z-pamietnika-dziewczyny-marynarza.html' title='Z pamiętnika dziewczyny marynarza...'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-7416816214447894904</id><published>2010-09-01T00:05:00.000+01:00</published><updated>2010-09-01T00:05:04.568+01:00</updated><title type='text'>Sprostowanie</title><content type='html'>&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Pamiętacie jak napisałam, że ja nie wychodzę wieczorami na drinki, imprezy i inne takie...? To było w czwartek.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Pięć lat temu, 3 sierpnia przyjechałam do UK. 4 sierpnia dostałam pracę w Number 7 i po raz pierwszy pracowałam jako kelnerka. 28 lub 29 sierpnia po raz pierwszy wyszłam z ludźmi z pracy na drinka. Zadzwoniłam do Justyny, u której wtedy mieszkałam, informując, że wrócę późno i prosząc, żeby nie włączała alarmu na noc. To był Bank Holiday'owy weekend: niedziela albo poniedziałek. Świętowaliśmy koniec lata. Dokładnie nie pamiętam co robiliśmy i gdzie byliśmy, ale pamiętam picie sporo drinków z wódki i lemoniady. Wtedy jeszcze większość pubów i klubów było zamykanych o 12 lub 1 w nocy, więc po wszystkim wracało się do Number 7 na ostatnie drinki. Tego wieczoru Paul zapytał mnie, czego się napiję a ja na to, że czegoś, czego jeszcze nie próbowałam. Dostałam coś mocnego ziołowego, podwójną dawkę. Pamiętam jeszcze jak zamówiona pizza dotarła do nas. A potem to już tylko opowiadano mi co się działo. Oszczędzę szczegółów, ale do tej pory z Justyną wspominamy, jak wygrzebawszy się z łóżka w środku nocy i będąc w ostatnich tygodniach ciąży, znalazła mnie śpiącą w łazience... No nic, wrażenia były i wciąż się wszyscy z tego śmieją. &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Pracując w niedzielę w restauracji przypomniałam sobie o tej mojej małej okrągłej rocznicy - to już pięć lat od mojego pierwszego wielkiego wyjścia, a że była świetna atmosfera i nie miałam ze sobą samochodu, to postanowiłam dołączyć do wszystkich i wybrać się na drinka po pracy. W sumie drinki były cztery ale, że skończyliśmy całkiem wcześnie, to byłam w domu przed 12 niczym kopciuszek. Rano tylko troszkę cięższą głowę miałam, ale nie było źle.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Za to wczoraj znowu świętowałam. Tym razem na odwrót: nie piłam, za to miałam samochód i do domu wróciłam po 3:30 rano. Wpadłam do restauracji po 11, poczekałam aż wszyscy skończą i razem z Paulem, małą Becky, Oliverem i Joe'em wybraliśmy się świętować koniec lata (po Bank Holiday'u już wszyscy planują Boże Narodzenie). Po wizycie w dwóch barach, Paul i Oliver wrócili do domu, a Becky, Joe i ja poszliśmy do klubu potańczyć. Bawiłam się tak dobrze, że aż do tej pory nie mogę uwierzyć. :) Becky u mnie nocowała, więc zanim poszłyśmy spać była prawie 5. A dzisiaj jedno wielkie zombi ze mnie było. Jeszcze rano Ella podrzuciła Georginę na godzinę, co trochę mnie rozbudziło, ale nie ruszyłyśmy się z sypialni...&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;No cóż, oficjalnie stwierdzam, że jestem stara (ćwierćwiecze za 6 dni) i że imprezowanie nocne wybija mnie z rytmu. Ale śmiesznie jest, że w ciągu pięciu dni wyszłam 3 razy. Wyrobiłam normę za cały rok pewnie, więc teraz powinno być już spokojniej. A teraz idę spać i od jutra wracam do rutyny. :)&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: center;"&gt;Pamiątka z baru: (od lewej) Joe, Paul, Ja, Oliver i mała Becky (bo duża Becky to żona Paula i mama Bena :))&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TH2JdYnLaqI/AAAAAAAAOOA/LsNJdvVLbX8/s1600/P8310021.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TH2JdYnLaqI/AAAAAAAAOOA/LsNJdvVLbX8/s400/P8310021.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-7416816214447894904?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/7416816214447894904/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/09/sprostowanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7416816214447894904'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/7416816214447894904'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/09/sprostowanie.html' title='Sprostowanie'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/TH2JdYnLaqI/AAAAAAAAOOA/LsNJdvVLbX8/s72-c/P8310021.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-2283692542614986357</id><published>2010-08-29T12:18:00.000+01:00</published><updated>2010-08-29T12:18:50.410+01:00</updated><title type='text'>Zabawa, "CO LUBIĘ"</title><content type='html'>&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Blogowy świat jest fascynujący. Ludzie piszący często czytają i komentują blogi innych. W ten sposób powstaje społeczność osób, które "znają się" wirtualnie, dyskutując, doradzając lub krytykując siebie nawzajem. Często też zawiązują się w ten sposób nowe znajomości. &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Ja sama zakładając mojego pierwszego bloga cztery lata temu, nie sądziłam, że po pierwsze: ktoś go będzie czytał; po drugie: ktoś zostawi mi komentarze; po trzecie: zaprzyjaźnię się z osobami tak różnymi ode mnie samej. &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Guy się zdziwił podczas pewnej wizyty w Warszawie, kiedy na pytanie "Skąd znam Madę, która wraz z mężem przyjechała po nas na lotnisko", odpowiedziałam: "Z internetu. Ja czytam o niej, ona o mnie." Przypadkowo też wpadliśmy na Monikę ze świeżutkim mężem (jeszcze ciepłym, bo dwa dni po ślubie) w Bydgoszczy. To samo pytanie. Ta sama odpowiedź. U Magdy z Oxfordu nocowałam po drodze z Londynu do Torquay, co pewnie wpłynęło znacząco na moje zdrowie, gdyż ledwo wtedy do niej dojechałam, prawie zasypiając za kierownicą. Kto wie, co by było gdybym zdecydowała się jechać prosto domu, nie zatrzymując się nigdzie..?&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Niektórzy blogerzy lubią też się pobawić podając sobie "pałeczki" i zapraszając do wspólnych projektów, zabawi i tym podobnych. :) Na ogół nie jestem tą, co pędzi od razu za wszystkimi, ale dostając zaproszenie od &lt;a href="http://polishcookbook.blogspot.com/"&gt;Nicoli&lt;/a&gt; (której kulinarny blog odkryłam dzięki Beacie, która poznała Nicolę podczas wizyty w Londynie) do zrobienia listy rzeczy, które "Lubię", pomyślałam, że czemu nie. Dla tych, co nie znają mnie za dobrze, sporządzam oficjalną listę moich dziesięciu "Lubię".&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Zacznę od tego, że "Lubię", to za mało powiedziane, bo lubię naprawdę prawie wszystko to, czego nie nie lubię. :)) Zatem poniższa dziesiątka, to lista rzeczy, które "Bardzo bardzo lubię, wręcz uwielbiam, praktycznie kocham i nie mogę bez nich żyć". Kolejność przypadkowa.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;ZWIERZĘTA &lt;/b&gt;(poza pająkami, które tak naprawdę nie są zwierzętami tylko kosmitami a ich celem jest pozabijać nas wszystkich). To wszyscy wiedzą. Co prawda skończywszy zoologię czuję się wciąż bardzo wypalona i mam awersję do nauki, ale nie wydaje mi się, że to wina kierunku, tylko raczej mojego podejścia do nauki i braku wcześniejszej mobilizacji. Na magisterce będę o tym pamiętać. W każdym razie każda ciocia, większość znajomych i regularni klienci z Number 7 wiedzą, że miałam być weterynarzem. Zdanie zmieniłam na pierwszym roku w Cardiff, kiedy okazało się, że otwieranie zwierzątek mnie nie kręci. Już bardziej ich zachowanie i możliwość dotknięcia żywych istot. W taki sposób weterynarz nie wyżyje. Za te behawiorysta tak (o ile znajdzie pracę). Wiem też, że ktoś tam na górze chciał, żebym nie dostała się na weterynarię we Wrocławiu po maturze. Mama umarła kilka miesięcy później a moje życie potoczyło się zupełnie inaczej niż planowałam...&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0.375in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0.375in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;DZIECI&lt;/b&gt; czyli ludzkie młode. Podpunkt do zwierząt ze względu na naszą przynależność do tegoż podkrólestwa w klasyfikacji biologicznej. &lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0.375in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Dzieci wywołują we mnie pierwotny instynkt macierzyński oraz odwieczną chęć posiadania rodzeństwa, najlepiej młodszego, płci żeńskiej z długimi blond włosami. Rekompensuję to sobie niańczeniem cudzych latorośli, czekając na chwilę, kiedy będę miała własne. Chcesz mnie uszczęśliwić? Pozwól mi spędzić czas z Twoim dzieckiem. Nie z Tobą. Z Twoim dzieckiem. :)&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0.375in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;SPANIE&lt;/b&gt;. Wyspana Hania (po ok. 9-10 godzinach nieprzerwanego snu) = Szczęśliwa Hania. Chcesz coś ode mnie nad ranem? Bądź przygotowany na wzrok, co zabija (O ile otworzę oczy...).&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Chcesz coś ode mnie, kiedy jest późno, jestem zmęczona i chcę iść spać? Dam Ci wszystko, tylko zostaw mnie w spokoju!&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;GADŻETY&lt;/b&gt; i inne takie (nawet sprzęty kuchenne!). No cóż, nazwijcie mnie materialistką, ale kocham wszystko, co jest nowe, często niepotrzebne i prawie nikt tego nie ma.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0.375in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="pl"&gt;Przykład&lt;/span&gt;&lt;span lang="en-GB"&gt; pie&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl"&gt;rw&lt;/span&gt;&lt;span lang="en-GB"&gt;szy&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl"&gt;: Rok 2004. Bal maturalny, jest impreza, wszyscy się dobrze bawią. Wypiłam już kilka drinków i nagle widzę JEGO. Ten kształt, wygląd, kolor... Zupełnie jak w telewizji! Muszę go dotknąć! Tak, mówię o telefonie. &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Nokia_6600"&gt;Nokia 6600&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl"&gt;. Nie ma tak dobrze. Musiałam zagadać właściciela, żeby pozwolił mi się pobawić. Właścicielem był Adam. Dwa tygodnie później zostaliśmy parą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0.375in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0.375in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Przykład drugi: Rok 2007. Wesele mojego szefa. Wszyscy dobrze się bawią. Wypiłam już kilka drinków i nagle widzę jego - klienta z Number 7, co ma fajną pracę. Zagaduję go. Wkrótce opowiada mi o swojej motorówce i umawiamy się na lunch następnego dnia, bo chcę zobaczyć &lt;a href="http://www.diseno-art.com/images/Seadoo_Speedster_Wake.jpg"&gt;motorówkę&lt;/a&gt;. Następnego dnia okazuję się, że to randka i że świetnie się bawię. Od tamtej pory jesteśmy z Guy'em parą.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0.375in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="en-GB"&gt;&lt;b&gt;SERIALE.&lt;/b&gt; Nie pal&lt;/span&gt;&lt;span lang="pl"&gt;ę, nie piję, nie biorę narkotyków. Muszę mieć jakąś używkę, bo nie byłabym człowiekiem. Seriale to jest to. Do Polskich nie mam dostępu, chociaż jak ktoś coś poleci, to znajdę sposób, żeby obejrzeć (Trzy sezony Oficera i Magda M. - kocham!). Jestem na bieżąco z &lt;i&gt;Grey's Anatomy, Gossip Girl, Private Practice, Desperate Housewives&lt;/i&gt; i wieloma innymi. Jestem też sentymentalna i w tej chwili oglądam siódmy sezon &lt;i&gt;Beverly Hills 90210&lt;/i&gt;. Jak skończę wszystkie sezony, to następny będzie&lt;i&gt; Dawson's Creek&lt;/i&gt;. A potem &lt;i&gt;The O.C.&lt;/i&gt; Dla przypomnienia. :) Na szczęście nie jestem tą, która odkłada wszystko na później byle pooglądać TV. Najczęśćiej robię to wieczorami, w samotności. Jak jestem z innymi, to szkoda mi czasu na oglądanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;BAWIENIE SIĘ W DOM&lt;/b&gt;. Nie lubię sprzątać, ale lubię mieć posprzątane i poukładane, więc to robię kilka razy w tygodniu. Lubię jeździć po zakupy. Lubię gotować dla Guy'a i czekać aż wróci do domu. Lubię sesje z prasowaniem i ulubionym serialem. Lubię robić listy dla Guy'a z rzeczami wymagającymi naprawy. Lubię rozmawiać z sąsiadami i zapraszać znajomych na herbatki. Jestem istotą domową i lubię to.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;POCZTÓWKI. &lt;/b&gt;Jak ktoś gdzieś wyjeżdża, to zawsze proszę o pocztówkę. W jednym na pięć przypadków ją dostaję. Gael - Francuz, z którym pracowałam w Cardiff nie wysyła nigdy pocztówek. Od niego dostałam jedną: "Nie wiem co tutaj napisać" - brzmiała jej treść. Nieważne, treść się nie liczy. Chodzi o kartkę z innego miejsca i o to, że przynosi ją listonosz. Sama też wysyłam. Na ogół kupuję 8-10 kartek, z czego 5 idzie zawsze do tych samych osób (w tym Number 7 - mają już niezłą kolekcję pięcioletnią). Reszta zależy od tego, czy mam adres, czy pamiętam, czy obiecałam, itp, itd.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;PAMIĘTNIKI / BLOGI.&lt;/b&gt; Pamiętam pierwszą klasę podstawówki. Mama zmuszała mnie do pisania pamiętnika w ramach ćwiczenia pisma. Pamiętnik był na kłódkę, a ja zbuntowana nie chciałam nic pisać. Umieszczałam więc datę w rogu i tylko tyle pokazywałam mamie twierdząć, że reszta to moje prywatne sprawy... Kilka lat później sama zaczęłam pisać przeżycia piątoklasistki, szósto-, siódmo-, ósmo-, potem w liceum i tak to już trwa. Ostatni zeszyt zapisany w całości mam z 2004 roku. Potem pisałam tylko jak było mi smutno. Smutne zeszyty wyrzucałam. Nie lubię rozpamiętywać złych chwil. W 2006 przyszła kolej na XXI - wieczną wersję pamiętnika - blog. Tam pisałam co myślałam a inni komentowali. Kilka miesięcy później wymyśliłam, że to dobry sposób na komunikację z rodziną i przyjaciółmi. Powstała Haneczka Online i tak już sobie jest ponad 3 lata... Ten pierwszy blog jest zamknięty i już go nie piszę. Wracam tylko czasem do niego, żeby sobie przypomnieć jak moje życie się zmieniło. Haneczka Online całkiem dobrze zaspokaja moją potrzebę pisania, ale mając cztery pamiętniki Mamy ze studiów, widzę jak nieśmiertelne jest pismo i jak dobrze się wraca do książkowej formy... Nowy zeszyt kupiłam dwa miesiące temu. Czekam na odpowiedni moment by zacząć.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;SZPILKI / SUKIENKI&lt;/b&gt;. Nie noszę ich na codzień, ale uwielbiam je ubierać na wyjścia i specjalne okazje. Lubię ładnie wyglądać, jak każdy chyba. Za to nie cierpię chodzić na zakupy. Nie mam cierpliwości. Na ogół jak coś zobaczę, co lubię, to kupuję od razu, bo nie wiem, czy będę miała chęć wrócić w to samo miejsce później. Albo wyszukuję coś w internecie i potem jadę do sklepu sprawdzić jak to na mnie wygląda. Najlepiej jak mam Beatę ze sobą. Wtedy to ona znajduje mi rzeczy. Nie dość, że ma gust to jeszcze krytyczne oko i wie, co pasuje a co nie.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;WODA.&lt;/b&gt; Uwielbiam pływać, nurkować, żeglować. Wszystko w wersji light, czyli jak pływać, to w ciepłej wodzie, jak nurkować, to w ładnych okolicach i jak żeglować, to z chłopakiem, który się na tym zna (trzeci już!) i zajmie się ciężką robotą a ja tylko pociągnę od czasu do czasu za szoty i posteruję. Cieszę się, że mieszkam nad morzem, że mogę wyjść z psem na plażę, że czuję ten morski zapach jak otworzę okno. Mimo to, nie kąpałam się ani razu tego lata. Za zimna woda. Czekam aż Guy wróci, żeby zabrał Poppy na kajak i nauczył pływać. :)&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;No to tyle. Zasady zabawy są proste:&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Napisz kto Cię zaprosił.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Wymień 10 rzeczy, które lubisz.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Zaproś 10 innych blogerów powiadamiając ich o tym komentarzem.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;A do zabawy typuję tych, którzy dostarczają mi codziennej lektury od lat. Alfabetycznie:&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://bloominka.blox.pl/html"&gt;Bloominka&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://Czarownicazla.blox.pl/html"&gt;Daria&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://cocorico.blox.pl/html"&gt;Mada&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://porazinskam.blogspot.com/"&gt;Madzia P.&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://magdanawyspie.blox.pl/html"&gt;Magda G&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://polkawyorku.blogspot.com/"&gt;Margarita&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1977.blox.pl/html"&gt;Monika&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://humanistkaa.blox.pl/html"&gt;Patekku&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://mala-princeska.blogspot.com/"&gt;Princeska&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://lifeinxiamen.blox.pl/html"&gt;Tomcio&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8287358506497021869-2283692542614986357?l=haneczkaonline.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/feeds/2283692542614986357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/08/zabawa-co-lubie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2283692542614986357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8287358506497021869/posts/default/2283692542614986357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://haneczkaonline.blogspot.com/2010/08/zabawa-co-lubie.html' title='Zabawa, &quot;CO LUBIĘ&quot;'/><author><name>Hanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09672599642907874040</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://2.bp.blogspot.com/__PEH405s1u8/SosaCDjoM0I/AAAAAAAAKG0/looVwGN7ZJA/S220/Image131.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8287358506497021869.post-3837435226903674630</id><published>2010-08-28T22:29:00.003+01:00</published><updated>2010-08-28T22:32:21.451+01:00</updated><title type='text'>Krótko o braku snu i niesfornej suczce</title><content type='html'>&lt;div lang="pl" style="color: purple; font-family: Verdana; font-size: 11pt; margin-bottom: 0in; margin-left: 0in; margin-right: 0in; margin-top: 0in; text-align: justify;"&gt;Zawiozłam wczoraj w nocy Laurę i jej chłopaka na lotnisko w Bristolu. Spędziłam 4 godziny w samochodzie i wróciwszy do domu o 6 rano, zasnęłam snem kamiennym, z którego o 10 wyrwała mnie Poppy z pełnym pęcherzem. Po szybkim spacerze wróciłam do łóżka, ale nie dospałam reszty i przeleżałam kolejne dwie godziny. I już taka niejaka zostałam na cały dzień. Nie przeszkodziło mi to jednak spotkać się z Sophie i razem z nią i Poppy (Ta
